Heynen oskarżony o rasizm. Oburzony Alaa Khalaf aż zabrał głos. "Nie mogłem uwierzyć"

Iracki trener Alaa Khalaf odniósł się do oskarżeń o zachowania rasistowskie, jakie Earvin Ngapeth zarzucał Vitalowi Heynenowi. Dodatkowo Khalaf opowiedział znajomości z selekcjonerem reprezentacji Polski i pomocy, jaką od niego otrzymał.

Po niedawnym meczu w ramach Ligi Narodów pomiędzy Polską i Francją (2:3) Earvin Ngapeth zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym oskarżył Vitala Heynena i Michała Kubiaka o rasistowskie zachowania. Selekcjoner polskich siatkarzy miał użyć obraźliwego słowa w stosunku do jednego z czarnoskórych siatkarzy, zaś Kubiak miał notorycznie wyzywać francuskich graczy.

Zobacz wideo Jak polscy siatkarze trenowali na ostatnim zgrupowaniu przed igrzyskami? Heynen pozwolił na obecność rodzin

Khalaf opowiada o swojej relacji z Heynenem

Były siatkarz m.in. Jastrzębskiego Węgla Salvador Hidalgo Oliva stanął w obronie Heynena. - Po tym co, zrobił Ngapeth, zobaczyłem na Twitterze wpis jednego z graczy o tym, jak Vital pomógł mu, gdy był w Niemczech, wtedy postanowiłem na Twitterze opisać krótko również moje wrażenia - dodał w rozmowie z WP Sportowe Fakty Alaa Khalaf.

- Pochodzę z Iraku, a z trenerem Heynenem po raz pierwszy spotkałem się w 2014 roku, kiedy prowadził Transfer Bydgoszcz. Pomógł mi wtedy Goray, mój turecki przyjaciel, który skontaktował mnie z Vitalem, a ten zgodził się na mój przyjazd. Trener przywitał mnie bardzo serdecznie - rozpoczął iracki trener.

- Zarezerwował mi hotel, nawet przyjeżdżał po mnie, żeby zabrać mnie na trening. Pomógł mi ze wszystkim i opowiedział o nowościach w siatkówce. Czułem wtedy nieopisane szczęście - spotkałem jednego z najlepszych trenerów na świecie! W Polsce byłem przez dwa tygodnie. Później nadal mieliśmy kontakt, otrzymywałem wszystkie informacje, o które prosiłem - dodał.

"Nie mogłem w to uwierzyć"

Khalaf opowiedział również o innych sytuacjach. - W 2017 roku przyjechałem do Niemiec na studia na Uniwersytet w Lipsku, Vital był aktualnie trenerem francuskiego Tours. Właśnie we Francji spotkaliśmy się wtedy po raz drugi. Pamiętam mój moment przyjazdu, to było dziwne. Wysiadłem na dworcu kolejowym i zobaczyłem duże skupisko ludzi. Nie wiedziałem, dlaczego się tam zebrali. Po chwili zorientowałem się, że powodem zgromadzenia był stojący tam Vital Heynen. Czekał na mnie wraz z żoną na dworcu! - opowiada.

- Szczerze mówiąc, nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Zawstydziło mnie to, że taki trener po prostu czeka na mnie na dworcu. Mój pobyt we Francji trwał około tygodnia, oglądałem treningi i mecz zespołu Vitala z Paris Volley - kontynuował.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.