Gwiazda reprezentacji Polsku może opuścić Rosję. Decyzja w ciągu dwóch tygodni

- Jeśli sytuacja się nie zmieni, to w ciągu dwóch tygodni Malwina Smarzek będzie wolną siatkarką - powiedział Jakub Dolata, agent siatkarki w rozmowie z TVP Sport.

- Jest mnóstwo wiadomości krytyki, jak mogę być dalej w Rosji i grać tutaj. Mogłabym wrócić do domu, ale czy to rozwiąże cokolwiek? Czy granie meczu ligowego stawia mnie z góry po czyjejś stronie? - napisała Malwina Smarzek na Instagramie, odnosząc się do komentarzy kibiców krytykujących ją za to, że jest związana umową z rosyjskim Lokomotiwem Kaliningrad. Na domiar złego Polka zdecydowała się podpisać nowy kontrakt z Lokomotiwem jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę.

Zobacz wideo "Mam nadzieję, że Grbić porwie chłopaków do walki o najwyższe cele"

Menedżer Malwiny Smarzek mówi o rozwiązaniu umowy z Rosjanami. "Dwa tygodnie"

Jakub Dolata, menedżer Malwiny Smarzek rozmawiał z TVP Sport na temat sytuacji atakującej w Lokomotiwie Kaliningrad. Agent uważa, że są małe szanse na udowodnienie w sądzie, że kontrakt powinien zostać rozwiązany z winy klubu. - Malwina ma umowę podpisaną na ten sezon i następny. W Rosji nie ma działań wojennych, więc nie można użyć argumentu o kwestiach bezpieczeństwa. Klub jest wypłacalny. Kwoty odszkodowania mogą przerastać kontrakt i mogą wynosić miliony euro - powiedział.

Przyszłość Smarzek powinna jednak zostać wyjaśniona w najbliższych dniach. - Klub wykazuje się profesjonalizmem i zrozumieniem sytuacji Malwiny. Zawodniczka była na spotkaniu z władzami i jeśli nic się nie zmieni, to w ciągu dwóch tygodni będzie wolną siatkarką. Tym samym odejdzie bez konsekwencji prawnych. Wcześniej prawnicy ocenili sytuację z jednostronnym rozwiązaniem umowy jako groźną pod względem reperkusji cywilnych - dodał Dolata.

Malwina Smarzek występowała w Lokomotiwie Kaliningrad od lata zeszłego roku, podpisując wówczas roczny kontrakt i współpracując m.in z Błażejem Krzyształowiczem, asystentem Andrieja Woronkowa. Wcześniej Smarzek grała w Igor Gorgonzoli Novara, gdzie była jedną z najlepiej opłacanych siatkarek w Serie A. Atakująca wówczas otrzymywała 200 tysięcy euro za sezon, tyle ile Joanna Wołosz.

Więcej o: