Rekord i daleko do rekordu. Ile zarobią polscy siatkarze za mistrzostwo Europy?

Pół miliona euro do podziału na 14 osób - najpewniej tyle dostaną polscy siatkarze, jeśli w niedzielę w Katowicach zdobędą złoty medal mistrzostw Europy. 35 tysięcy euro na głowę to oczywiście niezła premia, ale to aż o ponad cztery razy mniej niż wynosiły najwyższe w historii nagrody, jakie dostali nasi siatkarze. W sobotę o godz. 17.30 półfinał ze Słowenią. Relacja na żywo na Sport.pl

CEV, czyli Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej, w tym roku przygotowała pulę nagród w wysokości miliona euro. Zwycięzca mistrzostw Europy dostanie 500 tys., wicemistrz - 250 tys., 150 tysięcy euro trafi do brązowych medalistów, a nagrodę pocieszenia w postaci 100 tysięcy dostaną ci, którzy w Katowicach zajmą czwarte miejsce.

To najwyższe premie w historii siatkarskich ME. Ale polscy siatkarze nawet nie zbliżą się do zarobienia najwyższych pieniędzy w swoich reprezentacyjnych karierach.

Zobacz wideo "Polscy siatkarze cieszą się grą. Wskoczyli na kapitalny poziom"

160 tys. euro i 160 tys. złotych

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że do 14 siatkarzy powołanych na turniej przez Vitala Heynena (sztab ma inne umowy i inny system premiowania) ma trafić "tylko" ta kwota. "Tylko", bo w 2014 roku za mistrzostwo świata do siatkarzy trafiło w sumie aż 10 milionów złotych, mimo że od FIVB (to Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej) było to tylko niecałe pół miliona złotych (150 tys. dolarów - po ówczesnym kursie około 487 tys. złotych).

 polska - sloweniaSłowenia ma prosty sposób na Polskę. "Robią to samo". A Leon pamięta. I czeka

Wtedy zawodnikom bardzo dużo z własnych i sponsorskich środków obiecał i wypłacił PZPS. Już przed turniejem wszyscy powołani przez Stephane'a Antigę mieli umowy z gwarancją zarobienia 160 tys. euro, jeśli Polska wygra turniej. Czyli we wrześniu 2014 roku każdy z naszych mistrzów świata wzbogacił się aż o prawie 700 tys. złotych. A dziś za mistrzostwo Europy polski siatkarz może dostać 160 tys. złotych.

Były wielkie mistrzostwa, była wielka kasa

W 2014 roku związek wiedział, że świetnie zarobi na mistrzostwach. Na w sumie aż 103 meczach zorganizowanych w naszym kraju było łącznie 563 236 kibiców. Teraz, na ME 2021, organizujemy tylko 25 meczów. Na 21 spotkaniach, które już za nami, było w sumie 82 510 widzów. Czyli ostatecznie przekroczymy liczbę 100 tysięcy sprzedanych biletów, bo mecze Polaków o medale najpewniej obejrzy po 11 tys. fanów, a i drugi półfinał oraz drugi mecz o medal zapewne będą miały niezłą frekwencję na trybunach.

Rozbrajająca szczerość Vitala Heynena. 'Nie wiem, co się dzieje w grupie C'"Idźcie i powiedzcie mu, że zlejemy Polskę 3:0". Słoweńcy źli na Heynena

W każdym razie wpływy z biletów są dziś kilka razy niższe od tych sprzed siedmiu lat. A przede wszystkim teraz PZPS nie zdołał pozyskać żadnego sponsora na mistrzostwa. Dla porównania: jeszcze gdy poprzednio organizowaliśmy ME, w 2017 roku, to firma Lotto wniosła do budżetu imprezy 5,5 mln złotych, co niedawno ujawnił w rozmowie ze Sport.pl wiceprezes związku i kandydat na nowego prezesa Ryszard Czarnecki.

Ryszard Czarnecki"I może jeszcze zjadam dzieci na śniadanie?". Ryszard Czarnecki mówi, dlaczego chce rządzić polską siatkówką

Co szykuje Ryszard Czarnecki

Bardzo możliwe, że Czarnecki w najbliższych dniach sprawi, że nasi siatkarze dostaną jednak więcej niż premię od CEV-u.

Polityk prowadzi intensywną kampanię wyborczą. Z całych sił próbuje przekonać środowisko, że nadal - mimo afer, przez które traci polityczną pozycję - ma duże wpływy i jest w stanie załatwić dla siatkówki pieniądze od sponsorów. I również z budżetu państwa.

Gdyby w niedzielę polscy siatkarze zostali mistrzami Europy, Czarnecki z pewnością chciałby ogłosić, że pozyskał dla nich dodatkowe premie. W jego mniemaniu dodałoby mu to głosów w wyborach na szefa polskiej siatkówki, które odbędą się już 27 i 28 września.

Więcej o: