"Idźcie i powiedzcie mu, że zlejemy Polskę 3:0". Słoweńcy źli na Heynena

Jakub Balcerski
- Powiedzieli nam: jak znajdziecie Vitala, to idźcie i powiedzcie mu, że zlejemy Polskę 3:0 - opowiada o reakcji słoweńskich siatkarzy na małą prowokację Belga Bostjan Rebersak, dziennikarz radia Val 202. Opisuje także, czym w poprzednich latach półfinałowi rywale zaskakiwali Polaków i co może być problemem dla kadry Heynena. Relacja na żywo z meczu Polski ze Słowenią od 17:30 na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Polscy siatkarze przystępują do drugiego półfinału mistrzostw Europy z rzędu. Dwa lata temu także grali ze Słowenią, ale w ich hali - obiekcie Stożice w Ljubljanie. Teraz to oni przyjechali do Polski, a spotkanie decydujące o awansie do finału turnieju odbędzie się w historycznej hali dla polskiej siatkówki - katowickim Spodku. 

Zobacz wideo "Leon i Kurek wybili Rosjanom siatkówkę z głów. Idziemy po medal"

"Słoweńcy rosną, a kadra Heynena grała przeciwko bardzo słabym rywalom"

- Wiemy, że Polacy mówią o sobie jako o napędzonych wygraną 3:0 w ćwierćfinale przeciwko Rosji. Ale Słoweńcy na tym turnieju także rosną, a kadra Heynena grała ostatnio przeciwko bardzo słabym rywalom - mówi Sport.pl dziennikarz słoweńskiego radia Val 202, Bostjan Rebersak. - Początek imprezy był dla Słoweńców trudny, bo przed nią zawodnicy mieli kilka przypadków zakażeń koronawirusem i nie mogli zagrać turnieju przygotowawczego na Ukrainie. Dlatego dla nich pierwsze mecze fazy grupowej były w zasadzie pierwszym tak dużym sprawdzianem wspólnej gry od Ligi Narodów z przełomu maja i czerwca - tłumaczy. 

- Poradzili sobie z tymi problemami i w grupie może nie grali fantastycznie, ale nabierali sił i zgrania. To przyszło już w 1/8 finału i ćwierćfinale, gdzie w trzech setach ograli Czechów, a wcześniej w czterech Chorwatów. Te mecze pokazały już siłę i spokój tego zespołu. Są w stanie zagrać na swoim najwyższym poziomie w Katowicach. Pytanie w ich kwestii brzmi: czy będą w stanie osiągnąć ten poziom? - zastanawia się Rebersak. 

Słoweńcy źli na małą prowokację Heynena. "Powiedzcie mu, że zlejemy Polskę 3:0"

Mecze pomiędzy Słoweńcami a Polakami na mistrzostwach Europy to już niemalże tradycja. W Polsce kibice i eksperci bardzo chcieliby, żeby kadra Vitala Heynena wreszcie przerwała małą "klątwę" porażek z 2015, 2017 i 2019 roku. Przed meczem Ligi Narodów w tym sezonie pisaliśmy, że dla Polaków i Belga to wręcz "nemezis". W Słowenii zawodnicy podobno nieco z tego żartują - potrafią rzucić, że trafiają na Polskę, bo zawsze mają "łatwiejszą" ścieżkę do finału.

Słoweńcy wściekli na Heynena przed półfinałem ME. Słoweńcy wściekli na Heynena przed półfinałem ME. "Znowu prowokuje"

Podobno podburzyła ich nieco jedna z wypowiedzi trenera Heynena. Belg stwierdził po meczu z Rosją, że nie wie, kto dokładnie może być ich rywalem w walce o finał ME siatkarzy. Później mówił jednak o Słoweńcach, że widział ich mecze i to, jak są groźni. W jego słowach chodziło bardziej o to, że po meczu nie myślał o rywalu, a o tym, jak dobrze zagrała jego drużyna.

Słoweńcy te słowa odebrali jednak jako małą "prowokację". - Powiedzieli nam: jak znajdziecie Vitala, to idźcie i powiedzcie mu, że zlejemy Polskę 3:0 - opowiada Bostjan Rebersak. - Może to przesadzone słowa, ale faktycznie wydają się nieco napędzeni na ten mecz, także dzięki Heynenowi. Wydaje się, że mają nie zawsze pozytywną relację z Belgiem. Ale w Słowenii nie dyskutuje się wiele o meczach z Polską. W końcu dla nas turnieje nie kończyły się na tych meczach z przeszłości i były tylko elementem w drodze do większego celu, o który dzięki tym wygranym mogliśmy walczyć. Były czymś wspaniałym, ale więcej mówi się o tym, że Słoweńcy pragną teraz złota po dwóch srebrnych medalach i dużej dawce niedosytu pomimo najlepszej gry od lat - wskazuje dziennikarz. 

"Styl prezentowany przez Polaków bardzo pasuje Słoweńcom"

Ciekawi nas, co w Słowenii uważa się za element, który najbardziej pomagał zawodnikom pokonać polską kadrę w poprzednich latach. - Oba zespoły dobrze się znają, ale są od siebie różne. Słoweńcy grają szybką siatkówkę, często opartą na grze przez środek, a do tego świetnie bronią. Nie mają może najlepszego bloku aktywnego na siatce, zdobywającego punkty, ale za to wybloki i ogólnie system blok-obrona funkcjonuje naprawdę dobrze. To styl, który wypracowali przez lata, jest trudny dla rywali i bardzo charakterystyczny. Gra Polaków jest za to bardzo skupiona na zagrywce i skuteczności ataku. Blok, czy granie przez środek to nie są najważniejsze punkty ich "programu". A prezentowany przez nich styl bardzo pasuje Słoweńcom. I może dlatego tak trudno Polakom ograć zespół, który dobrze ich zna i potrafi się świetnie dostosować do tego, co robią rywale - wyjaśnia Rebersak. 

- Trzeba też pamiętać, że trener Słoweńców, Alberto Giuliani, znakomicie zna kluczowego zawodnika Polaków, Fabiana Drzyzgę. Nie jest najlepszym siatkarzem polskiej kadry, ale skoro jest rozgrywającym klubu Giulianiego - Asseco Resovii, to znaczy, że trener wie o nim prawie wszystko. Będzie umiał czytać sposób jego gry. I oczywiście: kluczową rolę odegra i tak to, jak wystawiane im piłki będą kończyć Wilfredo Leon i Bartosz Kurek, ale jeśli Drzyzga będzie chciał znaleźć sposób na oszukanie Słoweńców, to Giulani może wiedzieć o wielu jego pomysłach - dodaje Rebersak. 

Kapitan reprezentacji Słowenii ostrzega przed meczem z Polską. Kapitan reprezentacji Słowenii ostrzega przed meczem z Polską. "Musimy zatrzymać Leona i Kurka"

Słoweniec wskazuje nam także inną sporą różnicę między Polakami a ich sobotnimi rywalami. - To potencjał zespołu i jego przyszłość. Sami mówicie, że kadra Vitala Heynena ma kilku zawodników, którzy niedługo mogą wejść w ich buty. Zmiennicy są, ale młodzi następcy dopiero dochodzą do najwyższego poziomu, nie ma ich przy seniorskiej kadrze. A w Słowenii jest inaczej. Ten zespół, który od kilku lat gra, jak najlepsze drużyny w Europie, to w zasadzie niemal kopia drużyny, która zdobyła złoto na igrzyskach olimpijskich młodzieży w 2003 roku. Tylko z większym doświadczeniem i ograniem zarówno w kraju, jak i zagranicznych drużynach. Teraz szybko do kadry puka nowe młode pokolenie z symbolem w postaci wspaniałego Roka Mozicia - wskazuje. 

Najważniejszy punkt Polaków? Wcale nie Leon. "Ale co, jeśli się zatnie?"

Gdy pytamy o Polskę i najmocniejszy punkt zespołu szybko nastawiamy się na odpowiedź: Wilfredo Leon. Ale ta nie nadchodzi. - Leona uważam za być może najlepszego siatkarza na świecie, świetnego w serwisie i ataku. Jednak prawda jest taka, że gra Polaków od dłuższego czasu zależy głównie od Bartosza Kurka i jego dyspozycji w ataku, czy serwisie. Ostatnio jest w gazie, robi wszystko tak, jak należy. Ale co, jeśli się zatnie? Co jeśli zejdzie poniżej tego poziomu? To już się zdarzało i Polakom trudno było się podnieść. Mam wrażenie, że Słoweńcy tylko na to czekają. Wykorzystają każdy jego słabszy moment - ocenia Bostjan Rebersak. 

- W jego przypadku nie chodzi o dyspozycję na przestrzeni całego spotkania. Dla was świetnie, że on, czy Leon wchodzą na poziom 60, czy 70 procent w ataku, bo to kosmos. Ale jeśli spojrzycie nawet na ten nieszczęsny ćwierćfinał z Francją: większość kluczowych piłek dla tego meczu dostawał Kurek. I to te piłki według mnie czasem ważyły na kwestii całego spotkania. Dodatkowo zauważyłem, że Polacy nie dają sobie często rady z długimi wymianami. A to z tego energię czerpią Słoweńcy - wskazuje dziennikarz.

Twierdzi także, że dla Słoweńców gra w historycznej i wyjątkowej pod względem dopingu kibiców, wypełnionej nimi hali, nie będzie problemem. - Oni potrafią grać, gdy publiczność wspiera rywali. Powiedziałbym nawet, że wtedy są najlepsi. W ćwierćfinale, gdy do Ostrawy zjechało wielu Czechów i też mówiło się, że mają poprowadzić współgospodarzy turnieju do walki o medale, okazało się, że ich obecność wykorzystywali Słoweńcy. Napędzali się nimi i dawali sobie radę w trudnych sytuacji także dlatego, że czuli atmosferę spotkania. A to, że to był doping dla rywali? Dla nich to nie miało znaczenia. W Katowicach też nie będzie miało - zapewnia Bostjan Rebersak. Początek spotkania półfinałowego Polski ze Słowenią o godzinie 17:30 w sobotę, 18 września. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Mistrzostwa Europy w siatkówce. Polacy w ćwierćfinale w pięknym stylu pokonali w Ergo Arenie RosjęKiedy Polacy zagrają o finał ME siatkarzy? Polska - Słowenia w TV [TRANSMISJA]

Mocna zagrywka Sport.pl - #StrojeZaAsy w siatkarskich mistrzostwach Europy

Za każdego asa serwisowego polskich siatkarzy w mistrzostwach Europy, redakcja Sport.pl ufunduje stroje meczowe młodym zawodniczkom i zawodnikom. Polacy zdobyli do tej pory zagrywką 51 punktów, co oznacza ufundowanie 153 strojów!

Kolejne asy będziemy odliczać w internecie oraz na nośnikach reklamy zewnętrznej na budynku Cepelii w Warszawie i Dworca Głównego w Katowicach - polskiej nieoficjalnej stolicy siatkówki, w której odbędzie się faza finałowa całej imprezy. Szczegóły akcji tutaj, a regulamin konkursu tutaj.

Więcej o: