Wielka katastrofa siatkarek. Lavarini ma ogromny problem przed mistrzostwami

Jakub Balcerski
Utrzymanie w Lidze Narodów Polki zapewniły sobie bez wychodzenia na boisko. A gdy już się na nim znalazły, to same pogrzebały szanse awansu do ćwierćfinału rozgrywek.

Rywalki do tej pory robiły wszystko, żeby Polki nie tylko utrzymały się w Lidze Narodów, ale i dość nieoczekiwanie miały szanse na awans do turnieju Final 8 tegorocznych rozgrywek. Polki musiały - tylko i aż - wygrać dwa spotkania pozostałe do zakończenia rywalizacji, czyli mecze z Dominikaną i Bułgarią.

To rywale, którzy wydawali się do ogrania, ale żeby wygrywać z nimi w wyrównanej walce, najpierw trzeba nie mieć nic do zarzucenia samemu sobie. I to w sobotnim meczu z Dominikaną było największym problemem Polek, które przegrały z nimi 2:3 (25:20, 36:38, 20:25, 25:13, 9:15), przez co nie polecą do Ankary na ćwierćfinał Ligi Narodów.

Zobacz wideo Grbić nie obiecuje zwycięstwa nawet w meczu towarzyskim. „A co dopiero mówić o Lidze Narodów czy mistrzostwach świata"

Utrzymanie w Lidze Narodów zapewnione jeszcze przed meczem. Potem Polki nie pozwoliły na kalkulacje

Pierwszy i najważniejszy cel Polki osiągnęły bez konieczności wychodzenia na boisko. W trakcie, gdy one odpoczywały od rytmu meczowego, w utrzymaniu się w Lidze Narodów pomogły dwa mecze Belgijek. Te najpierw przegrały 1:3 z Niemkami, a potem także w czterech setach zostały pokonane przez Holenderki. Tym samym nie mają już możliwości wyprzedzenia kadry Stefano Lavariniego i okażą się najsłabszym z zespołów dryfujących tej edycji Ligi Narodów (należały do nich poza Polską i Belgią także Bułgaria, Dominikana i Kanada). 

Pozostanie w Lidze Narodów stało się kluczowe dla Lavariniego i mówił, że nie skupia się nawet na tym, jak Polska może jeszcze awansować do ćwierćfinału rozgrywek. Chciał przede wszystkim utrzymania. - Teraz kluczowe jest pozostać w Lidze Narodów. I nie skupiać się na wynikach. Tak, potrzebujemy zwycięstw, ale one przychodzą, gdy dobrze wykonasz pracę na boisku. Na nie składa się twoja forma i to, jak się zaprezentujesz, jak wykonasz poszczególne zadania. A my nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak gramy. Musimy myśleć nad lepszą jakością naszej siatkówki i tym, jak odzyskać pewność w grze, czy ambicję - mówił nam Włoch. Teraz poza śledzeniem gry i rozwoju swojego zespołu mógłby już w spokoju sięgać po kalkulator. Gdyby nie to, że to jego zawodniczki długo nie pozwalały mu na taki ruch.

Polska - Dominikana, Liga Narodów siatkarek, reprezentacja PolskiKoniec mistrzostw, do widzenia. Klęska Polek. Drugi set będzie im się śnił po nocach

Nierówna gra zmorą polskich siatkarek. Gorsze są chyba tylko polskie drogi

Bardziej nierówne od gry polskich siatkarek w tym sezonie są chyba tylko polskie drogi. Im remonty, choćby nie wiadomo jak długo trwały, pomagają. A przebudowa, która trwa od przyjścia do Polski Stefano Lavariniego, należy do tych najbardziej irytujących. Bo niby dużo się zmienia, ale na efekty trzeba długo czekać, a korki tworzą się regularnie. I w sumie nie wiadomo, czy na koniec nie trzeba będzie remontu przeprowadzić od nowa.

Polki w sobotę oddały Dominikanom 29 punktów własnymi błędami. W przyjęciu skuteczność nie wyglądała jeszcze najgorzej, ale co z tego skoro nikt nie umiał tego przełożyć na atak? Zresztą wszystkie statystyki tego meczu najlepiej odłożyć na bok. Bo porażki z Dominikankami Polki nie doznały dlatego, że były od nich gorsze, a dlatego, że nie wykorzystywały swoich szans i nadal nie funkcjonują jak zgrany, uzupełniający się zespół.

Polki jakby już nie wierzyły w zwycięstwo. Trudno się na to patrzyło

Można chwalić za pierwszego seta, w którym polska kadra dwukrotnie odrabiała straty, można po stronie plusów zapisać też czwartą partię, gdy Polki podniosły się przy wyniku 1:2 i wygrały aż do trzynastu. To wszystko znaczy jednak niewiele w chwili, gdy drugi set przegrywa się w końcówce, nie wykorzystując ośmiu piłek setowych. Prowadziły 24:21, żeby przegrać 36:38. W tie-breaku też oddały inicjatywę rywalkom, jakby nie wierzyły, że można tu jeszcze powalczyć o zwycięstwo. Trudno patrzyło się na ich grę przy wyniku 9:2 dla Dominikanek, które wygrały 15:9 seta i 3:2 cały mecz.

Jacek Nawrocki znalazł pracę w PlusLidze. Powrót po blisko dekadzieJacek Nawrocki znalazł pracę w PlusLidze. Powrót po blisko dekadzie

To była jedna wielka katastrofa. Znów zawodziła skuteczność, dokładność wystaw Joanny Wołosz i konsekwencja w ataku. I znów kadra nie wykorzystała swojego potencjału. Choć może on jest tylko wyobrażeniem? Może prawdziwy obraz tego zespołu to nie świetny, wygrany pierwszy set z Włoszkami, a fatalny, przegrany tie-break z Dominikankami, które miały być maksymalnie na tym samym poziomie, co drużyna z Polski?

Polki celowały w grę z najlepszymi. Ale czy same w siebie wierzą?

Bo kadra Lavariniego celuje wyżej. Mówiły nam o tym same zawodniczki. - Bardzo chcemy być w Final 8, polecieć do Ankary i grać z zespołami, do których poziomu dążymy, z którymi pragniemy się porównywać - zapewniała w rozmowie ze Sport.pl przyjmująca Weronika Szlagowska. Szkoda, że w grze z takimi rywalami, jak Dominikaną w sobotę momentami nie było tego widać. 

Teraz jest już za późno. Do ósmych Tajek Polki tracą dwa zwycięstwa, a mają do rozegrania ostatni mecz z Bułgarią. Umówmy się, towarzyski, bo zwycięstwo poza punktami do rankingu FIVB, nie będzie oznaczało zupełnie nic. 

Polska - Chiny, Liga Narodów siatkarek, reprezentacja PolskiPolskie siatkarki przegrały z Dominikaną. Sytuacja w tabeli Ligi Narodów

Utrzymanie się w Lidze Narodów było dla tej kadry absolutnym obowiązkiem. Brak awansu do ćwierćfinału rozgrywek, oznacza, że kolejny mecz o stawkę Polki zagrają dopiero na mistrzostwach świata, w końcówce września. A Stefano Lavarini ma chyba jeszcze większy problem. Po tym, co zobaczył w meczu z Dominikaną sam mógłby przestać wierzyć w tę drużynę. Pytanie jest jednak inne: czy ta drużyna sama w siebie jeszcze wierzy? Na razie sama robi sobie pod górkę. Utrudnia sobie każde zadanie, jak tylko może. 

Więcej o: