Jeden się odbudował, inny wpisał na listę do Tokio - to było najważniejsze w koncercie siatkarzy

Jakub Balcerski
Mecz z Bułgarią był dla polskich siatkarzy aż za spokojny. Wygrali 3:0 (25:19, 25:15, 25:12), a najbardziej w tak dobrej dyspozycji całego zespołu mogło cieszyć, że niemal wszyscy zawodnicy zagrali na podobnym, bardzo wysokim poziomie. Choć wyróżnić trzeba przede wszystkim odbudowanego w ataku Bartosz Bednorza i grającego bardzo pewnie Jakuba Kochanowskiego.

Sam rezultat meczu z Bułgarią nie powinien wiele znaczyć. 3:0 z drugą najgorszą drużyną tegorocznej Ligi Narodów, która wygrała do tej pory tylko jedno spotkanie, nie było wyznacznikiem naszej siły. Tym bardziej cieszy zatem, że Polacy poza zdecydowanym ograniem rywali wypełniali przede wszystkim swoje kluczowe zadania na boisku wyznaczone przez Heynena i starali się mu zaimponować.. 

Zobacz wideo Polscy siatkarze pokazali, jak wyglądają warunki w pokojach hotelowych w czasie Ligi Narodów

Koncert z Bułgarami. Trzeci set jak trening. Lepiej było tylko z Australią

Bułgarzy nie mieli żadnych szans, bo Polacy zagrali w środę wspaniały koncert. Na boisku w wyjściowym składzie pojawili się Wilfredo Leon, Norbert Huber, Jakub Kochanowski, Fabian Drzyzga, Łukasz Kaczmarek, Bartosz Bednorz i Damian Wojtaszek. Wiadomo było, że poza siłą wśród środkowych i przy atakach Leona, najważniejsza będzie dyspozycja skrzydeł, a tam przede wszystkim Kaczmarka i Bednorza. 

Liga Narodów: Rosja - Polska, siatkówkaAbsolutna dominacja polskich siatkarzy! Na koniec mieli 15 piłek meczowych! Wystarczyły trzy

Trzy sety wystarczyły. Pierwszy wygrany do 19 ze świetną dyspozycją Leona w ataku i na zagrywce. Drugi wygrany do 15, w którym niemalże każdy z zawodników grał równo, ale także był w niemal najlepszej swojej dyspozycji. Trzeci wygrany do 12 był za to jak trening. Bułgarzy byli kompletnie zdezorientowani tym, jak ich rywale potrafią utrzymywać tak świetny poziom gry. Do Polaków należą teraz zatem dwa najwyżej wygrane spotkania tej edycji Ligi Narodów - wcześniej lepiej było tylko z Australią: 3:0 i w małych punktach 75:38 (25:16, 25:10, 25:12).

Bednorz wrócił do skuteczności w ataku. Zrobił wszystko, żeby przekonać Heynena

Kto zaskoczył najbardziej pozytywnie? Chyba ten, który właśnie tym meczem musiał częściowo ratować swoją sytuację, czyli Bartosz Bednorz. Przyjmujący swoje pierwsze dwa spotkania w Lidze Narodów zagrał dość słabo w ataku. Teraz można było powiedzieć: wreszcie! Bo Bednorz w tym elemencie miał naprawdę dobrą skuteczność - skończył 11 z 17 otrzymanych piłek.

Sytuacja z meczu Polska - JaponiaKuriozalna akcja w meczu Polski! To się nie powinno zdarzyć nawet amatorom [WIDEO]

Ale to nie koniec: zakończył spotkanie z aż 90-procentową skutecznością przyjęcia, jednym blokiem i asem, a zatem łącznie aż czternastoma punktami zdobytymi przez trzy partie z Bułgarią. Jeśli Vital Heynen nie skreślił Bednorza, a po sześciu spotkaniach wskazywał, że nie i trzyma przed nim otwarte drzwi do składu na Tokio, to kto wie, czy jednak nie warto przemyśleć opcji zabrania go do Japonii. Bednorz dołożył punkty w bardzo ważnym momencie i meczu, w którym gra polskich skrzydeł dzięki naprawdę dobrym wystawom Fabiana Drzyzgi funkcjonowała płynnie. Czyli zrobił wszystko, co mógł, żeby przekonać do siebie Belga, który od dziesiątego spotkania ma dawać coraz więcej szans zawodnikom będącym najbliżej gry na igrzyskach.

Kochanowski już dopisuje się na listę tych, którzy polecą do Tokio. Znów nie zawiódł

W tym gronie powinien już być Jakub Kochanowski. Środkowy spotkaniem z Bułgarią tylko to potwierdził - w ataku zdobył cztery punkty i nie pomylił się ani razu, a do tego dołożył trzy bloki i jednego asa serwisowego. Taką grą wpisuje się na listę zawodników, którzy polecą do Japonii. Heynena nie zawiódł jeszcze ani razu. 

"Ha, ha, ha! Nie wiedzieliśmy o tym". Bieniek o dziwnym zachowaniu Heynena

Swoje szanse wykorzystali także Norbert Huber (11 punktów i aż 88 procent skuteczności w ataku), a także Łukasz Kaczmarek (12 punktów, 45 procent skuteczności w ataku). O Wilfredo Leonie (9 punktów, 2 asy serwisowe, 54 procent skuteczności w ataku) w zasadzie nie trzeba przypominać. Wszyscy dali zespołowi to, czego potrzebował i potwierdzili, że trener może na nich liczyć. To ogólny wniosek po całej grze Polaków w środę w Rimini. Teraz przyjdzie czas na dwa dużo trudniejsze sprawdziany - Holandię i Brazylię. Spokój zachowany z Bułgarami wskazuje jednak, że to nasi rywale mają większy problem w kolejne dni. Relacje na żywo ze spotkań na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.