Grbić stawia Polaków w sytuacji, której dotąd nie znali. Wskazał przyczynę blamażu. "To nasz problem"

Jakub Balcerski
- Wolę, żebyśmy mieli kłopoty i przegrywali tutaj, niż żeby takie mecze zdarzały się na najważniejszych imprezach - mówił Nikola Grbić po meczu z Iranem w Lidze Narodów. W rozmowie z dziennikarzami tłumaczył przyczyny drugiej porażki, odkąd objął polskich siatkarzy.

Polscy siatkarze przegrali pierwszy mecz turnieju Ligi Narodów w Gdańsku 2:3 (25:21, 23:25, 22:25, 27:25, 7:15) z Iranem. To ich druga porażka w tym sezonie rozgrywek i choć awans do ćwierćfinału mają praktycznie zapewniony, to ze stylu gry nie mogli być we wtorek zadowoleni.

Zobacz wideo Grbić nie obiecuje zwycięstwa nawet w meczu towarzyskim. „A co dopiero mówić o Lidze Narodów czy mistrzostwach świata"

Grbić o porażce z Iranem: Problemem jest psychika

- Tie-break był idealnym odzwierciedleniem tego, jak zagraliśmy z Iranem - mówił po spotkaniu trener Polaków, Nikola Grbić. - Tomasz Fornal wcześniej wszedł i dał świetny impuls zagrywkami. W piątym secie wchodzi na zagrywkę, mamy dwie piłki w górze przy stanie 1:0 i nie kończymy żadnej z nich. A mogliśmy pójść na 2:0 i "Forni" dalej naciskałby swoją dobrą zagrywką. 3:0, 4:0, nieważne ile, ważne, że bylibyśmy w grze. A my po prostu stanęliśmy. To mi się bardzo nie podobało: jak zareagowaliśmy na problemy. "Aaa, grają dobrze? Ok, to niech grają". A powinniśmy starać się to przerwać - dodał Serb.

Grbić twierdzi, że problem Polaków leży w sferze mentalnej. - Przecież nikt nie stracił umiejętności przyjmowania, czy atakowania piłki. Bo to działało tak: brałem czas i mówiłem: uważajcie teraz na skrót za siatkę. Nasz zespół wracał na boisko i dostawał skrót za siatkę, do którego nikt nie doskakiwał. I to nie ma nic wspólnego z tym, czy umiesz podbić piłkę, czy nie. Bo umiesz, tylko nie zareagowałeś. Zatem problemem jest psychika i sposób reakcji na to, co dzieje się na boisku. To proces, musimy się nauczyć siebie nawzajem i to przyjdzie ze wzmocnieniem naszej współpracy - ocenił.

Polska - Iran, Liga Narodów, reprezentacja Polski siatkarzyPolacy zastygli na boisku. Sami są sobie winni. 41 punktów grozy

"To nie działa tak, że mówię: zagrywajcie w linię, a oni trafiają każdą piłkę"

Jaka była główna przyczyna porażki z Iranem? - Po dobrym pierwszym secie krok po kroku wszystko szło w dół. Nie chcę zwalać winy na okres, jaki teraz mamy. Choć niech to będzie jasne: mocno ciśniemy z obciążeniami na siłowni, intensywnością treningów. Nie chodzi o to, żebyśmy się jakoś szczególnie nastawiali na ten turniej, a o szykowanie formy. Przed nami Bolonia i finały Ligi Narodów, a potem mistrzostwa świata i to część procesu budowania dyspozycji pod te najważniejsze rozgrywki. Teraz przyciskamy, żeby na kluczowe mecze mieć optymalne warunki do dobrej gry. To jednak rzeczywiście nie jest dobra wymówka dla porażki z Iranem, bo gdybym spojrzał w dane, pewnie byłyby podobne do tych, które mieliśmy w Sofii - wskazał Nikola Grbić.

- Po meczu przekazałem zawodnikom, co uważam za najważniejszą lekcję z tego meczu: że muszą starać się prezentować dobrą siatkówkę, nawet jeśli przeciwnik gra od nich lepiej. Chciałbym, żeby nie tracili koncentracji i ostrożnie podejmowali ryzyko, w taki sposób, żeby nie tracić skuteczności. Zwłaszcza gdy nam nie idzie. I oczywiście, błędy, a już na pewno 41 błędów w jednym meczu, nie pomogą, są czymś, czego musimy się wystrzegać. Ale jeśli poproszę zawodników, żeby, powiedzmy, zagrywali agresywnie, to zawsze efektem ubocznym będzie kilka, a nawet kilkanaście błędów. To nie działa tak, że mówię: zagrywajcie w linię, a oni trafiają każdą piłkę. Byłbym najlepszym trenerem na świecie, ale to nie takie proste. Z ryzykiem muszą przyjść błędy, ale gdybyśmy nie podjęli ryzyka, być może nie byłoby kilku powrotów, w tym świetnej serii Mateusza Bieńka na zagrywce w drugim secie - przytoczył Grbić.

Nikola GrbićGrbić pokazał środkowy palec i się zaczęło. "Mam tego dość". Trener Polaków wściekły na FIVB

Grbić stawia Polaków w nowej sytuacji. "Każdego mogę zmienić i muszą się do tego przyzwyczaić"

Według Grbicia najgorszym elementem w grze polskiej kadry jest w tym momencie obrona. - Niczego w niej nie wyprodukowaliśmy, nie wypracowaliśmy odpowiedniej liczby piłek do ataku, choć w poprzednich spotkaniach to nam się udawało. Tym razem nie broniliśmy w zasadzie w ogóle. Mieliśmy 26 obron przez pięć setów, to bardzo słaby wynik. A obrony są jak wskaźnik temperatury emocji w danym zespole. I to pokazuje nam, że pod względem emocji nic nie było u nas na odpowiednim miejscu. Zabrakło podstaw: agresywności i odpowiedniego skupienia. To dlatego, że Iran grał przeciwko nam naprawdę dobrze. Ale inna sprawa, że nie możemy się wściekać i wytrącać z równowagi tylko dlatego, że rywal jest w gazie. Oni nie mieli nic do stracenia. Nie mają już szans na awans do Final 8 Ligi Narodów i mogą pójść na całość, zostać bohaterami. Ale oni to oni. Nie może nam brakować reakcji na grę rywala. To nasz problem. Inna sprawa, że wolę, żebyśmy mieli kłopoty i przegrywali tutaj, niż żeby takie mecze zdarzały się na najważniejszych imprezach - powiedział szkoleniowiec.

Mecze Ligi Narodów i ich wyniki to jedno, ale rozgrywki służą Polakom także w innych celach. - Sprawdzaliśmy Bartka Bednorza, który wrócił do gry po urazach, sprawdzałem też niektórych zawodników jedynie na zagrywce. Dwóch z trzech nie poradziło sobie w tej roli najlepiej, a mówię im odkąd tu przyszedłem, że często będę wymagał gry na pozycji i w rolach innych niż w klubie. Nie zawsze zaczną mecz, dostaną szansę tylko na podwójnej zmianie, albo właśnie na zagrywce. W klubie może nie ma nawet możliwości, żeby sprawdzić ich w takiej sytuacji, ale tutaj mamy wielu zawodników, którzy grają na wysokim poziomie. Pomiędzy nimi są niewielkie różnice, więc nie mogę podchodzić do żadnego z nich na zasadzie: jesteś w składzie i nie mogę cię przesuwać, ani z ciebie zrezygnować. To byłoby bez sensu. Każdego mogę zmienić i muszą się do tego przyzwyczaić. Nie dla wszystkich to działa perfekcyjnie już teraz, ale to dobra okazja do zbierania doświadczenia. Poznaję lepiej zawodników, tak, jak to było w Ottawie, Sofii. W Gdańsku jest i będzie tak samo - zapowiedział Grbić.

Bartosz KurekKurek wprost po porażce z Iranem. "Nie lubię pudrowania rzeczywistości"

Polacy kolejny mecz turnieju w Gdańsku rozegrają w czwartek, kiedy zagrają z Chińczykami. W sobotę zmierzą się z Holendrami, a rywalizację zamknie ich starcie ze Słoweńcami w niedzielę. Początek wszystkich meczów o godzinie 20:00. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: