Grbić aż się uśmiechał. Polacy ograli Irańczyków w ważnym sprawdzianie przed MŚ

Trzy sety przeciwko Iranowi i to wygrane? W Krakowie podczas pierwszego meczu XIX Memoriału Huberta Jerzego Wagnera okazało się, że dla polskich siatkarzy to możliwe. Z zespołem, z którym w większości meczów było sporo problemów, tym razem była naprawdę dobra gra. Zwłaszcza w elementach, w których do tej pory wiele brakowało - zagrywce, bloku, czy obronie.

Widok uśmiechniętego Nikoli Grbicia to rzadkość. A w czwartkowy wieczór w Krakowie to zdarzało się często - Serb miał pełne prawo być zadowolony. Po pierwsze: bo Polacy, choć nie bez problemów, to wygrali 3:0 (25:19, 29:27, 25:17) z Iranem, czyli przeciwnikiem, który zawsze sprawiał im duże kłopoty. Po drugie: zrobili to przekonująco, w stylu, którego można było po nich oczekiwać.

Zobacz wideo

Polacy grali świetnie tam, gdzie do tej pory ich brakowało. Ale przyjęcie szokowało

Wyjściowy skład Nikoli Grbicia nie zmienił się od sparingu z Ukrainą: na boisko w Krakowie wyszli Bartosz Kurek, Marcin Janusz, Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski, Kamil Semeniuk, Aleksander Śliwka i Paweł Zatorski. Pierwszego seta Polacy rozgrywali bardzo pewnie. Od początku (6:2) odjechali Irańczykom i grali bardzo swobodnie. Irańczycy potrafili wyrównać stan seta, ale Polacy po chwili znów odskakiwali. 

W grze drużyny Grbicia mógł imponować blok, czy zagrywka, ale zaskakująco słabo, momentami wręcz tragicznie wyglądało przyjęcie. Bo jak inaczej nazwać 6 procent pozytywnego przyjęcia ze statystyk przekazywanych na oficjalnym profilu Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Polacy dołożyli jednak swoje w obronie i kontrolowali seta. Grali dobrze w tych elementach, których do tej pory w ich grze bardzo brakowało. Ostatecznie pokonali silnego rywala 25:19.

Kamil Semeniuk o treningach Leona w kadrze: Widzieliśmy, jak się poruszaKamil Semeniuk o treningach Leona w kadrze: Widzieliśmy, jak się porusza

Fornal pomógł w przyjęciu, a seta wygrali środkowi

Problemy polskiej drużyny w trakcie drugiego seta się jednak zwiększały. Stabilności w przyjęciu nie dodawały błędy Aleksandra Śliwki, którego szybko zmienił Tomasz Fornal. On też nie przyniósł zbawienia w tym elemencie, choć grał nieco lepiej od przyjmującego ZAKSY i procent skuteczności wzrastał. Trener Grbić w połowie seta wprowadził też na boisku Grzegorza Łomacza i Łukasza Kaczmarka, którzy wreszcie dostali szansę gry nie podczas podwójnej zmiany na koniec seta. Też nie wykorzystali jej jednak w pełni. 

Irańczycy po dobrym początku Polski (7:5 do 15:11) dogonili zawodników Nikoli Grbicia (20:20), a na koniec byli nawet bliżej wygranej (22:24). Nie wykorzystali jednak trzech piłek setowych. Trzecią udało się jednak skończyć Polakom, u których w końcówce tej partii znakomicie funkcjonowali Jakub Kochanowski i Mateusz Bieniek. Wygrana trudna końcówka z Iranem zawsze smakuje wyjątkowo - tym razem stanęło na wyniku 29:27.

Ważne zwycięstwo Polaków. Już dawno Iran tak nie odpuścił

Po takiej wygranej końcówce nietrudno było o małą psychiczną przewagę polskich siatkarzy. Ta poskutkowała setem wyraźnie pod ich dyktando. Po pierwszej dość wyrównanej części (8:8) trzeciej partii wyszli na pięciopunktowe prowadzenie (19:14), które do końca już tylko powiększali. 

Ostatecznie wygrali do 17 i 3:0 w setach. Dawno Iran Polakom tak nie odpuścił. A to niespodzianka, bo zazwyczaj, nawet w meczach towarzyskich, pojawiały się przeciwko nim problemy i trzeba było grać nawet pięć setów. Tym razem poszło dość gładko i nawet jeśli w grze Polaków pojawiały się pewne problemy, to niedługo później były maskowane, albo naprawiane. 

Siatkarze dopadli żartem Kurka, a on myślami jest z tymi, którzy wypadli przed MŚ. Siatkarze dopadli żartem Kurka, a on myślami jest z tymi, którzy wypadli przed MŚ. "Szkoda patrzeć"

Tym zwycięstwem kadra Nikoli Grbicia nie tylko pokazała, że jej forma przed domowymi mistrzostwami świata rośnie, ale też dodała sobie pewności. Taki mecz po dość słabej formie w kilku kluczowych elementach wcześniej, choć jest tylko sparingiem, może dobrze wpłynąć na zespół.

Więcej o: