Heynen już skreślił jednego zawodnika? Ta zmiana wyglądała tak, jakby podjął decyzję

Jakub Balcerski
Najważniejszym wnioskiem po wygranej 3:0 (25:17, 28:26, 25:17) z USA wcale nie jest wysokie zwycięstwo Polaków z tak trudnym przeciwnikiem, a zmiana, której Vital Heynen dokonał w drugim secie. Zdjął z boiska Bartosza Bednorza i wprowadził Kamila Semeniuka, który został tam do końca meczu i zagrał świetnie. Dla Bednorza kończy się czas, żeby pokazać, że ta zmiana wcale nie będzie symboliczna przed wyborem kadry na igrzyska olimpijskie.

Piąty mecz i piąta, inna wyjściowa szóstka Vitala Heynena w Lidze Narodów. Przeciwko USA wszystkie oczy były zwrócone na przyjęcie, które tworzyli Bartosz Bednorz, Aleksander Śliwka i libero Damian Wojtaszek. Wszyscy mieli coś Belgowi i sobie do udowodnienia. Skład dopełnili Bartosz Kurek, Grzegorz Łomacz, Mateusz Bieniek i Jakub Kochanowski. 

Zobacz wideo Polscy siatkarze pokazali, jak wyglądają warunki w pokojach hotelowych w czasie Ligi Narodów

Bednorz dobry miał tylko początek. Wyglądał lepiej, ale nie poprawił się w kluczowym elemencie

U rywali pierwszy raz w całym turnieju wystąpił Matthew Anderson, choć na lewym, a nie prawym skrzydle. Ale w pierwszej partii nawet z kilkoma niezłymi atakami swojego lidera USA nie stanowiło dla Polaków takiego zagrożenia, jak można było się spodziewać. To nie był najmocniejszy możliwy skład tej reprezentacji, bo grało w nim wielu młodych i nieco mniej doświadczonych zawodników. Jednocześnie Amerykanie to bardzo silny przeciwnik, z którym polscy siatkarze wielokrotnie grali bardzo wyrównane i trudne mecze, więc taki scenariusz na początek mógł dziwić.

Polacy rozbili Amerykanów 3:0 w Lidze Narodów!Polscy siatkarze rozbili Amerykanów i na chwilę zostali liderami Ligi Narodów

Największym znakiem zapytania wydawała się postawa Bartosza Bednorza. To zawodnik, który najwięcej stracił po pierwszych trzech meczach - w spotkaniu otwierającym rywalizację we Włoszech, z zespołem gospodarzy, przyjmujący nie mógł odnaleźć się na boisku. Był solidny w polu zagrywki, ale fatalnie szło mu w ataku. - Moim zdaniem jeden słabszy dzień nie przekreśla Bartosza Bednorza. (...) Tylko musi skupić się na grze, a nie na gwiazdorzeniu. Widzę u niego takie mistrzowskie zachowania. On musi sobie zdać sprawę z tego, że nie jest zawodnikiem klasy nieosiągalnej dla innych. Jest jednym z. Jednym z reprezentantów. Jak wróci na te tory, to będzie miał wszystkie karty w ręku, żeby grać doskonale i wywalczyć sobie miejsce w kadrze na igrzyska - mówił dla Sport.pl Zbigniew Zarzycki, mistrz świata i mistrz olimpijski.

I początek pierwszego seta spotkania w wykonaniu Bednorza wyglądał dokładnie tak, jakby uporządkował sobie już wszystko w głowie. Punktował w dwóch akcjach z rzędu, świetnie zagrywał i był największym zagrożeniem dla USA po polskiej stronie. Jednak później zaciął się u niego ten sam element, za który był krytykowany w swoim pierwszym meczu - atak, w którym miał tylko 33-procentową skuteczność. To w nim miał się poprawić, a ani nie podejmował w nim ryzyka, które wcześniej potrafiło się opłacić, ani nie kończył piłek po wyborze prostszych rozwiązań. Kogo należałoby wyróżnić w bardziej pozytywnym świetle? Na pewno kolejny raz środkowych - Mateusz Bieniek trafił każdą piłkę, jaką dostał w ataku i dołożył do tego jeden blok, a Jakub Kochanowski skończył cztery z pięciu piłek dogranych mu przez Grzegorza Łomacza. Polacy wygrali tę partię do 17 i kontrolowali przebieg spotkania. To szybko się jednak zmieniło. 

Symboliczna zmiana Heynena? Jakby już skreślił Bednorza i podjął kluczową decyzję przed Tokio

Przez większość drugiego seta Polakom brakowało bloku, presji po zagrywkach, czy dobrej gry w obronie. Polacy nie mieli też wielkiej przewagi w ataku, a Amerykanie wracali do naprawdę niezłego poziomu. Nieźle prezentował się tylko Aleksander Śliwka, który pozwolił polskiej drużynie na walkę do końca tej partii. Najpierw zdobył dwa punkty z rzędu - blokiem i skutecznym atakiem, a potem doprowadził do piłki setowej dla zawodników Vitala Heynena przy grze na przewadze, którą udało się wykorzystać i wygrać seta 28:26.

Atak Jegora Kliuki w meczu Rosja - USATo niemożliwe, żeby tak zrobić! USA przegrywa tuż przed meczem z Polską [WIDEO]

Najciekawszy, a być może nawet najważniejszy moment spotkania miał miejsce nieco wcześniej. Vital Heynen dokonał bowiem zmiany, która wielu mogła wyglądać na symboliczną. Na boisko na końcówkę wszedł Kamil Semeniuk, ale nie była to zmiana zadaniowa - pod siatkę lub na zagrywkę, a na pozycji, bo przyjmujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zmienił Bartosza Bednorza, który nadal nie mógł się przełamać w ataku. Wiadomo, że to para zawodników kluczowych w kontekście wyboru dwunastki Vitala Heynena, która poleci na igrzyska olimpijskie do Tokio. Taka zmiana to też nie przypadek: do tej pory Heynen zmieniał w swoich składach niewiele, a jeśli już to zazwyczaj na kilka wymian jednego seta. I tak w pierwszym spotkaniu Bednorza dawał mu szansę dograć mecz, choć w ataku do pewnego momentu skończył tylko jedną piłkę. 

Można się zatem zastanawiać, czy Heynen taką zmianą w trakcie ważnego dla Polaków meczu nie daje znaku, że Bednorz ma coraz mniejsze szanse na wyjazd do Japonii, a może nawet w głowie ma już decyzję w tej sprawie. Zmiana z USA wyglądała, jakby już go skreślił. Przyjmujący Zenita Kazań zdobył w turnieju czternaście punktów, ale miał bardzo słabą skuteczność ataku i to stawia go o wiele niżej od Semeniuka chwalonego niemalże z każdej strony, jak i nawet Tomasza Fornala, który w meczach z Włochami i Australią pokazywał się z dużo lepszej strony, nawet jeśli to o wiele niżej notowani rywale niż USA. Dodajmy, że Heynen zapowiedział większą liczbę szans dla zawodników, których zamierza zabrać do Tokio po dziewięciu spotkaniach Ligi Narodów. Niemal każdemu siatkarzowi daje szansę w jednym z trzech meczów rozgrywanych w serii co trzy dni.

Semeniuk znów zagrał, jakby bilet do Tokio mógł mieć już zarezerwowany. Miażdżąca przewaga nad Bednorzem

Co więcej, w trzecim secie spotkania, który Polacy wygrali aż do 17, Semeniuk pokazywał, że on bilet do Tokio może mieć już w zasadzie zarezerwowany na swoje nazwisko. Skończył cztery z pięciu ataków, a do tego dołożył jeden blok i niezłe zagrywki. Ten ostatni element wydaje się jedynym, gdzie na razie Bednorz może konkurować z Semeniukiem. Bo różnica w skuteczności ataku na koniec spotkania była ogromna: 83 do 25 procent. Po poprzednich meczach nie bez powodu Semeniuka nazywano "bestią".

To jednak szczegół czwartej wygranej polskich siatkarzy w Rimini. Nam wydaje się bardzo ważny, ale oczywiście zwycięstwo 3:0 z Amerykanami, nawet jeśli grającymi w dość eksperymentalnym składzie, to sygnał wysłany do innych. Że tak dobry wynik z Australią nie był przypadkiem i próbą rehabilitacji za porażkę ze Słowenią. Jeśli ktoś wątpił w potęgę i głębię składu Polaków, to dostał najlepsze możliwe przypomnienie, że nie powinien tego robić.

Polacy wygrali seta z Australią wynikiem aż 25:10!Polacy blisko rekordu wszech czasów! Ten set zapisze się w historii! "Nokaut"

W drugim zestawie spotkań w Lidze Narodów zawodnikom Vitala Heynena pozostał do rozegrania mecz z Rosją. Dzięki wygranej będą mogli objąć pozycję liderów w tabeli Ligi Narodów, bo jeśli Rosja pokona w piątek Australię, to zepchnie z niej Polaków i wszystko rozstrzygnie się po sobotnim meczu. Ten ma się rozpocząć o godzinie 18:00. Relacja na żywo na Sport.pl.