Włoski siatkarz oszukany na 600 tys. euro. Myślał, że romansuje z supermodelką

Włoski siatkarz Roberto Cazzaniga dał się oszukać na ponad 600 tys. euro, bo przez 13 lat myślał, że jest w związku z brazylijską modelką. Kobieta przedstawiała się jako Maya Mancini i przez ten czas wysyłała mężczyźnie zdjęcia prawdziwej brazylijskiej modelki, Alessandry Ambrosio.

Historia miłosna Roberto Cazzanigi jest już znana w całych Włoszech. 43-latek występował w latach 2006-2011 w reprezentacji Włoch w siatkówce, jednak nie zdobył wielu międzynarodowych trofeów. W 2009 roku sięgnął jedynie po złoto igrzysk śródziemnomorskich.

Zobacz wideo Jastrzębski Węgiel pierwszym finalistą PlusLigi. Rywal komentuje: Poza chwilą grozy w drugim secie wynik niezagrożony

W tym samym czasie poznał kobietę, która przedstawiła się jako brazylijska modelka Maya Mancini. Poznał ją zdalnie, bo oboje nigdy nie spotkali się na żywo. Relacja mimo to stała się bardzo głęboka i ważna dla Cazzanigi. Do tego miał obok siebie przyjaciółkę, która potwierdzała tożsamość modelki. Dopiero w trakcie śledztwa okazało się, że tak naprawdę ona też brała udział w całym procederze.

Siatkarz zakochał się w nieistniejącej modelce. Stracił ponad pół miliona euro

Kobietom od początku chodziło o oszustwo i wyłudzenie pieniędzy. Szło im to bardzo sprawnie, bo Maya Mancini regularnie prosiła siatkarza o wsparcie finansowe. Tłumaczyła to na różne sposoby, jak chociażby problemy ze zdrowiem członków rodziny. Wyliczono, że Cazzanigi wykonał w sumie 1400 transakcji, wliczając w to przelewy bankowe i doładowania na telefon. Tylko w zeszłym roku Mancini otrzymała od niego siedem tysięcy euro. Transfery gotówki wynosiły średnio od 300 do nawet trzech tysięcy euro. Cała kwota, jaką przekazał od 2008 do 2021 roku, wyniosła ponad 600 tys. euro - czytamy w "La Repubblica". 

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Maya Mancini "udowadniała" tożsamość licznymi zdjęciami, które wysyłała siatkarzowi. Były to fotografie prawdziwej brazylijskiej modelki, która nazywa się Alessandra Ambrosio. Śledczy ustalili, że kobieta pokazała nawet Cazzanigiemu dowód tożsamości. 

 

Sprawą zajęła się Guardia di Finanza, czyli wyspecjalizowana włoska policja podległa Ministerstwu Gospodarki i Finansów w Rzymie. Funkcjonariusze szybko ustalili prawdziwe tożsamości modelki oraz jej wspólniczki. Okazało się, że obie pochodzą z Włoch: jedna z Monzy, a druga z Cagliari. Nie udało się jednak odzyskać choćby większości przekazanych przez 43-latka środków. W sumie wróciło do niego około 74 tys. euro. 

Okazało się, że część środków pozyskiwanych od 43-letniego siatkarza, oszustka przekazywała na prezenty dla innego partnera, który miał zostać następną ofiarą. Nie wiadomo, jak dalej potoczy się sprawa dwóch kobiet. Przyjaciółka, za współudział w oszustwie, miała zgarnąć 90 tys. euro. 

Artur Boruc podczas meczu na Łazienkowskiej z Wartą Poznań w lutym 2022 r.Artur Boruc kończy karierę. Tajemnicze zachowanie Legii. "Jest zbyt ważny"

Więcej o: