Na tę wygraną polskie siatkarki czekały ponad 500 dni! Zwycięski początek "potrójnego axla"

Jakub Balcerski
Polskie siatkarki rozpoczynają Ligę Narodów "potrójnym axlem". Jego pierwszą część mają już za sobą - wygrały z drugim garniturem Włoszek 3:2 (25:22, 22:25, 20:25, 25:22, 17:15). Każde zwycięstwo w Rimini da im sporo pewności siebie, choć Malwina Smarzek już kilka dni temu mówiła, że "jadą tu wygrać". Chodziło o całe rozgrywki i kto wie, czy faktycznie nie będą miały na to szansy, jeśli napędzą się wygranymi zwłaszcza tak wyrwanymi, jak ta z Włoszkami.

501 dni - tyle polskie siatkarki czekały na zwycięstwo w meczu o punkty. Wtedy, 10 stycznia 2020 roku, pokonały Azerbejdżan w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Apeldoornie. Dzień później straciły szanse na awans na tę imprezę. Z tym już się raczej pogodziły, choć teraz grają w turnieju z drużynami, które się do niej przygotowują. Liga Narodów dla polskiej kadry jest jednak rozgrywkami o wiele mniejszej wagi. 

Zobacz wideo Odważny cel Malwiny Smarzek na sezon polskich siatkarek. "Jedziemy wygrać"

Osiągnięcie celu na Lidze Narodów mają już zagwarantowane. Więc "pojechały, żeby wygrać"

Celem na ten sezon dla zawodniczek Jacka Nawrockiego było utrzymanie w tzw. "elicie". Polki nie są jej stałym członkiem - jako "zespół pływający" muszą sobie zapewnić pozostanie wśród szesnastu najlepszych zespołów Ligi Narodów. Cel został jednak osiągnięty jeszcze przed początkiem rozgrywek. FIVB podjęło decyzję o braku spadków w tym sezonie, przez co Polki nu muszą się już bać o wypadnięcie z grona najlepszych drużyn grających w rozgrywkach rozpoczynających każdy sezon reprezentacyjny. 

Co stało się zatem celem na 30 dni spędzone na skoszarowaniu w bańce w Rimini i rozegraniu co najmniej piętnastu spotkań Ligi Narodów? - Jedziemy po to, żeby wygrać - stwierdziła w rozmowie ze Sport.pl atakująca Polek, Malwina Smarzek. - Po co pojawiać się we Włoszech z innym nastawieniem? Każdy mecz musimy grać na wysokim poziomie, a także zgrywać się w nowych ustawieniach. Najlepiej napędzą nas zwycięstwa - wskazywała. 

"Potrójny axel" rozpoczęty z duetem Smarzek-Stysiak

Na początku rozgrywek polskie siatkarki czekały jednak trzy bardzo trudne, jeśli nie najtrudniejsze spotkania całej Ligi Narodów. Najpierw z Włoszkami, potem z Serbkami i na koniec z Turczynkami. To trzy reprezentacje, które okazały się lepsze od kadry Jacka Nawrockiego w mistrzostwach Europy sprzed dwóch lat. - To taki potrójny axel - stwierdził szkoleniowiec, z którym rozmawialiśmy po pierwszych sparingach sezonu z Bułgarkami wygranych w Łodzi 3:1 i 3:2. 

Absurdy podczas Ligi Narodów organizowanej w RiminiAbsurd goni absurd w LN siatkarzy! Bez hymnów. Jeszcze dziwniej w czasie meczu

Tam Nawrocki patrzył jednak na zawodniczki bardzo indywidualnie i powtarzał, że trudno będzie później zobaczyć w następnych meczach te same ustawienia co w sparingach. Nie chciał jednak zdradzić, jak mamy grać z Magdaleną Stysiak - czy będzie ją ustawiał razem z Malwiną Smarzek, czy też w innych ustawieniach, gdzie 20-latka zagra na ataku. Pierwszy mecz we Włoszech przyniósł jednak ten pierwszy wariant.

Drugi garnitur Włoszek pokonany w pierwszym secie

I na początku meczu z Włoszkami gra Polek mogła cieszyć. Na boisko poza Smarzek i Stysiak wyszły Zuzanna Górecka, Agnieszka Kąkolewska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Julia Nowicka i Maria Stenzel, które nie popełniały wielu błędów, w zespole dobrze funkcjonował atak i obrona. W pierwszym secie dobrze funkcjonowała współpraca Nowickiej ze skrzydłami, a także blok.

Włoszki nie potrafiły się odpowiednio przeciwstawić zawodniczkom Nawrockiego, które wygrały tę partię do 22. Na boisku w Rimini grał drugi garnitur zawodniczek Davide Mazzantiego, bo pierwszy zespół przygotowuje się do igrzysk olimpijskich w Rzymie, ale Polki nawet na tle nieco słabszego drużyny gospodyń turnieju wypadły wtedy dobrze. 

"Oddaliśmy wszystko swoimi błędami"

Dobra gra Polek utrzymywała się mniej więcej do połowy drugiego seta. Od stanu 13:13 Polki nie odzyskały już prowadzenia w tej partii. Próbowały wracać do równej walki z rywalkami, ale wynik jakby zaczarowany w pewnym momencie musiał się zatrzymać i pozostać na korzyść Włoszek. Choćby jak w końcówce - Malwina Smarzek miał w powietrzu piłkę przechodzącą po błędzie w przyjęciu rywalek. Byłoby już 23:24, ale Polka akurat przy tej dość prostej akcji nie trafiła w boisko. 

Vital Heynen miał być wśród trenerów składających protest wobec fatalnych warunków noclegowych w hotelu w Rimini podczas siatkarskiej Ligi NarodówFatalne warunki podczas Ligi Narodów! Heynen i inni trenerzy złożyli protest

Włoszki wyrównały i przez kolejnych kilkanaście minut kontynuowały grę o poziom lepszą od polskiej drużyny. - Ile my tracimy! Oddaliśmy wszystko swoimi błędami! - wściekał się podczas przerwy technicznej Jacek Nawrocki. Nie funkcjonowało przyjęcie i gra w systemie blok-obrona, co dawało sporą przewagę Włoszkom. Wypracowały sobie różnicę pięciu punktów nad Polkami i utrzymały ją do końca seta, wygrywając 25:20 i obejmując prowadzenie 2:1 w całym meczu. 

Polki podniosły się, wytrzymały dramatyczny tie-break i wygrały na otwarcie Ligi Narodów!

Pozytywny w tej sytuacji był jednak fakt, że Polki mentalnie wciąż były nastawione na walkę z Włoszkami. Anastasia Guerra, Camilla Mingardi, czy Sofia D'Odorico, które przez dwa sety świetnie naciskały na zawodniczki Jacka Nawrockiego przy lepszej zagrywce i dobrych, mocnych atakach na początku czwartej partii dały Polkom trzy-cztery punkty przewagi. Gra nie była jednak całkiem płynna, gdy Nawrocki pozostawił na prawym ataku Smarzek, a na lewe skrzydło wprowadził Martynę Łukasik. Ale gdy wrócił do ustawienia ze Stysiak, to przewagę siły w ataku udało się przekuć w wygranego seta i przedłużenie gry w tym spotkaniu do tie-breaka - wynik brzmiał 25:22 i 2:2. 

Polki potrafiły się podnieść po dwóch słabszych setach i pomimo ciągłych niedokładności ryzykować odważnymi wymianami. Za to warto je chwalić, ale na wiele prostych błędów trzeba zwracać uwagę. W ostatniej partii różnicę zrobiła dyspozycja w polu zagrywki. Tutaj więcej problemów sprawiały Polki, co dało im przewagę zwłaszcza w drugiej części piątej partii. Zuzanna Efimienko-Młotkowska, czy Julia Nowicka pozostawały na zagrywce przez trzy akcje i dawały Polkom kluczowe punkty. Włoszki doszły jeszcze do rywalizacji punkt za punkt, a nawet na przewagi. Po obronie dwóch piłek meczowych dla rywalek zawodniczkom Nawrockiego udało się wykorzystać pierwszego własnego meczbola asem serwisowym i wygrać 17:15 w tie-breaku, a w meczu 3:2.

Pierwsze szlify. Polki pracują nad ubezpieczaniem współpracy na skrzydłach

Czego Jacek Nawrocki dowiedział się po pierwszym spotkaniu Ligi Narodów? Polki nie mogą podejmować dużego ryzyka przy grze z zarówno Malwiną Smarzek, jak i Magdaleną Stysiak na boisku. Potrzebują szybkiej gry i mocnych uderzeń. W innym przypadku muszą wywierać na rywalkach presję zagrywką, co w meczu z Włoszkami udało się tylko w dwóch momentach - pod koniec drugiego seta przy serwisie Agnieszki Kąkolewskiej i w trzeciej partii dzięki Julii Nowickiej. 

Wątek pozycji rozgrywającej wciąż jest co najmniej tak ważny, jak podczas pierwszego etapu przygotowań w tym sezonie. Na Ligę Narodów ze względu na kontuzję nie pojechała Marta Krajewska, więc pierwszym wyborem w Rimini stała się Nowicka. Nie była precyzyjna, ale z biegiem seta widziała coraz więcej na boisku i wykazywała się sprytem. Natomiast młoda, 19-letnia Martyna Łazowska, zbiera doświadczenie. U niej efekty pracy i gry na poziomie Ligi Narodów dopiero mają nadejść. 

Newralgicznym elementem w spotkaniu z Włoszkami było także zabezpieczanie przyjęcia. W przypadku, gdy na boisku jest Stysiak i Smarzek, a ta pierwsza wciąż w roli przyjmującej, dobrze mieć zawodniczkę obok libero, która będzie umieć asekurować Stysiak. Taką rolę pełniłaby Martyna Grajber, ale także wypadła z kadry na LN jeszcze przed rozgrywkami. W tym elemencie w trakcie meczu nie najgorzej wypadała Zuzanna Górecka, choć ona lepiej spisywała się w obronie. Nawrocki musi znaleźć zmianę zawodniczki, która będzie mogła ją z tych zadań nawet zwolnić. 

Polska, siatkówka, reprezentacja, HeynenPolscy siatkarze nie usłyszą hymnu przed meczami Ligi Narodów. "Głupota i idiotyzm"

Polki napędzą się zwycięstwami? Mogą być w czołówce

Wygrana z Włoszkami wskazuje, że Polki mogą mieć szanse na zostanie jedną z czołowych drużyn tej edycji Ligi Narodów. Niemalże każdy powtarzał im przed turniejem, że początek będzie trudny, a już w pierwszym meczu w momencie, gdy mecz im się nie ułożył, potrafiły się podnieść i zagrać o zwycięstwo. Celowanie w końcową wygraną pewnie byłoby czymś zdecydowanie na wyrost, zwłaszcza patrząc na liczbę popełnianych błędów. Ale czemu Polki mają właściwie nie dążyć do tego, żeby słowa Malwiny Smarzek o wygranej miały się spełnić?

Największe kadry przyjechały w niepełnych składach? Ich sprawa. Polki mogą wygrać z nieco słabiej obsadzonymi składami najlepszych, dopełnić formalności w meczach ze słabszymi rywalkami i marzyć o miejscu w czołowej czwórce, a później dobrych spotkaniach w finałowej fazie. To na razie odległe, ale zwycięstwa mają je właśnie do tego napędzać.

Więcej o: