Grbić otwarty na zmiany, ale na razie stawia na swoich pewniaków. "To był niemal cud"

- Niczego nie wykluczam. Jeśli drużyna będzie lepiej grała z Tomaszem Fornalem, Grzegorzem Łomaczem czy Łukaszem Kaczmarkiem, to będziemy zmieniać - zapewnia Nikola Grbić, trener reprezentacji Polski. Choć chwali pierwszego z tych siatkarzy za postępy, to póki co stawia na Aleksandra Śliwkę, któremu ufa i którego ceni. Wygrana z Iranem 3:0 w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera cieszy Serba, ale zwraca uwagę na dużą liczbę błędów w drugim secie. - To niemal cud, że go wygraliśmy - przyznaje.

- Trzeba pamiętać, że nasza kadra przeszła transformację. Odeszła część podstawowych graczy, którzy mieli duży wpływ na waleczność, determinację i skuteczność drużyny. Teraz mamy nowe pokolenie, pokolenie ZAKSY - mówił w niedawnej rozmowie ze Sport.pl Ireneusz Mazur. Trudno nie przyznać racji byłemu trenerowi reprezentacji Polski. W 14-osobowym składzie na rozpoczynające się za tydzień mistrzostwa świata jest bowiem sześciu siatkarzy, którzy są związani z klubem z Kędzierzyna-Koźla lub też byli w ostatnich dwóch sezonach. Sezonach, w których sięgnęli po historyczny triumf i wygrali dwa razy z rzędu Ligę Mistrzów. Pierwszy z tych sukcesów osiągnęli pod wodzą Nikoli Grbicia i nie dziwi nadmiernie, że po rozpoczęciu pracy z Biało-Czerwonymi stawia na dobrze znanych sobie zawodników. Ostatnio jednak coraz więcej osób zastanawia się, czy w niektórych przypadkach Serb nie powinien dać szansy innym graczom.

Zobacz wideo

Grbić: Fornal zrobił to bez mojej wiedzy. Śliwka jest liderem

W porównaniu ze składem, który sięgnął po mistrzostwo świata cztery lata temu, w ekipie Biało-Czerwonych ponownie jest połowa stawki: Bartosz Kurek, Paweł Zatorski, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek, Grzegorz Łomacz, Aleksander Śliwka i Bartosz Kwolek. W wyjściowym składzie w 2018 roku byli tylko dwaj pierwsi, a dwaj następni łączyli zamiennie siły na środku z Piotrem Nowakowskim. Teraz są pewniakami, tak jak i Śliwka.

- Mamy w składzie zawodników, którzy mają trochę doświadczenia w występach na dużych turniejach, ale niektórzy z roli rezerwowych przechodzą do podstawowego składu. To się wiąże z presją. Weźmy też pod uwagę zmianę rozgrywającego, co wymaga na nowo odnalezienia czucia gry. Im więcej czasu spędzi się wspólnie na parkiecie, tym szybciej się to osiągnie. Gdybym dokonywał wielu zmian, toby to utrudniało sprawę - argumentuje w rozmowie z dziennikarzami Grbić.

Od razu dodaje też, że jest w dobrym położeniu, bo może liczyć na wartościowych zmienników. - Mam zawsze chłopaków, którzy są gotowi pomóc w trudnej sytuacji. W czwartek był to Tomek Fornal, który to samo zrobił w Bolonii. Ważne jest to, że każdy jest gotowy, by wejść. Czy to na podwójną zmianę, czy na pojedynczy blok lub zagrywkę, czy też grać dłużej - wylicza szkoleniowiec.

Fornal rzeczywiście już kilka razy pokazał, że liderem może być nie tylko w Jastrzębskim Węglu. Pomógł odbudować się kolegom z kadry w trudniejszym momencie właśnie podczas wspomnianego turnieju finałowego Ligi Narodów w Bolonii. Teraz zaś to samo zrobił w wygranym 3:0 meczu z Iranem w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. 

- Robi bardzo duże postępy i bardzo mi się to podoba. Dostrzegłem, że może się poprawić pod względem ataku i zagrywki. Pracowaliśmy nad tym dużo i był bardzo skupiony. Bez mojej wiedzy nawet poprosił członków sztabu szkoleniowego o wideo, by przeanalizować swoją grę - opowiada Serb.

Tomasz Fornal, Chiny - Polska, Liga Narodów siatkarzyDżoker reprezentacji Polski chce więcej. Kapitalne wejście, ale Grbić ma inny pomysł

Na razie jednak w wyjściowym składzie stawia na Śliwkę. Ten ostatnio miewa trochę słabsze występy, ale nie stracił jak na razie przez to miejsca w podstawowej szóstce drużyny narodowej.

- Niczego nie wykluczam. Do Olka mam wielkie zaufanie. Jest wspaniałym zawodnikiem, liderem drużyny. Ma wewnętrzną energię i emocje, a każdy go szanuje nie tylko za umiejętności siatkarskie, lecz także za to, jaką jest osobą. Ma też duże doświadczenie. Jego osiągnięcia z ostatnich trzech-czterech lat są niesamowite - przekonuje Grbić.

Prezenty Polaków, które nie cieszą. Grbić: Leon? Nie ma tu o czym debatować

Zapewnia przy tym, że jest otwarty na roszady w składzie, jeżeli będzie ku temu powód. Jednocześnie chwali siatkarzy za to, że na pierwszym planie stawiają dobro reprezentacji, nawet kosztem własnych ambicji.

- Jeśli drużyna będzie grała lepiej z Fornalem, Łomaczem czy Łukaszem Kaczmarkiem, to będziemy dokonywać zmian. Cieszę się, że każdy jest otwarty na rolę, którą ma, i jest gotowy, by wejść i dać z siebie wszystko, by pomóc drużynie. Być może zaczniesz spotkanie w podstawowej szóstce, a może nie, ale możesz skończyć mecz na parkiecie. Tak bywało już kilka razy. To, co ważne, to to, że na koniec jest wynik Polska - Iran 3:0 - zaznacza szkoleniowiec.

Przyznaje jednak, że niewiele brakowało, by pojedynek z Persami nie zakończył się bez straty partii. Ogółem jest zadowolony z postawy swojego zespołu, ale wskazuje na dużą liczbę błędów pod ich stronie w drugim secie. Według statystyk było ich 11, ale Serb wspomina o 14. Biało-Czerwoni wygrali tę zaciętą odsłonę na przewagi 29:27.

- To niemal cud, że ją wygraliśmy. Ponad połowę punktów, które zdobyli w niej rywale, dostali od nas. Musimy na to uważać - wskazuje trener Polaków.

Zwraca też uwagę na inną statystykę, która rzuciła się w oczy podczas tego pojedynku. W secie otwarcia gospodarze mieli zaledwie 6 procent pozytywnego przyjęcia.

- A zdołaliśmy atakować z 55-procentową skutecznością. Nie zawsze więc jakość przyjęcia determinuje wynik. Atakowaliśmy mądrze, ale z pewnością trzeba zmniejszyć liczbę tych błędów - dodaje Grbić.

Nie kryje, że zależało mu na tym, by tuż przed mistrzostwami świata mierzyć się z mocnymi rywalami w podstawowych składach. 

- Bo wtedy można wskazać, nad czym trzeba pracować. Jeśli wygrywasz wszystkie spotkania z łatwością, to nie masz cennej informacji zwrotnej - podkreśla.

W piątek w ramach Memoriału Huberta Jerzego Wagnera jego zespół zagra z Argentyńczykami, brązowymi medalistami igrzysk z Tokio, a dzień później na zakończenie podejmie mistrzów Europy 2019 Serbów.

Przed pierwszym spotkaniem imprezy w Krakowie ze sztabem szkoleniowym spotkał się Wilfredo Leon. Zaliczany do światowej czołówki przyjmujący na początku czerwca przeszedł operację spowodowaną kłopotami ze ścięgnami, ale do końca walczył o miejsce w składzie na mundial. Rezygnację z niego szkoleniowiec Polaków argumentował obawą, że nie jest jeszcze gotowy. Siatkarz opublikował zaraz później w mediach społecznościowych filmiki z treningów, na których widać było, że radzi sobie coraz lepiej. Nie brakowało sugestii, że pośrednio polemizuje w ten sposób z Serbem. A jak przebiegało czwartkowe spotkanie?

Siatkarki Bośni i Hercegowiny śpią w skandalicznych warunkach"Ze względu na brak pokojów śpimy w piwnicy". Skandal podczas eliminacji ME siatkarek

- Przyszedł przywitać się z wszystkimi, bo w piątek wyjeżdża do Perugii i tyle. Lepiej, by wszyscy biorący udział w dyskusji, która powstała, ochłonęli nieco. Nie ma tu o czym debatować. Decydowały kwestie zdrowotne, Wilfredo zrozumiał wszystko - zapewnia Grbić.

Więcej o: