Brakujące ogniwo kadry Polek znalezione? "Gdy ją oglądam, zastanawiam się, gdzie ma sufit"

Jakub Balcerski
Polskiej kadrze objawiło się brakujące ogniwo, którego nie miała przez lata? Potencjału Martyny Czyrniańskiej trudno nie dostrzec. Jest jak nieoszlifowany diament. - Gdy ją oglądam, to zastanawiam się, gdzie ma sufit. Grając tak w tym wieku, potwierdza, że jest wielkim objawieniem - mówi Sport.pl pierwszy trener przyjmującej reprezentacji Polski i Chemika Police, Krzysztof Poprawa. Początek ćwierćfinału ME przeciwko Turcji o 20:30. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Zadebiutowała w polskiej kadrze zaledwie w kwietniu tego roku, a odgrywała już kluczowe role w meczach Ligi Narodów i trwających mistrzostw Europy. W 1/8 finału przeciwko Ukrainkom Martyna Czyrniańska weszła na boisko i odmieniła grę Polek od drugiego seta, dzięki czemu wygrały spotkanie 3:1 i awansowały do ćwierćfinału turnieju. To w nim we wtorek Czyrniańska stanie przed największym wyzwaniem w karierze. Wygrana z Turcją sprawiłaby, że 17-latka wraz z całą kadrą powalczy o medal mistrzostw Starego Kontynentu.

Zobacz wideo "Według mnie Heynen nie wystartuje w konkursie. Nie ma już wielu argumentów"

U Czyrniańskich jest siatkarski klan. "Drużyna musiała być układana pod Martynę"

- Przyszła kiedyś na trening taka wysoka dziewczyna w czarnych włosach. Myślałem, że ma przed sobą wielką przyszłość. Później okazało się jednak, że Aneta Czyrniańska nie zrobi wielkiej kariery pomimo dobrych warunków fizycznych. Za to przyprowadziła ze sobą na trening młodą, chudą dziewczynę o długich nogach. I tak zacząłem się zajmować jej siostrą, Martyną - opisuje nam pierwszy trener Czyrniańskiej z jej rodzinnego miasta, Krynicy-Zdroju, a także lokalny działacz Krzysztof Poprawa.

- Więc u Czyrniańskich to był cały klan? - pytamy, wiedząc, że brat Martyny, Patryk Czyrniański był juniorem Jastrzębskiego Węgla, w zeszłym sezonie znalazł się w kadrze MKS-u Będzin, a teraz trafił do pierwszoligowej Astry Nowa Sól. Poprawa się uśmiecha. - Tak, grała mama, dwie córki i syn. Patryk to zamieniał mi w chaos całą salę. Uderzał tak mocno, że drżały ściany. Jego poleciłem rodzicom zaprowadzić do Dunajca, gdzie mieli konkretną sekcję dla takich zawodników. Potem szybko stał się juniorem w Jastrzębiu i do dziś jest uznawany za duży talent. Tak jak Martyna. Mam przed oczami jej pierwszy trening i choć nie dostrzegam jeszcze wielkich umiejętności, to widzę coś w tej dziewczynie. I obserwuję dalej. Ma warunki, jest aktywna i chętna do gry. Okazuje się, że bardzo szybko się uczy i gra na wysokim poziomie niemalże od samego początku. To nie jest tak, że ją w jakiś sposób faworyzowałem, ale każdy to wiedział: drużyna musiała być układana pod Martynę - tłumaczy trener.

Mecz Polska - Kolumbia mistrzostw świata U-19Polscy siatkarze idą jak burza na MŚJ. Wciąż nie stracili seta

Sukces zrodzony z pasji. "Nie mogłem nie być dumny"

Rodzicom Czyrniańskiej wcale nie spieszyło się, żeby ich córka została siatkarską gwiazdą. Liczyła się nauka, a dopiero potem sport i treningi, którym Martyna się poświęcała. - W samej Krynicy nie było możliwości stworzenia jej drużyny, więc zebrałem trenerów z całego powiatu, z którymi sam jeszcze grałem w siatkówkę i stworzyliśmy taki lokalny zespół kadetek i juniorek, w którym później grała Martyna. Wzięliśmy udział w turnieju Kinder Cup, gdzie doszliśmy do finału i rywalizowaliśmy z najlepszymi szkółkami w Polsce. Cieszę się, że po części dzięki niej czegoś takiego mogły doświadczyć też inne dziewczyny. To wyjątkowe. Jestem zwolennikiem tworzenia takich drużyn i jak najdłuższego pozostawania przez nie w tym lokalnym środowisku. Martyna i tak długo była w Krynicy - ocenia Poprawa.

Sukces młodej zawodniczki to w tym przypadku także powód do radości dla jej siatkarskiego wychowawcy, który zawodniczki z Krynicy i powiatu trenuje z pasji do sportu. - Nie mogę nie cieszyć się i nie być dumnym z sukcesu Martyny. Najbardziej w tym wszystkim cieszy mnie to, że wiele osób o mnie pamięta. Grałem w swojej karierze choćby z Ireneuszem Mazurem, który teraz pracuje przy meczach kadry dla Polsatu Sport i cieszy mnie chociaż mała wzmianka o tym, że na boisko weszła dziewczyna od jego kolegi z Krynicy. To wyjątkowe i pokazuje, że warto się starać - opisuje Krzysztof Poprawa.

Trzy "kaszaloty" w Niechorzu. "Trenerze, ja widziałam to zawahanie. I wiedziałam, że mogę to wykorzystać"

Na pytanie o sytuację najlepiej opisującą charakter Czyrniańskiej Poprawa przywołuje anegdotę ze wspólnego obozu w Niechorzu. - Wyszliśmy na plażę i zrobiliśmy małą gierkę w plażówkę. Większość dziewczyn nie chciało jednak grać, więc wyszło tak, że zostaliśmy z Martyną sami po przeciwnych stronach siatki. Gramy, prowadzę 8:5, a ona przy kolejnej akcji pechowo wpada w siatkę i rani skórę obok oka. Boli, więc płacze, ale szybko się zbiera i pytam: Gramy? A ona odpowiada bez wahania: gramy. Zrobiło mi się jej szkoda i myślę: może powinienem jej odpuścić? Ale zanim ja zdążyłem się w ogóle zastanowić to dostałem takie trzy „kaszaloty" w prawy i lewy róg z zagrywki, że zdębiałem, a potem przegrałem - śmieje się szkoleniowiec.

Sebastian ŚwiderskiZnamy kandydatów na stanowisko prezesa PZPS! Świderski wchodzi do gry

- Później na stołówce stanęła ze mną twarzą w twarz i mówi: trenerze, ja widziałam u Pana to zawahanie. I wiedziałam, że mogę to wykorzystać. Ale niech tak trener nie robi - zdradza Poprawa. - To mi zaimponowało. Teraz oglądając mecze Martyny w kadrze, uświadomiłem sobie, że ja to już gdzieś widziałem. Z Belgią i Ukrainą na ME wchodziła, gdy ewidentnie naszym nie szło. I już samą obecnością im pomagała. A talent i umiejętności sprawiały, że nabijała kilka punktów i dobrze radziła sobie w obronie. Nie zwieszała głowy dokładnie tak, jak wtedy nad morzem. Gdy ją oglądam, to zastanawiam się, gdzie ma sufit. Grając tak w tym wieku, potwierdza, że jest wielkim objawieniem. Kto wie, gdzie zajdzie - mówi z zadowoleniem.

Czyrniańska brakującym ogniwem? Takiej zawodniczki w Polsce nie było od lat

Czyrniańska może być zatem brakującym ogniwem kadry siatkarek. Niekoniecznie obecnie, bo zawodniczki takiej, jak ona brakuje w Polsce od lat. Przyjmująca, potrafiąca dać pewność w dogrywaniu piłek, ale i alternatywę dla rozgrywającej an lewym skrzydle. Do tego na boisku jest tak, jak mówi Poprawa. Nie robi czegoś, co było domeną większości zawodniczek będących pod presją w reprezentacji w ostatnich latach. Czyrniańska nie załamuje się, gdy na tablicy widzi niekorzystny dla siebie wynik. Ją to nakręca do dalszej pracy.

Swoją karierę zawodniczka prowadzi mądrze - po kilku latach pracy w rodzinnych stronach przez ostatnie dwa sezony grała dla juniorskiego zespołu Energii MKS-u Kalisz i pierwszoligowego SMS-u Szczyrk, którym zarządza Polski Związek Piłki Siatkowej. Ze swoim potencjałem była skazana na grę dla kadry. Najpierw jej celem miała być jednak ta juniorska. Po udanym występie na Lidze Narodów, gdzie przyzwyczajała się do gry z doświadczonymi zawodniczkami w seniorkach, w tegorocznych mistrzostwach świata udało jej się ugrać szóste miejsce z rówieśniczkami. Wtedy trener Jacek Nawrocki zrozumiał, że Czyrniańska może mu się przydać na mistrzostwach Europy. I decyzji o powołaniu na razie raczej nie żałuje.

Kolejny sezon największym wyzwaniem? Zagra dla mistrzyń Polski. "Nie było nawet chwili zawahania"

Krzysztof Poprawa zdradza nam, że najbardziej boi się tego, co właśnie teraz przed Czyrniańską. - Nie chodzi o kadrę, bo tam gra właściwie bez presji, a o klub - wyjaśnia. W nowym sezonie 17-latka zagra dla Chemika Police, obecnego mistrza Polski. - To będzie dla niej sprawdzian i nowe doświadczenie. Trochę nowej presji i wymagań się pojawi - ocenia Poprawa. - To nowe wyzwanie, ale jestem przekonany, że Martyna Czyrniańska pokazywała się już z takiej strony, że jest w stanie powalczyć o miejsce w składzie naszego klubu. Zawsze sprowadzamy zawodniczki z myślą o tym, że każda z nich musi sobie wywalczyć miejsce w szóstce. Taką mamy zasadę, ale nie widzę przeszkód, żeby Czyrniańska nie została kluczową siatkarką w Policach - mówi nam prezes nowego klubu zawodniczki, Paweł Frankowski.

- Martyna miała kilka ofert z klubów Tauron Ligi, ale nie było nawet chwili zawahania przy naszych rozmowach. Liczył się Chemik, to tu chciała grać - ocenia Frankowski. - Jest młoda, ma spory potencjał. Cieszymy się tym ruchem i liczymy, że da sobie radę na tym poziomie, a skorzystają na tym obie strony - dodaje.

Mecz Polska - Ukraina na ME siatkarekPolska gra hitowy mecz o półfinał ME! Gdzie i o której oglądać?

Do Polic Czyrniańska przyjedzie z nowymi doświadczeniami po jej pierwszej wielkiej imprezie w karierze. Ta wchodzi w kluczową fazę - jest spore prawdopodobieństwo, że po świetnym występie przeciwko Ukrainie Jacek Nawrocki da szansę Czyrniańskiej także w meczu ćwierćfinałowym przeciwko Turcji. To rywal niełatwy, może nawet z dużo wyższej półki niż Polki. Ale jeśli Nawrocki chce doprowadzić swoje zawodniczki do strefy medalowej, to musi sięgnąć po rozwiązania, jakich polskiej siatkówce brakowało. I kto wie, czy kluczowej roli nie odegra tu właśnie 17-letnia utalentowana dziewczyna z Krynicy-Zdroju. Początek meczu o półfinał ME o godzinie 20:30. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: