Niepokojący wniosek po meczu z Włochami i niemal set oddany za darmo. Aż trudno zrozumieć

Czy można zepsuć aż 8 z 11 zagrywek? Tomasz Fornal pokazał, że tak. Czy można bezdyskusyjnie przegrać mecz, prowadząc 1:0 w setach i 22:20 w kolejnym? Oczywiście. Reprezentacja Polski siatkarzy dostała nauczkę od Italii. Czego konkretnie powinni się nauczyć nasi gracze?

Po dwóch kolejkach pierwszego w tym roku turnieju siatkarskiej Ligi Narodów mamy zwycięstwo (3:0 z Argentyną) i porażkę (1:3 z Włochami). Punkty są ważne, wygrane są ważne, ale najważniejsze są wnioski, jakie musi wyciągać trener Nikola Grbić. Trochę niepokojący wniosek po meczu z Włochami jest taki, że gdy zrobiło się gorąco, to spokój zachował tylko on, trener.

Zobacz wideo Nowy trener – nowa motywacja i entuzjazm u polskich siatkarzy. Grbić wyróżnił dwóch graczy

Głową muru nie przebijesz. Naprawdę!

Tomasz Fornal ma już medal mistrzostw Europy, medal Pucharu Świata i dwa medale Ligi Narodów. Przyjmujący, który wkrótce skończy 25 lat, jest jednym z bardziej doświadczonych graczy, jakich Grbić zabrał do Ottawy. Ktoś taki po prostu nie może przez cały mecz nie wyciągać wniosków. Ktoś taki nie może ciągle bić głową w mur, z nadzieją, że może jednak jakimś cudem go przebije. Zwłaszcza gdy trener, widząc to wszystko, bierze czas i zachowując spokój, rzeczowym tonem prosi, by spokój zachowali też jego zawodnicy.

Nikola GrbićNikola Grbić z pierwszą taką przemową. Mistrzowie Europy złamali Polskę

Z aż 23 zepsutych zagrywek przez Polskę Fornal zepsuł 8. Stawał w polu serwisowym 11 razy i tylko trzykrotnie wprowadził piłkę do gry. Trudno przypomnieć sobie drugi tak nieudany występ na zagrywce kogokolwiek w jakimkolwiek meczu reprezentacji Polski.

40 razy! Włochom podarowaliśmy prawie całego seta

Trudno będzie zrozumieć dalsze niechlujstwo naszej kadry w tym elemencie. Oczywiście zagrywka nie jest najlepsza, gdy siatkarzom brakuje świeżości, gdy są po mocnych treningach. Ale "nie jest najlepsza" nie może znaczyć, że jest aż tak zła.

W przegranym meczu z Włochami serwis był naszym największym mankamentem. Aż 23 błędy to w praktyce oddanie rywalowi niemal seta. W meczu z Argentyną też było pod tym względem źle. Tam w trzech setach zepsuliśmy 17 zagrywek. W meczach z Bułgarią i Francją, które jeszcze rozegramy w Ottawie, te liczby po prostu muszą być niższe.

Było co nagrać na kasetę wideo. Nawet jeśli kaset wideo już nie ma

Jedynymi naszymi siatkarzami, których można rozgrzeszyć za błędy zagrywki, są Karol Butryn i Mateusz Poręba. Obaj zepsuli po trzy serwisy. Ale obaj zanotowali po dwa asy (asy mieli tylko oni dwaj). Butryn serwował w sumie 17 razy, a Poręba 19. Oni trzymali nas w tym elemencie. W ogóle zagrali naprawdę niezły mecz.

Jan Firlej, Argentyna - Polska, reprezentacja Polski siatkarzyGrbić buduje drużynę. Rozdzielił graczy z tego samego klubu. "Zmieniać ustawienie"

Dla Poręby to był absolutny debiut w reprezentacji. Środkowy do dwóch asów dorzucił dwa punktowe bloki i cztery punkty atakiem (wyższa mogłaby być skuteczność - skończył 4 z 9 piłek). Pierwszy był tak efektowny, że zachwycony Krzysztof Ignaczak, komentując mecz w TVP Sport mówił: "Zapamięta ten pierwszy atak na całe życie, nagra go sobie na kasetę wideo, chociaż już nie ma kaset wideo".

Natomiast atakujący Butryn, który pierwszy raz wyszedł w podstawowym składzie (a debiutował dzień wcześniej z Argentyną, dając zmiany Maciejowi Muzajowi), pewnie atakował, kończąc spotkanie z bardzo dobrą 59-procentową skutecznością (16/27) i w sumie z aż 19 punktami (poza dwoma asami postawił jeszcze jeden punktowy blok).

Stephane AntigaAntiga o skreśleniu Kurka przed MŚ. "W takiej sytuacji lepiej, gdy się kogoś nie zna"

Nie szkodzi, że Gianelli schował Firleja do kieszeni

Butryn i Poręba to dowody, że PlusLiga stoi Polakami gotowymi do grania na międzynarodowym poziomie. Jasne, że trzeba im doświadczenia, to normalne, że jedne mecze zagrają lepiej, a inne gorzej. Jak rozgrywający Jan Firlej, który świetnie się spisał z Argentyną, obiecująco zaczął z Włochami, ale im dłużej trwał ten mecz, tym głębiej do kieszeni chował go Simone Giannelli.

Mózg drużyny Italii jest z tego samego - 1996 - rocznika, co Firlej. Ale za nim już lata gry z najlepszymi na świecie, a Polak jest na starcie. Ważne, że razem z nim zaczyna duża grupa nowych ludzi, którzy mogą odświeżyć naszą reprezentację. Potencjał jest wielki. Trzeba próbować go wykorzystać. Z myślą o igrzyskach olimpijskich Paryż 2024.