Najważniejszy mecz w historii. Zespół Antigi gotowy na walkę z gigantem

Jakub Balcerski
To będzie najważniejszy mecz w historii Developresu Bella Dolina Rzeszów i całej klubowej siatkówki kobiecej w Polsce. Jeszcze nigdy nie było w niej tak blisko kontaktu z potęgami. A w środę zespół Stephane'a Antigi może wyrzucić z Ligi Mistrzów prawdziwego giganta, Vakifbank Stambuł, czyli obecnego klubowego mistrza świata. - Nie odpuścimy - zapowiada Francuz.

Środa, 16 marca 2022 roku. To już jest wielki dzień dla polskiej kobiecej siatkówki ligowej, a może przejść do historii. Jeśli Developres Bella Dolina Rzeszów drugi raz pokona Vakifbank Stambuł, awansuje do półfinału Ligi Mistrzów. Zrobiłby to w niezwykłym stylu: ograłby najlepszy klub na świecie - aktualnego klubowego mistrza świata, dwunastokrotnego mistrza Turcji i czterokrotnego zwycięzcę Ligi Mistrzyń. Wielką firmę, z którą dotąd w Polsce nikt nie mógł się równać. 

Zobacz wideo "Mam nadzieję, że Grbić porwie chłopaków do walki o najwyższe cele"

Rzeszowianki już dokonały czegoś wielkiego. Trzeba zrobić wszystko, żeby to wykorzystać

O wszystkim na razie mówi się w trybie przypuszczającym - Developres mógłby, dokonałby, awansowałby. Prawda jest jednak taka, że już pojedyncze zwycięstwo rzeszowianek to wielka sprawa dla polskiej siatkówki. Trzeba sobie powiedzieć wprost, że Tauron Liga na tle innych krajowych rozgrywek prezentuje słaby poziom i przez ostatnie lata praktycznie żadna drużyna nie była w stanie udowodnić, że jest inaczej. Próbował Chemik Police, ŁKS, czy właśnie Developres. Kończyło się nawet bez wygrania seta. I skoro już się udało, to nie można obok takiego sukcesu przejść obojętnie. 

Rzeszowianki stworzyły dla siebie wielką szansę na wejście do najlepszej czwórki w Europie. Taka okazja zdarza się bardzo rzadko i jeśli zostanie zmarnowana, po meczu będzie wielki żal. Warto jednak walczyć także o docenienie samego dojścia do takiej możliwości. I trzeba zrobić wszystko, żeby takie zbliżenie się do czołówki siatkarskich drużyn na kontynencie nie było jednorazowe. Żeby po meczu nie rozpaczać, że Developres czegoś nie zrobił, a już wypatrywać, czy to nie może wydarzyć się jeszcze raz.

Developres Rzeszów podczas meczu Ligi Mistrzyń, tureccy kibice na ME 2019 siatkarekTurcy przygotowali piekło dla polskich siatkarek. Będzie huk, jazgot i kocioł

Vakifbank już raz wygrał taki dwumecz. Ale to Developres może przejść do historii

W najlepszej czwórce polski zespół ostatni raz znalazł się w 2015 roku, gdy Chemik Police awansował do turnieju finałowego Ligi Mistrzyń po tym, jak podjął się organizacji imprezy w Polsce. Przegrał tam jednak oba mecze. W erze Ligi Mistrzyń nie było już innego przypadku polskiej drużyny siatkówki kobiecej, która zaszłaby tak daleko w tych rozgrywkach. W przypadku Pucharu Europy Mistrzyń Krajowych były dwie drugie pozycje AZS-u AWF-u Warszawa z 1961 i 1963 roku, ale także dziewięć innych miejsc w najlepszej czwórce - dwie wspomnianego klubu ze stolicy, po jednym Wisły Kraków, Czarnych Słupsk, czy Nafty-Gaz Piły i aż trzy Startu Łódź. To już jednak wręcz prehistoria polskiej siatkówki kobiet. Od tego czasu polskie kluby w Europie mogły się tylko kłaniać potentatom z Włoch, Turcji, czy Rosji. 

A przynajmniej tak było do tej pory. Przypadek Developresu może wszystko zmienić. Choć zadanie dla polskiego zespołu jest wyjątkowo trudne. Okazuje się bowiem, że drużyna Giovanniego Guidettiego często ma problemy z pierwszym meczem play-offów Ligi Mistrzyń. W zeszłym sezonie, gdy doszła do finału rozgrywek, musiała odrabiać starty w półfinale po porażce 2:3 w pierwszym meczu z włoskim Busto Arsizio. Ostatecznie Vakifbank wygrał we Włoszech 3:0 i wszedł do finału. W 2019 roku w półfinale po porażce 0:3 z Igorem Gorgonzola Novara, na terenie rywala wygrał 3:1, ale przegrał złotego seta i odpadł z rywalizacji. Te przykłady jeszcze lepiej pokazują jednak siłę Vakifbanku - pierwsze spotkania przegrywał u siebie, a potem odrabiał straty na wyjeździe. Teraz sytuacja jest odwrotna, a mecz u siebie daje im dodatkowy atut: własną, nieprzewidywalną dla rywalek publiczność, która w hali w Stambule tworzy im prawdziwe piekło.

Zespół Guidettiego trzy lata temu w ćwierćfinale LM był zresztą w takiej samej sytuacji, jak teraz przed rewanżem z Developresem. Blisko wyrzucenia Turczynek było wówczas Dynamo Moskwa, które pierwszy mecz wygrało tak, jak rzeszowianki - 3:2 u siebie. W rewanżu w Stambule było już jednak 3:0 dla Vakifbanku i to on pozostał w Lidze Mistrzyń.

Plan Stephane'a Antigi na rewanż? "Nie odpuścimy"

Jaki plan na rewanż w Stambule ma Developres? - Musimy powtórzyć to, co zrobiliśmy w Rzeszowie tam, w Stambule - przekonuje trener Stephane Antiga. - Pewnie wiele rzeczy nie będzie działało tak dobrze, jak w Polsce, powinniśmy się też jak najszybciej dostosować do warunków i tempa meczu. W pierwszym meczu set otwierający spotkanie był przejściowy. I to normalne, gdy grasz przeciwko takiemu zespołowi. W polskiej lidze nikt nie atakuje tak wysoko, nikt nie gra na takim poziomie. Przegraliśmy do 13, dość brutalnie, ale dopiero potem graliśmy swoją siatkówkę. W Stambule chcemy szybko móc zaprezentować się na naszym najwyższym poziomie i walczyć o awans - wskazuje Francuz.

Antiga mówi, że umie się cieszyć z wygranej w Rzeszowie, ale w Stambule ma zadanie do wykonania. Chce więcej, niż tylko pojedynczego zwycięstwa z Vakifbankiem. - Pewnie, że jesteśmy głodni. Ten apetyt rośnie i chcemy spróbować dokonać wielkiej rzeczy. Wiemy, że będzie trudno, że Vakifbank się przygotuje. Ale my też nie odpuścimy - zapewnia szkoleniowiec. 

Hubert Wagner, Belgrad 1976 (fot. archiwum prywatne Grzegorza Wagnera)Meksykanie próbowali ich kupić i zabić Wagnera. Polacy zrobili, co zapowiadali światu

Jak walczyć z taką siłą? - Nie patrzeć na wynik. Gdzieś z tyłu głowy możesz mieć myśl, że grasz historyczny mecz, że prowadzisz z tym Vakifbankiem Stambuł. Ale przy kluczowych piłkach grasz punkt po punkcie, wymiana po wymianie. Nie patrzysz na tablicę i nie zachwycasz się widokiem. To możesz zrobić po meczu. Na pewno tego pragniemy, ale najpierw musimy sobie na ten sukces zapracować. Podkreślę to: na razie wykonaliśmy jeden krok. Pokonaliśmy dwa kluby - Vakifbank, a wcześniej Lokomotiw Kaliningrad w grupie, które teoretycznie są stawiane o poziom wyżej od nas. Sportowo, a nie mówię już choćby o budżecie. Teraz wiemy, że wszystko jest możliwe. A możemy postawić kolejny i to duży krok, zarówno dla przyszłości klubu jak i całej polskiej siatkówki - twierdzi Stephane Antiga.

Kapitan Developresu: Marzymy o czymś wielkim

- W Stambule tylko jako zespół możemy coś zdziałać. Przeciwnik, kibice i okoliczności będą wywierały presję, a my musimy jej sprostać, choć nie będzie łatwo. Najważniejsza będzie zebrana energia, zdrowie w drużynie i to, jak skoncentrujemy się na meczu. Wierzę, że choć będzie ciężko, to sobie poradzimy - mówi nam za to kapitan Developresu, Jelena Blagojević

Rzeszowianki już są świadome wagi pierwszego zwycięstwa, ale podobnie jak trener Antiga, są nastawione na walkę w rewanżu. - Wiemy, czego dokonałyśmy, ale nie chcemy patrzeć tylko na to. Pewnie, że to przyniosło już sporo motywacji, takiego kopa do dalszej pracy, ale przecież nie po to wygrałyśmy, żeby teraz się tym zadowolić. Niemożliwe stało się możliwe, to prawda. To spory krok dla polskiej siatkówki, to też racja. Ale marzymy o czymś wielkim. Będziemy trenować ciężko, żeby dostawać kolejne takie okazje, na jednej nie poprzestaniemy - zapowiada Serbka.

Przypomnijmy, że do awansu do półfinału Developresowi potrzeba zwycięstwa w dowolnym stosunku setów z Vakifbankiem, lub jeśli Vakifbank zdoła wygrać po tie-breaku, rzeszowianki musiałyby wygrać złotego seta. Zawodniczkom ze Stambułu bezpośredni awans zagwarantuje tylko zwycięstwo 3:0 lub 3:1. W przypadku wygranej 3:2 też muszą liczyć na szczęście w złotym secie. Każdy inny wynik sprawi, że odpadną z rozgrywek.

MŚ 2022 w siatkówce. Reprezentacje kobiet i mężczyzn poznały rywaliOficjalnie: Polska nie złożyła pisma do FIVB. Co z mistrzostwami świata?

W półfinale na zwycięzcę dwumeczu czeka już Fenerbahce Stambuł. Początek spotkania Vakifbanku z Developresem zaplanowano na godzinę 16:00. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: