Wołosz biegnie do kluczowej piłki w finale, na drodze koleżanka. Kuriozum [WIDEO]

Klub Magdaleny Stysiak lepszy od drużyny Joanny Wołosz w finale włoskiej Serie A siatkarek. Vero Volley Monza niespodziewanie pokonała po tie-breaku Imoco Volley Conegliano. W ostatnim secie doszło do kuriozalnej sytuacji z udziałem Wołosz i jej koleżanki z drużyny, która miała spory wpływ na ostateczny wynik partii i całego spotkania.

Pierwszy mecz "polskiego finału" ligi włoskiej siatkarek dla drużyny Magdaleny Stysiak. Vero Volley Monza dość niespodziewanie pokonała 3:2 (25:23, 15:25, 25:19, 16:25, 13:15) obecne mistrzynie kraju, Imoco Volley Conegliano, w których składzie na rozegraniu znalazła się Joanna Wołosz.

Zobacz wideo Kibice chcą pomnika dla Banasika. "Lepiej niech w Radomiu nie staje"

Stysiak lepsza od Wołosz w pierwszym meczu finału Serie A. Monza sprawiła kolejną niespodziankę

Mecz był bardzo nierówny - tylko pierwszy i ostatni, piąty set były wyrównane, a w pozostałych partiach różnice punktowe pomiędzy obiema drużynami były wyraźne. Ich najlepsze momenty gry przypadały na zupełnie różne momenty, przez co rzadko pojawiała się walka "punkt za punkt". Zawodniczki z Monzy dwukrotnie prowadziły - 1:0 i 2:1, ale Conegliano za każdym razem odrabiało straty. Ostatecznie po tie-breaku drużyna broniąca tytułu sprzed roku uległa rywalkom. 

Rywalizacja toczy się oczywiście do trzech zwycięstw, więc Imoco Volley Conegliano będzie miało jeszcze szansę odegrać się na rywalkach i odwrócić losy walki o złoto. Taki początek finału Serie A może jednak zaskakiwać, a Vero Volley Monza wyrasta na rewelację tego sezonu rozgrywek. Najpierw pokonała do tej pory uznawaną za drugą siłę ligi Igor Gorgonzola Novarrę w półfinale. Teraz pokazuje, że potrafi wejść na poziom drużyny, która od sześciu lat nie schodzi z podium mistrzostw Włoch i tylko raz w trakcie tego okresu - w sezonie 2016\2017 - nie była mistrzem kraju. A dla Monzy to przecież pierwszy finał Serie A w historii klubu.

Kuriozalna sytuacja w tie-breaku. Wołosz biegnie do kluczowej piłki, a tu koleżanka z drużyny na drodze

Jeszcze bardziej od wyniku spotkania może jednak dziwić sytuacja z końcówki tie-breaka. W kluczowej akcji przy wyniku 13:13 zawodniczki Conegliano wybroniły jeden z ataków rywalek i mogły rozegrać kontrę. Do piłki biegła Joanna Wołosz, która wcześniej skakała do bloku ze środkową Raphaelą Folie. Włoszka ustawiła się gotowa do ataku i nie spojrzała na to, gdzie jest Wołosz, przez co przeszkodziła Polce w dojściu do piłki. Ta przewróciła się i nie dała rady podbić jej tak, żeby możliwe było kontynuowanie akcji.

Conegliano tym samym oddało za darmo punkt Monzie, która zyskała piłkę meczową. I już w kolejnej akcji ją wykorzystała - było po wszystkim, a to bezpośrednia konsekwencja zdarzenia z wcześniejszej akcji. Wołosz tylko wymownie spojrzała się wówczas na Folie. Włoszka sama wiedziała, że popełniła kosztowny błąd.

Kolejne spotkanie rywalizacji w finale Serie A czeka Conegliano we wtorek, 3 maja o 20:30. Jeśli Monza wygra ten mecz, to może sięgnąć po złoty medal już w sobotę, 7 maja o 20:45, kiedy zaplanowano trzecią odsłonę walki o mistrzostwo Włoch. Jeśli chociaż jedno z tych spotkań wygra drużyna Joanny Wołosz, rywalizacja zostanie przedłużona.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.