Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle znów zatrzymała wielkie Cucine Lube Civitanova. Tym razem Polacy okazali się lepsi od włoskiego giganta siatkówki w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów, wygrywając 3:2 (25:22, 21:25, 26:24, 21:25, 15:10).
Włoskie media piszą o tym, że ZAKSA zrobiła sobie z tego meczu, a zwłaszcza decydującego seta "własną imprezę". "Zawodnicy Gianlorenzo Blenginiego zapłacili za brak precyzji i kiepski start w piątej partii. ZAKSA wygrała ją i całe spotkanie, a Lube musi pozostać satysfakcja z pierwszego miejsca w grupie. Nie będą już niepokonani w Lidze Mistrzów" - czytamy na cronachemaceratesi.it. "Polacy po prostu wierzyli w to zwycięstwo bardziej i je wyrwali" - piszą dziennikarze.
"To była bitwa, gdzie żadne chwyty nie były zabronione, bardzo długa i na granicy balansu każdej z drużyn. Lube ciągle goniło ZAKSĘ, ale w tie-breaku nie udało się im już dokonać kolejnego comebacku. Pierwsza porażka tego sezonu Ligi Mistrzów jest jednak względnie bezbolesna. Zespół musi tylko poczekać na wynik meczu Berlin Recycling Volleys z Zenitem Sankt Petersburg, żeby wiedzieć, czy będą rozstawieni przed piątkowym losowaniem ćwierćfinałów" - omawia sytuację Lube dziennik "La Gazzetta dello Sport".
Portal sportface.it za kluczowy moment spotkania uważa trzeciego seta. Wtedy Lube nie wykorzystało trzech piłek setowych, a ZAKSA zdobyła pięć punktów z rzędu i wygrała partię, wychodząc na prowadzenie 2:1 w meczu. "Lube popełniło sportowe samobójstwo. Co prawda, gospodarze zagrali wyśmienity set, prowadząc od samego początku i zyskując trzy setbole. Ale potem we wręcz niewytłumaczalny sposób w kluczowych momentach lepsza była ZAKSA i wygrała 26:24 po zdobyciu pięciu punktów z rzędu" - piszą dziennikarze.
- W trzecim secie mieliśmy szansę, żeby wyjść na 2:1, ale z dobrym przyjęciem, fundamentem, który pozwoliłby nam na lepszą grę. Tam powinniśmy się spisać lepiej i musimy wziąć za to odpowiedzialność. Gdybyśmy dowieźli ten set do końca przy dwóch setbolach, mecz potoczyłby się inaczej - opisał dla oficjalnej strony Lube Ricardo Lucarelli. - Teraz jest już za późno na rozpamiętywanie, musimy patrzeć przed siebie: czekać na losowanie i myśleć o lidze - stwierdził przyjmujący z Brazylii.
ZAKSA miała zapewniony awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów jeszcze chwilę przed spotkaniem z Lube dzięki wynikom innych meczów. To dla nich już trzeci z rzędu taki wynik w Europie. Zachowali szanse na powtórzenie sukcesu z zeszłego sezonu - wygrania całych rozgrywek. Teraz podobnie jak Lube, będą czekać na rywala, którego wyłoni piątkowe losowanie. Polski zespół na pewno nie będzie jednak rozstawiony.