Bartosz Kurek stał się bestią. Krzyki Grbicia przyniosły opóźniony efekt

Były obrony i skuteczne kontry, była wygrana zaciętej końcówki i wywieranie presji na rywalach. Polscy siatkarze pokazali w meczu o trzecie miejsce w Lidze Narodów, że wyciągnęli wnioski po bolesnej porażce w sobotnim półfinale. Pokonali w Bolonii Włochów 3:0, a Bartosz Kurek - po nierównej grze w dwóch wcześniejszych pojedynkach - znów był liderem z prawdziwego zdarzenia. Biało-czerwoni zaś podtrzymali serię - na podium wspomnianych rozgrywek stanęli po raz trzeci z rzędu.

- Nie oddawajcie im piłki! Zmuście ich, żeby zapracowali na każdy punkt - krzyczał Nikola Grbić do polskich siatkarzy w trakcie półfinału z USA. A po sobotniej porażce 0:3 serbski trener przyznał, że jego zespół musi popracować nad grą pod presją dobrze spisującego się rywala. Szczególnie zawiedziony był postawą zawodników w ostatniej partii, przegranej 13:25. - Czekaliśmy, aż mecz się skończy. To coś, co nie może się powtórzyć - stwierdził. Obserwując postawę mistrzów świata w niedzielnym spotkaniu, można stwierdzić, że zimny prysznic zadziałał.

Zobacz wideo Grbić nie obiecuje zwycięstwa nawet w meczu towarzyskim. „A co dopiero mówić o Lidze Narodów czy mistrzostwach świata"

Przybici Włosi. Grbić trafił ze zmianami

Włosi również przeżyli rozczarowanie w półfinale, przegrywając w trzech partiach. O ile jednak postawa Polaków w meczu z Amerykanami była instruktażem, czego nie należy robić, to pojedynek graczy z Italii z Francuzami określano jako najlepszą wizytówkę siatkówki. Porażka na własnym terenie jednak mocno siedziała w ekipie gospodarzy na początku niedzielnego spotkania.

Siatkarze Grbicia za to spisywali się tak, jak tego od nich oczekiwał. Przede wszystkim byli bardzo aktywni i skupieni. W dwóch wcześniejszych meczach w Bolonii ich gra bardzo falowała. Teraz co prawda zaliczyli mały przestój na początku drugiej partii, ale dość szybko się uporali z kryzysem i robili swoje. A gdy kilkanaście minut później doszło do zaciętej końcówki, to ostatnie słowo należało do nich. Tego właśnie bardzo brakowało wcześniej.

W ćwierćfinale i półfinale cała drużyna spisywała się poniżej oczekiwań. Krytyczne uwagi kierowano zaś szczególnie pod adresem kilku kluczowych dla zespołu postaci - rozgrywającego Marcina Janusza, będącego kapitanem Bartosza Kurka czy libero Pawła Zatorskiego. W niedzielę wszyscy trzej zagrali znacznie lepiej, a prym wiódł drugi z wymienionych. 33-letni atakujący zdobywał ważne punkty atakiem i dodał kilka zagrywką oraz uwijał się w obronie. Pokazał, że może być liderem, którego przebudowana po igrzyskach w Tokio drużyna bardzo potrzebuje.

Dodatkowo Kurek w niedzielę wziął udział w trakcie spotkania w szczytnej inicjatywie. Przez pierwszą połowę inauguracyjnej partii - tak jak rozgrywający Włochów Simone Giannelli - występował w innej koszulce niż koledzy z zespołu. Strój w biało-żółto-czarne pasy był symbolem akcji promującej równość w sporcie. Z inicjatywę Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) po raz pierwszy wyszła podczas decydujących meczów poprzedniej edycji LN. Dotyczy to zarówno rozgrywek kobiet, jak i mężczyzn.

Kamil Semeniuk czy Mateusz Bieniek tym razem może nie brylowali w ataku tak jak do tego przyzwyczaili, ale zrobili swoje w polu serwisowym. Łącznie cały zespół posłał 10 asów, co jest wymowne wobec jednego po stronie Italii.

Choć gra biało-czerwonych wcześniej w Bolonii była daleka od idealnej, to Grbić we wszystkich trzech spotkaniach postawił na taki sam skład wyjściowy. Przypomniał w ten sposób, że rozgrywki te służą mu do ogrywania zespołu przed docelową imprezą, czyli rozpoczynającymi się za nieco ponad miesiąc mistrzostwami świata. Kluczowa pod tym względem jest postać Janusza, dla którego to pierwszy sezon w roli podstawowego rozgrywającego reprezentacji. A kwestią, na którą kładzie się duży nacisk, jest jego zgranie z Kurkiem. Wcześniej wyglądało to różnie, ale w niedzielę kilka akcji tego duetu mogło się podobać. 

Serbski szkoleniowiec niedawno zastrzegał, że nie lubi robić zmian dla samego ich robienia. Te, na które zdecydował się w pojedynku o trzecie miejsce, wypadły świetnie. Wprowadzony zadaniowo Karol Butryn posłał w pierwszym secie asa i dwie sprawiające dużo problemów przeciwnikom zagrywki. Tomasz Fornal, który w drugiej partii zastąpił na przyjęciu Aleksandra Śliwkę, był pomocny zarówno w ofensywie, jak i w obronie.

Bolonia jak Chicago, brąz niczym złoto

Nie da się ukryć, że zadanie mistrzom świata ułatwili nieco Włosi. Nie przypominali zespołu, który był rewelacją ubiegłorocznych mistrzostw Europy. Wówczas, w mocno odmłodzonym składzie, pod wodzą dobrze znanego polskim kibicom Ferdinando De Giorgiego, sięgnęli w naszym kraju po złoto. W niedzielę, w roli gospodarzy, byli przygaszeni. Giannelli w kilku akcjach pokazał swój kunszt - zwłaszcza mogła się podobać jego wystawa jedną ręką do tyłu. Nie miał jednak wsparcia w kolegach - będący zwykle czołową postacią w drużynie przyjmujący Alessandro Michieletto zakończył występ z 24-procentową skutecznością ataku.

Po porażce z USA wiadomo było już, że Polacy nie powtórzą w tym roku sukcesu sprzed 10 lat. Wówczas w Sofii wygrali - jedyny raz - Ligę Światową, czyli poprzedniczkę LN. Bieżąca edycja jest czwartą odkąd rozgrywki te funkcjonują pod obecną nazwą, a biało-czerwoni po raz trzeci z rzędu znaleźli się na podium. Powtórzyli wynik z Chicago z 2019 roku (w 2020 roku LN odwołano z powodu pandemii COVID-19). Biorąc pod uwagę kłopoty w grze, z jakimi zmagali się w ostatnich dniach, dla nich brązowe medale odebrane w niedzielę mogą smakować i cieszyć prawie jak złote.

Na pewno też to trzecie miejsce wiele znaczy dla Grbicia, dla którego był to pierwszy poważniejszy sprawdzian w roli trenera Polaków. Jak na razie poprowadził ich jedynie w meczach tegorocznej LN. Najważniejszym testem w tym roku będą dla niego i jego zespołu mistrzostwa świata, w których biało-czerwoni ostatnio triumfowali dwa razy z rzędu. Teraz biało-czerwoni dostali kilka dni wolnego, a zgrupowanie, które zainauguruje właściwe przygotowania do czempionatu globu, rozpocznie się 2 sierpnia w Spale.

Więcej o: