Grbić pokazał środkowy palec i się zaczęło. "Mam tego dość". Trener Polaków wściekły na FIVB

Jakub Balcerski
- Robimy to, bo UEFA czy NBA tak ma. To nie my, to nie siatkówka, to zupełnie inny sport. Mam tego dość: potrzeby adaptowania się do każdego pomysłu kogoś, kto nie miał nic wspólnego z siatkówką i teraz będzie nam wszystko zmieniał - mówił po meczu z Iranem wściekły Nikola Grbić. Trener polskich siatkarzy urządził sobie grillowanie ostatnich decyzji Międzynarodowej Federacji Siatkówki (FIVB).

Przypomnijmy, że chodzi o decyzję FIVB z wtorku. Wysłano list do trenerów i krajowych związków, w którym poinformowano, że podczas finałów tegorocznej Ligi Narodów w Ankarze i Bolonii, w trakcie przerwy pomiędzy drugim a trzecim setem, szkoleniowcy zostaną zaproszeni do tzw. "flash zony". Tam porozmawiają po angielsku z komentatorami spotkań z ramienia spółki Volleyball World, co najprawdopodobniej będzie pokazywane w międzynarodowym przekazie telewizyjnym ze spotkania.

Zobacz wideo Grbić nie obiecuje zwycięstwa nawet w meczu towarzyskim. „A co dopiero mówić o Lidze Narodów czy mistrzostwach świata"

Już kilka godzin wcześniej zapytany przez nas Grbić ostro krytykował ten pomysł. - W FIVB próbują skopiować NBA, ale muszą zrozumieć, że siatkówka nią nie jest - mówił Sport.pl trener reprezentacji Polski. - Myślę, że działacze powinni porozmawiać z trenerami przed wprowadzeniem czegoś takiego, a nie po prostu postawić ich przed faktem dokonanym i o tym powiedzieć - dodał.

Nikola Grbić, Australia - Polska, siatkówka, reprezentacja PolskiGrbić krytykuje rewolucyjną zmianę FIVB. "Próbują skopiować NBA"

Środkowy palec Grbicia do FIVB. "Co mam im tam powiedzieć?"

Na pytanie o wywiady na boisku podczas turnieju w Bolonii zadane już po meczu z Iranem w Gdańsku Grbić odpowiedział jeszcze wymowniej. Bo tylko jednym gestem: środkowym palcem. Wcale nie w stronę dziennikarzy, tylko światowej federacji. Chwilę później zaczął długi monolog. A w nim grillowanie FIVB i ich wielu decyzji. 

- Rozmawiałem już z Roberto Piazzą (trenerem Holendrów), czy Ferdinando De Giorgim (trenerem Włochów). Obaj są temu przeciwni. Mamy przerwę pomiędzy drugim a trzecim setem i w niej zaledwie kilka minut, żeby porozmawiać z naszymi zespołami o tym, co dzieje się na boisku. Weźmy wtorkowy mecz z Iranem. Było 1:1 i zaczęliśmy mieć poważne kłopoty. Chciałem zobaczyć, jakie zmiany zrobić, na której pozycji i co: w Bolonii w tej sytuacji wezwą mnie na ściankę? Co mam im tam powiedzieć? "Iran gra naprawdę dobrze"? - wściekał się Grbić. 

"Mam tego dość. Co jeszcze mam zrobić? Rzucić czymś na boisko, żeby zatrzymać zawodników?!"

- Robimy to, bo UEFA czy NBA tak ma. To nie my, to nie siatkówka, to zupełnie inny sport. Mam tego dość: potrzeby adaptowania się do każdego pomysłu kogoś, kto nie miał nic wspólnego z siatkówką i teraz będzie nam wszystko zmieniał. "Teraz sędziowie po tej stronie. A nie, może jednak po tamtej!". Mam asystentów dziesięć metrów od siebie i nie mogę z nimi rozmawiać. Dlaczego? "Bo tak musi być dla telewizji" - tłumaczył Grbić.

Łukasz Kaczmarek i Nikola GrbićPolacy sami sobie szkodzą. Niewyobrażalna liczba błędów. Grbić ma duży problem

- Gdy byliśmy w Kanadzie, podczas jednej z akcji wydawało mi się, że zawodnik nie zdążył podbić piłki. Odwróciłem się i mówię: "Naciśnijcie..." i zorientowałem się, że teraz nie chodzi już nawet o przycisk do challenge'u. Bo najpierw trzeba było wezwać challenge, a potem wybrać z listy na tablecie, o co konkretnie chodzi. Moi asystenci się trochę zakręcili, bo przecież musieli jednocześnie obserwować to, co się działo na boisku. W momencie, kiedy udało nam się wszystko powciskać, zakończyła się akcja. Ruszyliśmy do sędziego, a on mówi: "Musicie przerwać akcję, żeby poprosić o sprawdzenie tej piłki". No i przecież próbowaliśmy! Co jeszcze mam zrobić? Rzucić czymś na boisko, żeby zatrzymać zawodników?! - podniósł głos Grbić i złapał za swój plecak. - To dziwne, bo w Sofii mieliśmy już tylko jeden przycisk, którym "prosiliśmy" o challenge. A tutaj? Znów go nie ma - dodał szkoleniowiec.

Grbić ma żal do działaczy, że nie zapytali o zdanie trenerów. "Wielu jest wściekłych"

Po kilku kolejnych wątkach rozmowy Grbić jeszcze raz potwierdził, że nie podoba mu się sposób, w jaki FIVB zatwierdziło decyzję o rozmowach z komentatorami Volleyball World w trakcie meczu, pomiędzy setami. - Rozmawiali o tym z komisją trenerów? Wspaniale, szkoda, że nie zapytali o zdanie wielu prowadzących najlepsze zespoły na świecie. Z tego, co wiem, wielu z nich jest wściekłych. To bardzo sztuczny ruch, kolejny wprowadzony przez działaczy, którzy niczego nie rozumieją. Nikt nie umie przemówić im do rozsądku - opisywał poirytowany Serb. 

Polska - Iran w Lidze NarodówTabela Ligi Narodów po porażce reprezentacji Polski

Polacy są już niemal pewni awansu do turnieju Final 8 w Bolonii, który może stać się faktem już w środę, jeśli Słoweńcy pokonają Serbów. Jeśli nie i tak Polacy pewnie dokonają formalności w kolejnych dniach turnieju w Gdańsku. Pozostaje zatem czekać na pierwszą rozmowę w trakcie meczu z Grbiciem we Włoszech. Jednego możemy być pewni: jeśli Serb nie zmieni podejścia do tego pomysłu, to rozmowa może być jeszcze ciekawsza, niż to, jak krytykował decyzję FIVB teraz.

Więcej o: