Porażki juniorów przeciwko Włochom w meczu o finał wielkiej imprezy stają się powoli klątwą polskiej siatkówki. Mistrzowie świata do lat 21 tym razem nie pozwolili Polakom zagrać o złoto domowych mistrzostw Europy U-22 po wygranej w pięciu setach w sobotnim półfinale.
Kadra do lat 22 trenera Daniela Plińskiego to ten sam zespół, który były reprezentant Polski jesienią zeszłego roku poprowadził do brązowego medalu mistrzostw świata U-21 w Cagliari. Wtedy jego zespół nawet po końcowym sukcesie był nienasycony, bo w półfinale przegrał w tie-breaku z Włochami i nie mógł zagrać o mistrzowski tytuł. Teraz, niestety, będzie podobnie.
To miała być słodka zemsta polskich siatkarzy za tamtego tie-breaka sprzed kilku miesięcy. Tym razem to ich kibice w hali w Tarnowie mieli się cieszyć zwycięstwem po trudnym, bardzo nierównym meczu. Dla kadry juniorów w niedzielę pozostanie jednak "tylko" mecz o brąz mistrzostw Europy juniorów. Trzeciego złota w historii tej imprezy nie zdobędą, bo przegrali z Włochami 2:3 (25:15, 21:25, 25:19, 16:25, 13:15).
Włosi prowokowali, ale ograli Polaków. Gra serduchem nie wystarczyła
Dla polskich kadr młodzieżowych mecze z Włochami są jak te z Iranem dla seniorów - to zawsze starcia podwyższonego ryzyka. Dużo gry na limicie, równej walki z rywalem, a zatem także starć pod siatką: słownych przepychanek, gestów i ironicznych uśmiechów. W sobotę w Tarnowie najbardziej aktywnym po stronie rywali był Giulio Magalini. Przyjmujący często podchodził pod siatkę, prowokował, mówiąc coś i pokazując w stronę Polaków. Za jedno z takich zachowań został nawet ukarany żółtą kartką. Polacy co jakiś czas się odgrywali, ale przede wszystkim dyskutowali z sędziowskimi decyzjami. Często wątpliwymi, bo w Tarnowie nie ma wideoweryfikacji.
Ale nerwy towarzyszyły także grze Polaków. Była często rwana i bardzo nierówna. Od pewnego zwycięstwa w pierwszym secie do 15, kiedy Włosi wręcz nie dojechali jeszcze do hali, przez dystans do rywala w drugiej partii przegranej do 21 i znakomitej końcówki trzeciego seta (od 16:14 dla Włochów do 20:17, a ostatecznie 25:19 dla Polaków), aż do wyraźnej porażki w czwartym - 16:25. A w tie-breaku? Okazało się, że gra serduchem i wyrównanie stanu seta na 13:13 nie wystarczyły. Włosi znów byli nieco lepsi.
Urbanowicz grał, jak kozak, ale na koniec dostał piłką w twarz
To już jest chyba włoska klątwa. Tak, jak rok temu w półfinale mistrzostw świata do lat 21, tak teraz w półfinale mistrzostw Europy do lat 22 Polakom nie udało się pokonać Włochów. To oczywiście jeden z najtrudniejszych rywali, na którego można trafić, ale jednocześnie, jeśli myśli się o zdobywaniu tytułów, takich przeciwników też trzeba pokonywać. A drużynie Daniela Plińskiego, choć kilku zawodników grało na wysokim poziomie, do tego absolutnego szczytu w światowej juniorskiej siatkówce jeszcze trochę brakuje.
Kogo należy wyróżnić? Na pewno Michała Gierżota z siedemnastoma punktami i Karola Urbanowicza z czternastoma. Ten drugi chwilami grał, jak prawdziwy siatkarski kozak. Jeśli Nikola Grbić oglądał to spotkanie, to mógł uznać: będzie mi potrzebny choćby do przygotowań przed mistrzostwami świata. Siedem punktowych bloków mówi samo za siebie. Niestety, nawet w przypadku tak dobrego występu Urbanowicza, wszystko podsumowała ostatnia akcja. A w niej po bloku Włochów piłka uderzyła środkowego prosto w twarz.
Porażka z Włochami sprawia, że Polacy powalczą o drugi brązowy medal tego rocznika - tym razem mistrzostw Europy. Rywalem reprezentacja Turcji, która w półfinale zagrała niesamowite, także pięciosetowe spotkanie z Francuzami. Wciąż zachowują szansę na siódmy medal w ME juniorów - wcześniej w kategorii U20 Polacy dwukrotnie sięgali zarówno po złoto, srebro, jak i po brąz. Początek spotkania o 17:30 w niedzielę.