Ogromna przemiana polskich siatkarek! Po blamażu z Serbią była walka na równi z silniejszą Turcją

Jakub Balcerski
1:3 (23:25, 27:25, 23:25, 20:25) to wynik, który nie pokazuje tego, co Polki zaprezentowały w meczu z Turcją. Po środowym blamażu z rezerwami Serbii zawodniczki Jacka Nawrockiego podniosły się i swoją grą dały nadzieję, że mogą grać na wysokim poziomie przeciwko najlepszym. Kierunek, który obrały w czwartek to ten, który warto utrzymać w kolejnych meczach Ligi Narodów.

Chyba niewielu spodziewało się, że po porażce z drugim składem reprezentacji Serbii Polki w meczu z niemalże najsilniejszą grupą Turczynek będą w stanie nawiązać z nimi walkę. A co dopiero grać jak równy z równym nawet o zwycięstwo? Jednak właśnie tak wyglądało ich trzecie spotkanie podczas tegorocznej Ligi Narodów.

Zobacz wideo Kąkolewska o celach na sezon polskich siatkarek. "Zgranie będzie najważniejsze"

Polki wróciły do odważnej gry. Taką siatkówkę kibice chcieliby zawsze

Mecz ze środy pokazał kadrę Jacka Nawrockiego, której chyba nikt nie chciałby więcej widzieć na boisku. Jednak dzień później ten sam zespół grał taką siatkówkę, którą polscy kibice chcieliby w jego wykonaniu oglądać już zawsze. To były dwie zupełnie inne twarze tej reprezentacji w zaledwie dwa dni.

Największa zmiana? W spostrzeżeniach po meczu z Serbią pytaliśmy o odwagę, której ewidentnie brakowało wtedy na parkiecie. A teraz Polki były waleczne i to od pierwszej partii. W niej nie prowadziły ani przez chwilę, ale w końcówce w świetnym stylu dogoniły rywalki, które miały już czteropunktową przewagę i doprowadziły do remisu 21:21. Niestety, później przydarzyła im się strata dwóch punktów, która dała spokój i pewność siebie Turczynkom. Nie doszło do gry na przewagi, a zawodniczki Giovanniego Guidettiego wygrały do 23, ale polski zespół pokazał, że w ten wieczór stać go na wiele.

Siatkówka kobiet, mecz Polska - Turcja. Apeldoorn, 11.01.2020Polskie siatkarki znowu przegrały w Lidze Narodów. "Najlepsze spotkanie w rozgrywkach"

Stysiak show! Najpierw poprowadziła do wygranego seta, potem denerwowała trenera Turczynek!

W drugim secie Polki tylko to udowodniły. Do wyniku 12:12 grały z Turczynkami bardzo równo i wtedy kluczową akcję w secie wygrały dzięki świetnemu ustawieniu Magdaleny Stysiak. Przyjmująca doskonale wiedziała, że rywalki uwielbiają wykorzystywać środkowe i w ciemno zeszła tuż pod siatkę, gdzie miała spaść piłka. Podbiła ją, Polki wygrały akcję, a później Turcja nie prowadziła już do końca seta ani razu. Drugą partię Polki wygrały po walce na przewagi 27:25.

Na Stysiak w drugim i trzecim secie wściekał się Giovanni Guidetti. To był jej show, momentami doprowadzała go do szału. Trener Turczynek nie mógł zrozumieć, jak sędziowie nie gwiżdżą jej błędów przy kiwkach, a jednocześnie jak Polki mogą takie piłki wrzucać mu w boisko tuż pod rękami niezwykle doświadczonych zawodniczek. Problemy z przyjęciem i obroną miała choćby Hande Baladin.

Stysiak "trafiła w spojenie", ale to Karakurt była gwiazdą trzeciego seta

Baladin, ale i inne zawodniczki aktualnych wicemistrzyń Europy przez pierwsze dwa sety nie do końca były sobą na boisku. W trzeciej partii zaczęły tę tożsamość odzyskiwać. Kluczowe akcje w końcówce partii początkowo układały się dobrze dla Polek - prowadzenie dał im as serwisowy Magdaleny Stysiak. - Trafiła jak w spojenie słupka z poprzeczką - ocenił komentujący to spotkanie dla TVP Sport Jacek Laskowski. 

Polska, siatkówka, reprezentacja, HeynenNa tego rywala Polacy musieli trafić! O resztę grupy na siatkarskich ME nie trzeba się martwić

Chwilę później bohaterką Turczynek została Ebrar Karakurt. 21-letnia różowo włosa atakująca już wcześniej w tym secie zaczęła ciągnąć grę drużyny Guidettiego. Najpierw dała im wyrównanie, zatrzymując Polki przed dwupunktowym prowadzeniem w ostatnich chwilach seta, a potem obiła polski blok w finałowej akcji. Piłka przetoczyła się po siatce w aut i Turcja wygrała seta 25:23. Dla Karakurt starcie z Polską było pod pewnym względem dość wyjątkowe. Liderka rywalek polskich siatkarek grała przeciwko zawodniczce, którą w przyszłym sezonie zastąpi w drużynie Igora Gorgonzoli Novarra w Serie A - Malwinie Smarzek. W niektórych momentach pokazywała o wiele wyższą jakość od Polki, ale po spotkaniu sama przyznawała, że zwłaszcza w pierwszym secie nie grała tak, jakby chciała. I dodawała: Szacunek dla Polek, naprawdę świetnie walczyły.

Przemiana Polka z dnia na dzień. W tym kierunku warto pójść

Tej walki zawodniczek Jacka Nawrockiego dużo było także w czwartym secie. To w nim pojawił się pierwszy moment, gdy na dobre odblokowały się Turczynki i ich gra była dużo lepsza niż Polek, które stanęły i upodobniły się do swojej wersji z meczu z Serbią. Pojawiła się nieporadność, mało było dynamiki i motywacji do gonienia uciekających przeciwniczek. Tak było do stanu 12:20. Później Polki znów potrafiły grać na takim poziomie, jak Turczynki i doszły do wyniku 19:24. Dwie wymiany później było już jednak po wszystkim. 

Turcja wygrała 25:20 i 3:1, ale miło patrzyło się momentami na polską kadrę. Na jej przemianę chwilę po bardzo słabym meczu z Serbkami, na wykorzystywanie błędów rywalek i radość, jaką sprawiała im mocna, dobra gra. Potwierdziło się też, że jeśli skuteczność ataku jest na co najmniej niezłym poziomie to w kolejnych elementach gra im się już łatwiej. Wreszcie, po dwóch meczach u Polek widać było poprawę w systemie blok-obrona, a także ustawianiu się do ataków przeciwniczek.

Polscy siatkarze poznali rywali na mistrzostwach Europy! Zagrają z obrońcami tytułuPolscy siatkarze poznali rywali na mistrzostwach Europy! Zagrają z obrońcami tytułu

Jeśli trzeba byłoby wskazać zawodniczkę, która prezentowała się najlepiej po polskiej stronie, wybór padłby pewnie na Magdalenę Stysiak, ale pozytywem jest także coraz większe zgranie i porozumienie na linii skrzydła a rozgrywająca Julia Nowicka. Poszukiwania przyjmującej wspierającej Marię Stenzel w kryciu Magdaleny Stysiak przestawionej na tę pozycję z ataku dla zwiększenia siły rażenia wciąż trwają, ale i w tym elemencie da się zaobserwować nieco poprawy. Być może taki mecz, jak z Serbią w środę musiał wywołać wstrząs. Jeśli tak, udało się wyciągnąć wnioski i zabrać do o wiele lepszej gry, motywacji i nastawienia - takiego, które ostatnio u Polek widać było podczas półfinału turnieju olimpijskiego w Apeldoorn, czy mistrzostw Europy sprzed dwóch lat. To ścieżka, którą warto pójść. Kolejne mecze - od poniedziałku do środy odpowiednio z Koreą Południową, Belgią i Dominikaną - pokażą, czy Polki potrafią utrzymać ten kierunek. Tam jednak będą już faworytkami. "Potrójny axel" z grupą trudnych rywalek zakończyły bez zwycięstwa w najtrudniejszym meczu, ale z małą nadzieją na to, że fatalne spotkanie z Serbią pozostanie jedynie niemiłym wspomnieniem.

Więcej o: