Malwina Smarzek nie chce mieć z nimi nic wspólnego. "Niezależnie od konsekwencji"

Łukasz Jachimiak
- Malwina wyjedzie z Rosji na pewno, na 100 procent, niezależnie od konsekwencji - mówi nam Jakub Dolata, menedżer Malwiny Smarzek. Gwiazda reprezentacji Polski siatkarek jest zawodniczką Lokomotiwu Kaliningrad, który poparł wojenne działania Rosji na Ukrainie.

Malwina Smarzek to jedna z najlepszych polskich siatkarek ostatnich lat. W tym sezonie gra w Rosji. I choć wojska Władimira Putina już od ponad trzech tygodni prowadzą działania wojenne w Ukrainie, Polka pozostawała w drużynie Lokomotiwu Kaliningrad.

Zobacz wideo "Marzenie Putina o stworzeniu wielkiej Rosji jest koszmarem mojego kraju". Władimir Kliczko pokazał zniszczenia po ostrzale rakietowym

Smarzek była i jest za to krytykowana.

- Malwina wyjedzie z Rosji na pewno, na 100 procent, niezależnie od konsekwencji - mówi nam teraz agent zawodniczki, Jakub Dolata.

Kiedy Smarzek opuści klub jawnie wspierający barbarzyńskie działanie wojsk Putina?

- Problem jest taki, że Malwina jest teraz na Syberii. Staramy się ją ściągnąć stamtąd jak najszybciej. Ale siatka połączeń z Rosji jest teraz mocna ograniczona - tłumaczy nam Dolata.

Łódź. Mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet. Polska - Portugalia 3:0Reprezentacja Polski poznała rywalki na MŚ siatkarek. Rozlosowano grupy

"Sytuacja się zmieniła diametralnie. Nie było argumentów"

Agenta Malwiny Smarzek pytamy, dlaczego zawodniczka do tej pory nie zerwała umowy z Lokomotiwem. Dlaczego do tej pory grała dla rosyjskiego klubu.

- Sytuacja się zmieniła diametralnie. Nie było argumentów prawnych, żeby rozwiązać kontrakt. Teraz je mamy, więc Malwina wraca do Polski - mówi Dolata.

Menedżer podkreśla, że przed takim działaniem jego i siatkarki nie powstrzyma zagrożenie, że Smarzek straci wszystkie pieniądze, jakie gwarantuje jej kontrakt z Lokomotiwem. - Pieniądze nie są ważne. W tej sytuacji pieniądze nie odgrywają żadnej roli. Naprawdę chodzi tylko o to, że do momentu publikacji tych zdjęć nie mieliśmy żadnych argumentów prawnych, żeby zerwać umowę i nasi prawnicy podkreślali, że chcąc to zrobić, musimy się obawiać procesów odszkodowawczych, spraw cywilnych w Rosji i w trybunale CAS. To dlatego, że klub się kompletnie wywiązywał ze swoich obowiązków, a my nie mogliśmy w żaden sposób udowodnić winy klubu w zaistniałej sytuacji - podkreśla Dolata.

Polska, siatkówka, reprezentacja Polski siatkarek, PolkiJest cel dla reprezentacji Polski na MŚ. Były trener: To miejsce, na które możemy liczyć

Próbowali polubownie. "Już nas nie interesuje ich prośba"

Jak się dowiadujemy, Smarzek poprzez działania swoich agentów (Dolaty i menedżera z Rosji) już od dwóch tygodni próbowała polubownie rozwiązać kontrakt z rosyjskim klubem.

- Szefowie Lokomotiwu poprosili, żeby Malwina została jeszcze dwa tygodnie i miałaby być wolną zawodniczką od poniedziałku 21 marca, gdyby sytuacja wojenna nie uległa zmianie. Ale w tej chwili już nas nie interesuje ich prośba. Podkreślam, że robimy wszystko, żeby Malwina jak najszybciej stamtąd wyjechała - kończy Jakub Dolata

Więcej o: