18-latka najlepsza na boisku. Nietęga mina Antigi w drugim meczu finału mistrzostw Polski

Srogą cenę zapłacił Developres Bella Dolina Rzeszów za drzemki, które przydarzyły mu się w drugim meczu finałowym Tauron Ligi. Siatkarki Grupy Azoty Chemika Police wygrały 3:1, odnosząc pierwsze w bieżącym sezonie zwycięstwo nad tym rywalem poza własną halą. I to bez tie-breaka, który jest niemal tradycją w pojedynkach tych ekip w ostatnich latach.
Zobacz wideo

Tytuł dla Marleny

Z nieba do piekła - taką drogę przeszły w czwartkowym pojedynku siatkarki Developresu Bella Dolina Rzeszów. Przed jego rozpoczęciem główne pytanie brzmiało: jak na grę Chemika Police wpłynie brak Marleny Kowalewskiej? Rozgrywająca tej drużyny w trakcie czwartego seta pierwszego pojedynku finałowego zerwała więzadła w prawym kolanie. Zastąpić ją musiała Naiane De Almeida, która nie miała wcześniej zbyt wielu okazji do zaprezentowania się na parkiecie. Zadaniu jednak podołała, a nieobecność reprezentantki Polski byłą dodatkową motywacją dla koleżanek z zespołu. - Grałyśmy dla Marleny i dla niej też chcemy zdobyć ten tytuł - podkreśla w rozmowie ze Sport.pl Martyna Czyrniańska, MVP spotkania.

Zobacz wideo Kto zostanie siatkarskim mistrzem Polski?

Zastępująca Kowalewską w składzie policzanek Brazylijka na początku nie miała zbytnio okazji się wykazać, bo jej koleżanki z zespołu miały spore kłopoty z przyjęciem. Rzeszowianki posłały w pierwszej odsłonie trzy asy, a rywalki w tym czasie miały cztery zepsute zagrywki. Wymowny jest też fakt, że bohaterka pierwszego meczu - Jelena Brakocević-Canzian - w secie otwarcia skończyła zaledwie dwa ataki na 10 prób.

Nietęga mina Antigi. Uśmiech niedowierzania Blagojević

Po zimnym prysznicu policzanki otrząsnęły się i motywowanie się całej drużyny po każdym kolejnym punkcie zaczęło przynosić efekty. Z kolei zawodniczki Developresu…zniknęły. Przez dwa sety nie wychodziło im niemal nic i można było odnieść wrażenie, że to w ich szeregach brakuje jakiegoś ważnego ogniwa. Gdy w trzeciej partii w polu zagrywki znęcała się nad nimi Brakocević-Canzian, to mina trenera rzeszowianek Stephane’a Antigi była nietęga. Nie pomagały zmiany ani ostrzejsze słowa Francuza podczas przerw. Po jednej z akcji na twarzy przyjmującej rzeszowianek Jeleny Blagojević widać było zaś jakby uśmiech niedowierzania.

Wydawało się, że Developres po dwóch słabych setach się przebudził i licznie zgromadzeni w hali Podpromie kibice wierzyli, że tradycyjny tie-break jest kwestią kilku minut. Nadzieja zaczęła ulatywać, gdy zespół gospodarzy roztrwonił pięciopunktową przewagę. Policzanki po raz pierwszy w tym secie na prowadzenie wyszły przy stanie 19:18. W końcówce znów o swojej klasie przypomniała Brakocević-Canzian.

Po spotkaniu grupa sympatyków Chemika wystrzeliła confetti, bo ich ulubienice wykonały ważny krok w kierunku obrony tytułu. Rozczarowany Antiga z kolei dość szybko opuścił parkiet, nie chcąc rozmawiać z mediami o meczu. A 18-letnia Czyrniańska jeszcze długo po meczu rozdawała autografy i pozowała do zdjęć, bo specjalnie dla niej na mecz przyjechała spora grupa. 

- To dzieciaki z mojego pierwszego klubu. Trener je przywiózł i zrobił mi tym wielką niespodziankę. Nie spodziewałam się takiego wsparcia i szczerze mówiąc, to na początku meczu nie wiedziałam, komu ta zgraja kibicuje. Dopiero potem zorientowałam się, że wspierają właśnie mnie - relacjonuje z uśmiechem nastolatka, która w ubiegłym roku debiutowała w reprezentacji Polski.

"Jeszcze nic nie jest przesądzone"

Pojedynki siatkarek z Polic i Rzeszowa są ozdobą rozgrywek od kilku lat. Fani siatkówki przyzwyczaili się już, że przeważnie są one maratonami. Z poprzednich 13 meczów jedynie trzy nie zakończyły się tie-breakiem. Czwartkowa wygrana Chemika w Rzeszowie jest wyjątkowa też z innego względu. Po raz pierwszy w tym sezonie klub pokonał rywala z Podkarpacia poza własną halą. Poza ligowymi meczami grały także ze sobą w tym czasie o Superpuchar Polski.

Pięciosetową batalią była pierwsza odsłona finału Tauron Ligi, która zaczęła się od prowadzenia gospodarzy 2:0 w setach. Trzecia zaplanowana jest na niedzielę w Policach. Jeśli Developres wygra, to rywalizacja wróci do Rzeszowa za tydzień.

Atakująca Developresu Bruna Honorio Marques nie traci nadziei, że jej klub - mimo bardzo trudnego położenia - doprowadzi do piątego meczu. - Jeszcze nic nie jest przesądzone. Musimy po prostu walczyć - zapewnia Brazylijka.

Więcej o: