Niedawna gwiazda kadry wychowała nowych mistrzów świata. "Ma przed sobą wielką przyszłość"

Jakub Balcerski
Szkolenie młodzieży to dla Michała Bąkiewicza drugie siatkarskie życie. Karierę mistrza Europy z 2009 roku przerwała kontuzja, a wcześniej zdrowie zabierało mu nawet grę w finałach mistrzostw Polski. Teraz poprzez pracę w SMS-ie Spała i kadrze kadetów jakby ją sobie przedłużył i właśnie odniósł wielki sukces. Złoto mistrzostw świata U-19 może być zapowiedzią jego wielkiej przyszłości, choć nie warto już teraz widzieć go na miejscu Vitala Heynena.

Michał Bąkiewicz to mistrz Europy z 2009 i wicemistrz świata z 2006 roku, wielokrotnie niedoceniany, choć kluczowy dla reprezentacji, czy klubów, z którymi osiągał sukcesy jako zawodnik. Musiał przedwcześnie zakończyć karierę, gdy zmusiły go do tego problemy ze zdrowiem, ale szybko odnalazł się w środowisku jako trener. Choć jego pierwsze kroki były niepewne i pojawił się nawet spory kryzys, to teraz, gdy zajął się szkoleniem młodzieży, przyszły sukcesy. A wśród nich wywalczone w czwartek mistrzostwo świata z kadrą kadetów i wielka radość Bąkiewicza-trenera, który może mieć przed sobą wielką przyszłość.

Zobacz wideo Sebastian Pawlik o sukcesie kadry U-19: Byłem pod wrażeniem, jak grali

Bąkiewicz zakończył karierę przez problemy ze zdrowiem. "W jego głowie rozgrywał się dramat"

Pod koniec stycznia 2014 roku Bąkiewicz grający wówczas dla AZS-u Częstochowa opublikował na Facebooku słowa, których nikt nie chciał tam widzieć. "Z uwagi na to, że nie jestem w stanie być w stu procentach gotowy do gry, chciałem być fair i zaproponowałem zawieszenie kontraktu" - pisał w oświadczeniu o przerwie w karierze. Miał 33 lata, a przed sobą jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy grania na najwyższym poziomie. I choć wtedy nie chciał się jeszcze poddawać, to przez kontuzję do gry w siatkówkę już nie wrócił. 

Problemy zdrowotne byłego reprezentanta Polski zaczęły się blisko dziesięć lat wcześniej. Dotyczyły zaburzeń krążenia w dłoni i już wtedy oznaczały, że może mieć problemy z kontynuowaniem kariery. - Mówiąc ogólnie, Michał miał bardzo duże problemy z żyłami. Ta kontuzja wykluczyła go z meczów o medale z AZS-em Olsztyn. Nie mógł grać i to bardzo nas wtedy osłabiło, a on mocno to przeżył. Michał był typem zawodnika, który był bardzo profesjonalny i bardzo przykładał się do wykonywanej pracy na treningach. Zawsze był przygotowany. Bardzo ciężko pracował na to, co osiągnął w sporcie - mówi Sport.pl Marcin Możdżonek, który grał z Bąkiewiczem w kadrze, a także wspomnianym AZS-ie Olsztyn, czy PGE Skrze Bełchatów.

Polscy siatkarze mistrzami świata do lat 19Polscy siatkarze mistrzami świata do lat 19! Wszyscy rywale bez szans!

Wtedy Bąkiewiczowi bardzo pomógł ówczesny trener kadry, Raul Lozano. Leczenie we Włoszech sprawiło, że siatkarz mógł grać dalej. O swoich kłopotach nigdy nie opowiadał szczegółowo w wywiadach, swój ból często zachowywał wręcz tylko dla siebie. - Michał nie był z tych zawodników wylewnych, był raczej skryty. Wszyscy widzieliśmy, jak to przeżywa i targają nim emocje, choć starał się nie okazywać ich na zewnątrz. To zawsze trudny moment dla sportowca, a zwłaszcza dla takiego, który był na tyle zafiksowany na punkcie siatkówki, jak on. W jego głowie na pewno rozgrywał się dramat. Problemy bardzo go jednak nie zmieniły. Widziałem, że uważa na siebie, ale nigdy nie odpuszczał. Doceniał, że lekarze mu pomogli. Oddawał całego siebie na boisku i dzięki temu zdobył z nami jedyne do tej pory mistrzostwo Europy dla polskiej męskiej siatkówki - opisuje Możdżonek

Pierwszy klub i kryzys. "Bardzo to przeżył"

Po zakończeniu kariery Bąkiewicz pozostał jednak w środowisku i szybko odnalazł się w nowej roli. W AZS-ie Częstochowa, w którym rozgrywał swój ostatni sezon, najpierw zaproponowano mu współpracę ze sztabem, a następnie już rolę trenera pierwszej drużyny w PlusLidze. - To ja podsunąłem mu ten pomysł. Namawiałem go, bo twierdziłem, że ma predyspozycje i sporo się nauczy. Nie pomyliłem się - mówi nam wieloletni działacz, trener, a wcześniej zawodnik częstochowskiego klubu, Ryszard Bosek. - Uważałem i do dziś uważam go za człowieka bardzo zaangażowanego, oddanego swojej pracy. Zna się świetnie na siatkówce, wie wszystko o każdym swoim zawodniku. Jako człowiek jest bardzo pozytywny, nie lubi tych, którzy dużo gadają, a mało robią - opisuje mistrz olimpijski z 1976 roku. 

W Częstochowie Bąkiewicz pracował przez niecałe trzy lata i jego pierwsze kroki jako trenera były niepewne. W utytułowanym, ale przeżywającym kryzys AZS-ie zebrał sporo doświadczenia. Przede wszystkim nauczył się przegrywać po tym, jak spadł z klubem do pierwszej ligi i został zwolniony. - Wiem, że bardzo to przeżył. To była pierwsza tak duża klęska w jego karierze trenerskiej i od razu na jej początku. Trafił do Częstochowy w trudnym momencie, bo drużyna miała ogromne problemy razem z całym klubem. Sądzę jednak, że sporo mu to dało i dziś może z tego korzystać, choć wtedy nie miał łatwo - wskazuje Bosek

Z Częstochowy do Spały. Bąkiewicz wrócił tam, gdzie się wychował, żeby wychowywać

Po Częstochowie przyszedł czas na Spałę. Bąkiewicz został zatrudniony w tamtejszej Szkole Mistrzostwa Sportowego prowadzonej przez Polski Związek Piłki Siatkowej i zamiast ryzykować, starając się na siłę prowadzić kluby, postanowił dopracować warsztat i przysiąść do pracy z młodzieżą. - Dla Michała praca w SMS PZPS Spała to powrót po tym, jak się tutaj siatkarsko wychowywał. Ukończył tę szkołę i w tym klubie stawiał pierwsze tak poważne kroki w tym sporcie po tym, jak przyjechał z rzeszowskiego SMS-u - mówi nam obecny dyrektor szkoły, Jacek Matyszewski, z którym Bąkiewicz pracuje od roku. Ich współpraca układa się dobrze. - Jest konkretny, ma dobre podejście do młodzieży. Ma w sobie wnikliwość, precyzyjność i dokładność, czyli kluczowe cechy, które powinien mieć, żeby zostać dobrym trenerem siatkarskim. Dokładnie buduje swój warsztat, wiele czasu poświęca na przygotowanie treningów. Jest bardzo lubiany przez uczniów, świetnie wkomponował się w zespół i sztab. To odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu - opisuje Matyszewski. 

- Jestem kibicem siatkówki od wielu lat i jeździłem na mecze PGE Skry do Bełchatowa właśnie, gdy Michał był jej zawodnikiem, obserwowałem go i widziałem, jaki to człowiek, jaki charakter - opowiada Matyszewski. - Jest skromny, wyważony, skoncentrowany na tym, co robi. Zawsze mi imponował swoim spokojem i miłością do siatkówki. Nasze pierwsze spotkania były bardzo owocne i dały mi perspektywę na całość naszej współpracy - twierdzi.

"Praca z młodzieżą zmieniła Michała"

W Spale Bąkiewicz został trenerem juniorów, którzy poza treningami w SMS-ie, grali także w rozgrywkach na poziomie drugiej ligi. W zeszłym sezonie udało im się wywalczyć awans do Tauron I Ligi. Jednak poza sportową rolą spełnia się także jako wychowawca w internacie. - Leżą mu sprawy jego wychowanków na sercu. I to nie są tylko sprawy zawodowe, techniczne i taktyczne przed meczami. Z chłopakami rozmawia także o ich problemach poza boiskiem. Pobyt w internacie to dla niektórych nie jest łatwa sprawa. To odłączenie z tego środowiska rodzinnego. Trenerzy wykonują też dodatkową pedagogiczną i psychologiczną pracę. Zawodnicy czują wtedy, że są potrzebni - ocenia Jacek Matyszewski.

Sebastian Pawlik, Vital HeynenHeynen przerwał wywiad swojego asystenta. "Jego zawodnicy zdobyli mistrzostwo świata" [WIDEO]

- Praca z młodzieżą zmieniła Michała. Liczy się tu nie tylko wynik sportowy, ale przede wszystkim rozwój człowieka w każdym aspekcie. Dla Michała to przede wszystkim wielka nauka. W klubie spotkania z zawodnikami nie zawsze dają tyle, co u nas - dodaje dyrektor SMS-u.

Wkręcił nawet dyrektora. Osobliwe poczucie humoru Bąkiewicza

Na pytanie o to, jaki jest Bąkiewicz we współpracy, Matyszewski opowiada, że bardzo lubi robić żarty. - Na myśl o pracy z Michałem przychodzą mi na myśl jego urodziny, które obchodziliśmy w Spale i wyjątkowy prezent, jaki otrzymał. Ale co to było, musi pozostać naszą tajemnicą - śmieje się Matyszewski.

- Michał ma bardzo osobliwe poczucie humoru. Lubi żart sytuacyjny, pozytywnie kogoś wkręcić. Raz i ja mu się dałem. Wkręcił mnie w sprawie finansów jednego z moich pracowników. Na początku byłem trochę oburzony, ale gdy wszystko się wyjaśniło, to po prostu głośno się śmialiśmy. Żyje nie tylko pracą, a do niej wnosi bardzo pozytywne elementy - zdradza. 

Wielki sukces kadetów z Bąkiewiczem. Rozwinął siatkarsko młode pokolenie

Poza pracą w Spale Bąkiewiczowi powierzono w związku także funkcję trenera kadry do lat 19, z którą w większości widzi się na treningach w SMS-ie. Widział rozwój, obserwował i wspierał aż jedenastu z dwunastu zawodników, z którymi pojechał na mistrzostwa świata do Iranu. Wcześniej wywalczył z nimi brąz mistrzostw Europy, ale tym razem jego drużyna nie miała sobie równych.

Polscy kadeci pod wodzą Bąkiewicza zdobyli złoty medal, a skoro Bąkiewicz tak bardzo lubi żarty, to można napisać, że teraz zaśmiał się w oczy całemu siatkarskiemu światu. W całym turnieju jego zawodnicy stracili przecież tylko jednego seta - w półfinale z gospodarzami. W finale zmietli z boiska Bułgarów, wygrywając 3:0. Odnieśli wielki sukces, a z nimi trener, który potwierdził, że poradził sobie z zadaniem siatkarskiego wychowania młodego pokolenia i rozwinięcia talentu u zawodników, którzy za kilka lat mogą stanowić o sile reprezentacji Polski. 

Wielka przyszłość Bąkiewicza. "Udowodnił, że z młodzieżą radzi sobie świetnie. Potrzeba mu spokoju"

Po sukcesie trzeba będzie nabrać oddechu, ale nietrudno już teraz zapytać: co dalej z Bąkiewiczem? - Chciałbym, żeby Michał z nami na razie został - mówi nam Jacek Matyszewski. - Liczę na to, że jego doświadczenia jeszcze wiele nam przyniesie. Świetnie pracuje z młodzieżą i wiem, że ma w tym wielką przyszłość. Seniorska siatkówka? Nie wykluczam, bo z pewnością będzie miał szansę to przekuć na klub, czy może nawet reprezentację. Ale to trochę co innego. Na razie sprawdził się w pracy z juniorami, w tym dał sobie radę świetnie i mam wrażenie, że będzie sobie dawał nadal - ocenia. 

- Michał ma przed sobą wielką przyszłość i jestem tego pewny. Ale tu trzeba być ostrożnym. Nadal musi nabierać doświadczenia. Udowodnił, że z młodzieżą radzi sobie świetnie, ale nie można zakładać, że od razu przeniesie to na klub, czy reprezentację seniorów. Potrzeba mu spokoju i pracy takiej, dzięki której zapracował sobie na sukces z kadrą kadetów. Do tej pory według mnie był niedoceniany jako zawodnik i trener - dodaje Ryszard Bosek. 

Ogłaszaniu Bąkiewicza następcą Vitala Heynena mówimy "nie". Ale dobrze wiedzieć, że jest w środowisku siatkarskim polski trener, który może mieć przed sobą przyszłość, a na razie buduje ją dla innych. Takimi sukcesami i podejściem do pracy zasłuży sobie jeszcze na wiele. 

"Stroje za asy". Polacy nie zawiedli w zagrywce. 24 komplety powędrują do klubów

Mocna zagrywka Sport.pl - #StrojeZaAsy w siatkarskich mistrzostwach Europy

Za każdego asa serwisowego polskich siatkarzy w trwających od środy mistrzostwach Europy, redakcja Sport.pl ufunduje stroje meczowe młodym zawodniczkom i zawodnikom. W pierwszym meczu z Portugalią zagrywką zdobyli osiem punktów, co oznacza ufundowanie 24 strojów. Kolejne asy będziemy odliczać w internecie oraz na nośnikach reklamy zewnętrznej na budynku Cepelii w Warszawie i Dworca Głównego w Katowicach - polskiej nieoficjalnej stolicy siatkówki, w której odbędzie się faza finałowa całej imprezy. Szczegóły akcji tutaj >>

Więcej o: