Polska siatkówka podzielona na pół. Jest już faworyt wyborów w PZPS-ie. Powiew świeżości?

Jakub Balcerski
Przed wyborami na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej środowisko delegatów podzieliło się na dwie opcje: pro-Czarnecki i anty-Czarnecki. W tej drugiej ma się znajdować obecny faworyt do objęcia stanowiska na kolejną kadencję. I jeśli rzeczywiście delegaci głosowaliby w taki sposób, jak sugerują Sport.pl źródła wśród działaczy, to w polskiej siatkówce pojawi się spory powiew świeżości.

Już wkrótce wybory prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Sport.pl przygotowało serię tekstów o wyborach i rozmowy z kandydatami, którzy mają największe szanse. Można u nas przeczytać wywiady z Jackiem Kasprzykiem, Sebastianem Świderskim oraz Ryszardem Czarneckim.

28 września to dzień, w którym delegaci zagłosują w wyborach na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej na nową kadencję - 2021-2025. Podejmą decyzję, która wpłynie na wiele kwestii dotyczących przyszłości siatkówki w kraju - zarówno wątki sportowe, jak i te około dyscypliny. I to te drugie wydają się na razie mieć kluczowe znaczenie. 

Zobacz wideo

Polska siatkówka podzielona na opcje pro i anty. Nie spełni się życzenie Czarneckiego

- Najważniejsze, by w kolejnej kadencji, kolejny prezes, ktokolwiek nim będzie, podjął wyzwanie scalenia środowiska, które zostało wyraźnie podzielone, co jest niestety efektem polityki niektórych zaangażowanych w nie osób - mówi w rozmowie dla Sport.pl Jacek Kasprzyk. I dodaje: - Jestem przekonany, że nasze środowisko zachowa się przyzwoicie i nie da się kupić za sakiewkę srebrników.

Na równo dwa tygodnie przed wyborami środowisko tworzą bowiem dwie opcje. Pierwsza popiera kandydaturę Ryszarda Czarneckiego, a jej liderami są sam Czarnecki i prezes PGE Skry Bełchatów oraz Łódzkiego Związku Piłki Siatkowej, Konrad Piechocki. Druga stawia się w opozycji do działacza i w niej znaleźli się przede wszystkim obecny prezes federacji, Jacek Kasprzyk oraz kandydat, który jako ostatni zgłosił się do wyborów, prezes Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Sebastian Świderski. Głosy zdobyte przez resztę zgłoszonych do wyborów mogą mieć znaczenie, ale ich kandydatury już nie.

Opcja krytykująca Ryszarda Czarneckiego i stawiająca się w opozycji do niego twierdzi, że wybór dotychczasowego wiceprezesa federacji na to stanowisko upolityczni wszelkie działania związku. Według nich sam działacz nie ma do zaoferowania więcej niż przeszacowane lub wręcz fałszywe obietnice sprowadzenia do siatkówki kolejnych pieniędzy ze spółek skarbu państwa. Podważają jego pozycję polityczną i wskazują, że jeśli władza w kraju się zmieni, to Czarnecki straci wszelkie swoje atuty. 

Czarnecki nie mówi wiele o swoich rywalach w wyścigu po fotel prezesa PZPS, ale widać, że nie będzie chciał z nimi współpracować. Sam, gdy wiadomo było już oficjalnie, że przystąpi do wyborów, tłumaczył, że bardzo chciałby, żeby przed wyborami wykrystalizował się jeden kandydat, którego będzie popierało całe środowisko. Dziś wiemy, że oba obozy prezentują różnią się tak bardzo, że ten scenariusz jest niemożliwy. 

Świderski "faworytem nie tylko kibiców". Przed wyborami pozostanie dwóch kandydatów?

Według naszych informacji przed 28 września w grze o fotel prezesa PZPS-u pozostanie maksymalnie trzech, jeśli nie dwóch kandydatów - po jednym z każdej opcji. Na dziś najprawdopodobniej będą to Czarnecki i Świderski

Który ma większe poparcie? Wśród kibiców faworytem jest Świderski. W ankiecie przeprowadzonej przez portal "Strefa Siatkówki" zagłosowało na niego najwięcej, bo ponad 1400 głosujących, co stanowi 64 procent całości. Co ciekawe, drugą najczęściej wybieraną opcją jest ta wskazująca, że żaden z kandydatów nie nadaje się na stanowisko. Dalej po siedem procent głosów zebrali Witold Roman, Konrad Piechocki i Ryszard Czarnecki. Tylko cztery procent głosów ma za to Jacek Kasprzyk. 

Głosują jednak delegaci, ale ze środowiska dochodzą nas głosy, że fani siatkówki w tym przypadku mają rację. - Cóż, myślę, że Sebastian Świderski to faworyt nie tylko kibiców. Popiera go naprawdę sporo grono działaczy, którzy idą także za głosem fanów. Mocno biorą to pod uwagę - mówi nam jeden z wysoko postawionych delegatów. - Środowisko mnie popiera. Pewnie nie całe, bo nigdy nie ma się za sobą całego środowiska i to nawet dobrze, że się różnimy. Ale wielu ludzi mnie zachęciło, żebym spróbował swoich sił w walce o prezesurę - mówił za to sam Świderski w rozmowie dla Sport.pl.

Świderski ze świeżością, Czarnecki niepewny, a Kasprzyk niewyrazisty

Świderski byłby powiewem świeżości w polskiej siatkówce. Jej szefem zostałby człowiek niepowiązany w dużym stopniu z polityką. Działacz odnoszący sukcesy nie tylko w kraju, ale i Europie - doprowadził klub o nie największym budżecie w PlusLidze, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, do zwycięstwa w Lidze Mistrzów, a także znane nazwisko i były siatkarz z bogatym doświadczeniem w kadrze i lidze. Trudno znaleźć coś, co można mu zarzucić, a to największa bolączka jego rywali.

Słaby punkt Czarneckiego to niepewność związana z jego pozycją w polityce. Jego obietnice związane ze ściągnięciem dużych pieniędzy do siatkówki też nie robią już na nikim ogromnego wrażenia. Tu warto przytoczyć fragment z rozmowy Czarneckiego dla Sport.pl. Gdy pada pytanie o firmy spoza spółek skarbu państwa, które "załatwił" polskim klubom, padają dwie nazwy. Roleski i e-Winner. Obie dotyczą klubów drugiego poziomu rozgrywek w Polsce. Zwolennicy Czarneckiego podkreślają, że wierzą, że pieniędzy będzie więcej i dla większych klubów. Jednak według naszych źródeł dla większości działaczy to, co do tej pory wykonał Czarnecki, to za mało, żeby myśleć o wsparciu jego kandydatury przez inne kluby, zwłaszcza te największe w kraju. To z kolei może wywołać efekt domina, bo władze kolejnych polskich drużyn podążają za tymi, które już się określiły. I coraz mniej wybiera opcję pro-Czarnecki. Działacz w jednym jest bardziej wyrazisty od swoich kontrkandydatów - wyraźnie podaje swój program przed wyborami. U jego rywali nie ma wielu konkretów, ale po rozmowach z delegatami nie wydaje się, żeby którekolwiek z proponowanych przez niego rozwiązań było ważną kwestią w kontekście decyzji o wyborze na prezesa. Jego największą szansą wciąż pozostają obietnice w sprawie środków dla klubów, których jego zdaniem inni kandydaci raczej nie potrafią zapewnić.

Z kolei prezesem Kasprzykiem działacze mają być już po prostu zmęczeni. Wielu zapamiętało sobie jego słowa o Vitalu Heynenie sprzed mistrzostw Europy, gdy podał, że nie przedłuży z nim automatycznie kontraktu, wywołując niepotrzebnie sporą dyskusję o przyszłości Belga przed ostatnią imprezą sezonu. Jednak to nie sprawa trenera, który zresztą nie jest lubiany przez delegatów, jest tu najważniejszą kwestią. Zdaniem naszych informatorów Kasprzyk swoimi wypowiedziami, konfliktem w kadrze siatkarek sprzed dwóch lat, który według nich nie został do końca rozwiązany, czy choćby stylem ogłaszania jawnie "konkursu" na trenera reprezentacji Polski, stracił sporo poparcia. Nie ma takiego charakteru i nie stanowi tak ciekawej postaci, jak Świderski. Jest najmniej wyrazistym spośród kandydatów.

Czym można odmienić losy wyborów? Może trenerem dla męskiej kadry?

Ile może jeszcze zmienić się do wyborów? Rozmowy z głównymi kandydatami do wygranej nie sugerują, żeby każdy z nich miał asa w rękawie gotowego do zupełnej odmiany toku myślenia delegatów. Kibiców może jedynie dziwić to, jak niewiele dzieje się w przypadku kwestii sportowych. Choćby kwestii trenera kadry siatkarzy, którym najprawdopodobniej nie będzie już Vital Heynen.

Jedynym kandydatem, u którego wybór szkoleniowca wydaje się naturalny, jest Sebastian Świderski. Wiadomo, że w jego przypadku od razu nasuwa się Nikola Grbić, który poprowadził ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle do Ligi Mistrzów, a niedawno wyraził zainteresowanie posadą trenera polskiej kadry w rozmowie dla Sport.pl. Może tu jest pole do zagospodarowania na ostatnie dni pozostałe do wyborów?

Kampania trwa w najlepsze. Ćwierćfinał polskich siatkarzy "nieoficjalnym zlotem kandydatów"

Nie wolno też zapominać o trwających mistrzostwach Europy, które stanowią najlepszą możliwą drogę do zakończenia kampanii dla kandydatów. Wszyscy chcieliby pewnie jeszcze pojawić się w Katowicach, a najlepiej, żeby Polska walczyła tam o medale. Czarnecki, Kasprzyk, Świderski, czy Roman wyraźnie zaznaczali już swoją obecność na poprzednich meczach ME, ale można się spodziewać, że to ćwierćfinałowy mecz Polski z Rosją będzie pierwszym tak ważnym "nieoficjalnym zlotem kandydatów na prezesa PZPS-u". Początek spotkania we wtorek o 20:30 w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Polacy grają o półfinał ME. Gdzie i o której oglądać mecz Polska - Rosja? [TRANSMISJA]Polacy grają o półfinał ME. Gdzie i o której oglądać mecz Polska - Rosja? [TRANSMISJA]

Mocna zagrywka Sport.pl - #StrojeZaAsy w siatkarskich mistrzostwach Europy

Za każdego asa serwisowego polskich siatkarzy w mistrzostwach Europy, redakcja Sport.pl ufunduje stroje meczowe młodym zawodniczkom i zawodnikom. W pierwszych sześciu meczach zdobyli zagrywką 44 punkty, co oznacza ufundowanie 132 strojów!

Kolejne asy będziemy odliczać w internecie oraz na nośnikach reklamy zewnętrznej na budynku Cepelii w Warszawie i Dworca Głównego w Katowicach - polskiej nieoficjalnej stolicy siatkówki, w której odbędzie się faza finałowa całej imprezy. Szczegóły akcji tutaj, a regulamin konkursu tutaj.

Więcej o: