Polska siatkówka czekała na taki sukces 43 lata! ZAKSA najlepszą drużyną Europy!

Jakub Balcerski
Stało się! Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle drugą polską drużyną, która została najlepszym zespołem Europy! Kędzierzynianie pokonali w finale Ligi Mistrzów w Weronie Trentino 3:1 (25:22, 25:22, 20:25, 28:26) i jest najlepszym klubem kontynentu! Polska siatkówka czekała na taki sukces aż 43 lata, od kiedy w 1978 roku Płomień Milowice zdobywał Puchar Europy.

Nie udawało się trzy razy. Resovia w 1973 roku przegrała z CSKA Moskwa, w 2012 roku PGE Skrze wymknęła się wygrana z Zenitem, a w 2015 roku z zawodnikami z Kazania znów porażka przydarzyła się Resovii. Wygrał tylko Płomień Milowice, 43 lata temu. Teraz słowo "tylko" trzeba już wymazać. Wywalczyli to pięknym zwycięstwem 3:1 zawodnicy Nikoli Grbicia, czyli prawdopodobnie najlepsza polska drużyna w Europie w historii - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Zobacz wideo Polscy siatkarze szczepili się przeciwko COVID-19. "To bardzo ważne, że możemy się zaszczepić przed igrzyskami"

ZAKSA zaczęła źle, ale rozkręciła się po źle rozpatrzonym challenge’u!

ZAKSA źle weszła w pierwszego seta i przegrywała 0:1 po błędzie na zagrywce Olka Śliwki. To Trentino grało lepiej przy pierwszych piłkach, co potwierdziło asem serwisowym przy stanie Dicka Kooya. To Holender miał być zaskoczeniem w składzie trenera Angelo Lorenzetti, jego obecności na boisku nie przewidywały nawet włoskie media, a on pokazywał się z niezłej strony.

U kędzierzynian brakowało przede wszystkim skutecznej zagrywki, ale różnicę po kilku kolejnych akcjach zaczął robić blok. Udało się doprowadzić do remisu 10:10 i do końca partii grać na równi z Trentino. Rywale nie pozwalali jednak odskoczyć polskiemu zespołowi na więcej niż jeden punkt. Wtedy pojawiła się sytuacja, która wprowadziła spore nerwy u zespołu z Kędzierzyna. Przy stanie 21:20 kiwkę na siatce o blok Trentino starał się obić Aleksander Śliwka. O challenge w tej sytuacji poprosił Lorenzetti i weryfikacja pokazała, że ostatni piłki dotknął Polak. Trener Zaksy Nikola Grbić poprosił jednak o sprawdzenie, czy Włosi nie dotknęli bloku, a na powtórce widać było, że gdy spadali na boisko zaczepili o nią. Sędziowie podjęli jednak decyzję, że dotknięcia nie było. Wściekły Grbić poprosił o czas, a ZAKSA włączyła tryb “końcówka”. Trentino dwukrotnie się pomyliło, David Smith zaserwował w boisko i przewaga Zaksy wynosiła trzy punkty. Później kędzierzynianie oddali już tylko jeden punkt i wygrali 25:22.

Kraków, turniej finałowy Pucharu Polski. Mecz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski WęgielNajwiększa broń Zaksy i nowy as Heynena. "Ma wszystko, żeby być wśród najlepszych na świecie"

Grbić wcisnął guzik "restart". Set podzielił się na dwie części, a tę drugą zdominowała ZAKSA

Druga partia podzieliła się na dwie części. W pierwszej dominowało Trentino. Prowadziło 4:0, utrzymywało świetną zagrywkę, a ZAKSA pomimo wyrównania w kolejnych czterech akcjach nadal nie wyglądała na lepszą od Włochów w poszczególnych akcjach. Jakby Nikola Grbić wcisnął guzik restart na swoim tablecie i zawodnicy musieli rosnąć na boisku z biegiem seta tak, jak w pierwszej partii. Zwrot pojawił się, gdy kędzierzynianie doprowadzili do stanu 11:12 po potężnym ataku ze środka Davida Smitha. Trentino było już dogonione, a ZAKSA czekała tylko na moment, gdy zacznie dominować. Polacy doprowadzili do remisu 12:12, gdy na siatce przepchnięty został Ricardo Lucarelli. Brazylijczyk potrafił robić różnicę na początku seta, ale im bardziej rozwijała się ta partia, tym bardziej był trapiony atakami Zaksy.

Przy wyniku 13:13 na zagrywce pojawił się Kamil Semeniuk i zaczęła się część druga. I uderzał tak silnie, że Trentino nie wygrało każdej z czterech kolejnych akcji - dwukrotnie zagrywał w boisko, a do tego Zaksa dołożyła blok Smitha i kiwkę Śliwki. Lorenzetti wybuchł przy linii, poprosił o czas, ale jego zawodnicy nie odzyskali już prowadzenia. Co jakiś czas zbliżali się do kędzierzynian na dwa punkty, ale ci kontrolowali przebieg gry i wynik. Ostatecznie znów wygrali do 22 i byli już tylko o seta od wielkiej radości i niezwykłego sukcesu. To miało być jedno z najpewniejszych zwycięstw w tej edycji Ligi Mistrzów dające im zwycięstwo w całych rozgrywkach.

"Było co odrabiać", ale ZAKSA nie wytrzymała pierwszego trudnego momentu finału. To Trentino złapało kontakt

Kędzierzynianom nie było dane wejść w seta z dobrą grą. Wynik na początku trzeciego - 2:6 znów mógł sugerować, że to Trentino będzie się rozpędzało i dominowało na w ciągu całej partii. ZAKSA potrafiła jednak po raz pierwszy w tym meczu zablokować Nimira Abdel-Aziza, ale Trentino odwdzięczało się świetną grą w obronie Ricardo Lucarelliego, a także używaniem nawet mało aktywnego do tej pory Alessandro Micheielettego. ZAKSA doszła do remisu 9:9 i grała punkt za punkt do stanu 14:14, ale wtedy Trentino najpierw zablokowało Kaczmarka, użyło świetnych ataków Abdel-Aziza i Lucarelliego, a na koniec przy kiwce pomylił się Aleksander Śliwka.

Przy stanie 16:21 komentator Polsatu Sport, Tomasz Swędrowski przyznał, że "jest co odrabiać". ZAKSA pierwszy raz na tym etapie seta przegrywała i to dość znacznie. Chciała jeszcze gonić. 18. punkt przy 22 rywala zdobył potrójny blok kędzierzynian, ale niestety nie potrafili zdobyć kilku punktów z rzędu. Trentino wykorzystało drugą piłkę setową, wygrało seta do 20 i złapało kontakt z zawodnikami Nikola Grbicia. W meczu było 2:1.

ZAKSA popełniała błędy, a Trentino odskakiwało. Potem wrócili, były tylko łzy i tytuł!

To paradoks, że najwyższą jakość i różnicę w stosunku do Zaksy - w silnych i skutecznych atakach, zagrywce i grze przy siatce - Trentino pokazywało podczas najbardziej wyrównanego początku partii w całym meczu. Było 9:9, ZAKSA popełniała błędy, które nie powinny jej się przydarzyć, a Trentino eksponowało siłę. To musiało się źle skończyć. Trentino odskoczyło na trzy punkty (13:16).

Pokaźny zastrzyk gotówki dla ZAKSY Kędzierzyn-Koźle za triumf w Lidze MistrzówPokaźny zastrzyk gotówki dla ZAKSY Kędzierzyn-Koźle za triumf w Lidze Mistrzów

I jak zazwyczaj w tym sezonie Ligi Mistrzów, gdy coś miało się skończyć źle, to poszło dla Zaksy dobrze. Odrobili straty, doprowadzili do remisu 20:20, a potem po ostrej walce z Trentino i zmarnowaniu pierwszej piłki meczowej doszło do gry na przewagi. Przy stanie 24:24 piłkę zagrywał Lorenzo Sperotto. ZAKSA przyjęła, a Śliwka uderzył i pojawił się drugi meczbol. Ten niestety też poszedł na stracenie po niecelnej zagrywce. Lucarelli zaserwował w aut. Kędzierzynianie mieli trzecią piłkę na wygraną w Lidze Mistrzów, ale Trentino tym razem zatrzymało ich potrójnym blokiem. 26:26. I 27. punkt po kiwce Śliwki. Czwarty meczbol? Kaczmarek? Kaczmarek! Asem serwisowym skończył seta 28:26, mecz 3:1 i wygrał dla Zaksy tak pożądane trofeum. To wszystko atakujący polskiej drużyny zrobił jedną piłką i dał ten złoty medal kędzierzynianom! Większość zawodników padło na boisko, a Nikola Grbić zatopił twarz w łzach.

Grbić zmotywował Zaksę swoją historią! "Jak zrzucenie 20-kilogramowego plecaka"

ZAKSA przeszła najtrudniejszą drogę z możliwych. Była niemalże bezbłędna w fazie grupowej pomimo choćby trudnego pojedynku z PGE Skrą Bełchatów, a w play-offach pokonała dwóch gigantów i faworytów do triumfu - Cucine Lube Civitanova i Zenit Kazań. Wydawało się, że Trentino będzie jeszcze trudniejszym przeciwnikiem. Zwłaszcza że finał w Weronie przyszedł w bardzo trudnym momencie. ZAKSA pierwszy raz tak wyraźnie zawiodła, przegrywając w finale PlusLigi z Jastrzębskim Węglem.

To on poprowadził Zaksę do triumfu w Lidze Mistrzów. To on poprowadził Zaksę do triumfu w Lidze Mistrzów. "Magik", rozgrywający dekady i mistrz Europy

Na pierwszym treningu po przegraniu złota Nikola Grbić zebrał zawodników w szatni i opowiedział im swoją historię sprzed 21 lat. Wtedy jego Trevisio mogło wygrać wszystkie trofea - Puchar Włoch, Ligę Mistrzów i mistrzostwo kraju, ale przegrali w ćwierćfinałach Serie A. Później Serb został jednak mistrzem olimpijskim w Sydney. Chciał podkreślić, że przegrywanie w jednym momencie nie przekreśla wszystkiego, co zdarzy się także później. I odnosząc to do sytuacji Zaksy: że porażka w PlusLidze nie oznacza, że mają przegrać finał Ligi Mistrzów. - Nie tylko w sporcie, ale i w życiu jest tak, że kiedy przegrywasz i zwieszasz głowę, musisz wstać i kontynuować walkę. W swojej karierze miałem kilka wielkich rozczarowań. Ale po każdym z nich starałem się wrócić do tego, na czym muszę się skupić, żeby wyciągnąć wnioski z porażek i po prostu być lepszym następnym razem. Uznałem za dobry przykład z Treviso, bo kilka tygodni po tej wielkiej przegranej w ćwierćfinale spełniłem swoje dziecięce marzenie. To nie byłoby możliwe, gdybym zaczął w siebie wątpić i zatapiać się w smutku po tym, że coś się nie udało. Jeśli masz długą karierę i wiesz, że po tych wszystkich wątpliwościach przychodzą sukcesy, to wiesz, że pozytywne nastawienie jest jak zrzucenie 20-kilogramowego plecaka, który uniemożliwiałby nam dojście do tego, czego pragniemy. Twierdzę, że to już za nami - mówił Grbić. Miał rację, ZAKSA się przełamała, pokonała Trentino i teraz pomimo najtrudniejszego momentu w sezonie jest na szczycie Europy!