Reprezentantka Polski zmieniła klub. I zrobiło się nieprzyjemnie. Grozi sądem

Przyjmująca reprezentacji Polski w siatkówce Zuzanna Górecka latem przeniosła się z Grot Budowlanych Łódź do ŁKS-u Commercecon, czym wywołała sporo kontrowersji. W szczerym wywiadzie dla "TVP Sport" wyjaśniła, że w poprzednim klubie opóźnienia w wypłacie pensji wynosiły "nawet cztery-pięć miesięcy".

Latem Zuzanna Górecka stała się bohaterką jednego z głośniejszych transferów w żeńskiej siatkówce, przenosząc się z Grot Budowlanych Łódź do lokalnego rywala, ŁKS-u Commercecon. Przyjmująca reprezentacji Polski wyjaśniła, że powodem jej decyzji były przede wszystkim kwestie organizacyjne i sportowe w byłym zespole.

Zobacz wideo Wilfredo Leon pokazał, jakie ćwiczenia wykonuje podczas rehabilitacji po operacji kolana

Michał Bryl - olimpijczyk z Tokio56 punktów w tie-breaku. Co to był za finał. Wielki sukces polskich siatkarzy plażowych

Górecka komentuje głośny transfer

Po ogłoszeniu transferu Górecka dodatkowo dolała oliwy do ognia w pierwszym wywiadzie dla klubowej strony internetowej. Powiedziała wówczas, że "wreszcie będzie miała okazje popracować w klubie z profesjonalnym trenerem i zagrać w zespole, który celuje w mistrzostwo Polski i ma realne szanse na jego zdobycie".

W wywiadzie dla "TVP Sport" 22-latka wyjaśniła, co stało za tymi słowami. - Będę grać u trenera, który ma w sobie jakiś autorytet i nie prowadzi klubu po raz pierwszy w najwyższej lidze. Nasz nowy trener – Alessandro Chiappini – już ma doświadczenie w pracy z seniorkami. ŁKS nie pozwoli sobie na jakieś przypadki i spadki formy. To klub, który co roku walczy o medale. A to nie jest przypadek. Będąc w Budowlanych było to w sferze marzeń - przyznała.

Górecka nie wyklucza wejścia na drogę sądową

W dalszej części rozmowy przyjmująca zdradziła, z czym miała największy problem w Grot Budowlanych. - Mogę mieć żal do klubu, że czeka się na wypłatę cztery-pięć miesięcy. Jednak komfortowo jest mieć wszystko zapłacone. Oczywiście, opóźnienia się zdarzają, ale wolałabym usłyszeć w takiej sytuacji jasny komunikat, a nie kręcenie. To też ma wpływ. Nikt nie lubi pracować za darmo - wskazała.

Okazuje się, że problemy z terminowością wypłat Górecka miała od momentu pojawienia się pierwszych informacji o jej odejściu. - Ja dopiero poczułam to w tym sezonie, gdy zrobiło się już głośno o moim przejściu do ŁKS-u. A w poprzednim wszystko dostawałam na czas. Uważam, że nie powinno tak być. Podpisujemy kontrakty, wszystko jest na papierze. Jeżeli ktoś nie jest w stanie się z nich wywiązać, to po co to podpisuje? - stwierdziła.

Siatkarze dopadli żartem Kurka, a on myślami jest z tymi, którzy wypadli przed MŚ. Siatkarze dopadli żartem Kurka, a on myślami jest z tymi, którzy wypadli przed MŚ. "Szkoda patrzeć"

22-latka dodała, że w dalszym ciągu klub ma wobec niej zaległości i jeśli się z nich nie wywiąże, będzie musiała podejść do sprawy na poważnie. - Nie podpisywałam żadnych ugód z prezesem. Nawet listu czystości nie podpisałam. Po prostu czekam. Jestem w kontakcie z menadżerem i razem działamy. Jeśli sytuacja nie będzie się zmieniać, to będziemy musieli wejść na drogę sądową - podsumowała.

Więcej o: