Polski wieczór w Weronie! Joanna Wołosz też na szczycie Europy!

Jakub Balcerski
Wielki sukces Joanny Wołosz! Została czwartą polską siatkarką, która wygrała Ligę Mistrzyń! 31-latka jest pierwszą Polką, która sięgnęła po to trofeum od ośmiu lat i zwycięstwa Małgorzaty Glinki-Mogentale w barwach Vakifbanku Stambułu! To właśnie ten turecki zespół w sobotni wieczór 3:2 (22:25, 25:22, 23:25, 25:23, 15:12) po bardzo emocjonującym spotkaniu pokonało jej Imoco Volley Conegliano.

- Na meczu Zaksy z Trentino usiądę na trybunach z pucharem pod pachą, a oni zdobędą go na moich oczach - zapewniała jeszcze przed rozpoczęciem meczu najważniejszych europejskich rozgrywek Wołosz. Była pewna, że obejrzy to spotkaniu, po którym pociekną jej łzy radości, które wywoła zwycięstwo w jej meczu finałowym - przeciwko Vakifbankowi Stambuł. I faktycznie, dzięki wygranej Conegliano z Wołosz po tie-breaku wieczór w Weronie już stał się polski, a potem ZAKSA pokonała jeszcze Trentino w męskim finale i Wołosz mogła cieszyć się wygraną razem ze swoimi rodakami!

Zobacz wideo Polscy siatkarze szczepili się przeciwko COVID-19. "To bardzo ważne, że możemy się zaszczepić przed igrzyskami"

"W klubie ma już wszystko" Wołosz spełniła marzenie i wygrała Ligę Mistrzyń!

- Wygrana w Lidze Mistrzyń to niezwykłe uczucie. Takie spełnienie, poczucie, że cała ciężka praca była czegoś warta. Drużyna zwyciężczyń zawsze jest wyjątkowa. Można tworzyć wiele zespołów i na ten system nie ma lekarstwa, ale żaden nie da gwarancji zwycięstwa. W drużynie wygrywającej LM musi wystąpić taki duch, zgranie, które nie jest dostępne dla innych - opisywała ta, która triumfowała w tych rozgrywkach dwukrotnie, Małgorzata Glinka-Mogentale.

Wołosz dołączyła do niej, Doroty Ściurki i Katarzyny Gujskiej wśród polskich zwyciężczyń Ligi Mistrzyń. Na pierwszy polski klub, który tego dokona wciąż czekamy. - W klubie zdobyła już wszystko - przyznał komentujący mecz z Werony dla Polsatu Sport, Łukasz Kadziewicz. 

Finał Ligi Mistrzów meczem imienia Nikoli Grbicia. Trener Zaksy znów mierzy się ze swoją przeszłościąFinał Ligi Mistrzów meczem imienia Nikoli Grbicia. Trener Zaksy znów mierzy się ze swoją przeszłością

Mecz dwóch wielkich atakujących. Wygrała Egonu, której grę kreowała Wołosz

Każdy set spotkania przynosił falę lepszej gry innej drużyny. W pierwszej partii dominował Vakfibank ze świetnie prezentującą się przyjmującą z Brazylii Gabi. Wygrał ją 25:22. W drugim secie w roli biorącej na siebie ciężar gry wystąpiła Paola Egonu. Włoszka, uważana za najlepszą atakującą na świecie w duecie z dogrywającą jej piłki Joanną Wołosz poprowadziły Imoco Volley Conegliano do wyrównania stanu meczu dzięki takiemu samemu wynikowi, jak w pierwszej partii - 25:22, ale na swoją korzyść. 

Kolejne dwie partie także kończyły się takimi samymi wynikami. Najpierw 25:23 wygrał Vakifbank, a spiker w Weronie zdzierał sobie gardło, wykrzykując "Isabelle Haak" na cześć szwedzkiej atakującej drużyny Giovanniego Guidettiego. Conegliano odpowiedziało czwartym setem ze świetnie dysponowaną Egonu, która także dała wygraną 25:23. Mecz miał się zatem rozstrzygnąć w tie-breaku.  

Początek piątego seta przyniósł prowadzenie aż 4:0 Vakifbanku. Wtedy wydawało się, że Turczynki są na drodze do wygranej, ale chwilę później było już 7:6, a Paola Egonu z zimną krwią patrzyła na swoje koleżanki. Conegliano zdobywało kolejne punkty po jej atakach, a 22-latka kiwała głową, pokazując swojemu zespołowi "Tak, to się dzieje". Przy stanie 14:10 zawodniczki Daniele Santarelliego zaczęły jednak marnować piłki meczowe. Po uderzeniu Paoli Egonu blisko bloku, choć w aut, wynik zmienił się na 14:13, ale w tym momencie o challenge poprosił Santarelli. Po długiej wideoweryfikacji okazało się, że Imoco Volley Conegliano może świętować. Włoszki wygrały 15:12, a siatkarki zaczęły tańczyć pod siatką i płakały ze szczęścia. 

"Nie wiem w ogóle, gdzie jestem" Wołosz w szoku po pokonaniu najlepszego trenera świata

- Jeszcze nie wiem co się dzieje. Nie dociera do mnie, że wygrałyśmy. Nie wiem w ogóle, gdzie jestem. To był mecz godny finału. Pięć setów, nie można było prosić o więcej. Zachowałyśmy spokój i w końcu to wygrałyśmy! - mówiła tuż po finale Joanna Wołosz dla Polsatu Sport, która już dwukrotnie w karierze przegrywała ostateczną walkę o zwycięstwo w Lidze Mistrzyń, a teraz wreszcie udało jej się zdobyć tak upragnione trofeum.

To on poprowadził Zaksę do triumfu w Lidze Mistrzów. To on poprowadził Zaksę do triumfu w Lidze Mistrzów. "Magik", rozgrywający dekady i mistrz Europy

Pokonała Vakifbank z Giovannim Guidettim, czyli obecnie najprawdopodobniej najlepszym trenerem świata. Jest w nim już od trzynastu lat. W tym czasie zdobył aż jedenaście medali mistrzostw Turcji, w tym sześć złotych, a także czterokrotnie wygrywał Ligę Mistrzów. Ostatni raz robił to jednak w 2018 roku, zdążył zgłodnieć za takim sukcesem. - Pewnie, że liczy się tylko dojście do finału, byłbym głupi, gdybym nie myślał tak, mając taki zespół. Ale myślimy o tym jako o celu, do którego dążymy. Nie chcemy nikogo lekceważyć - mówił Guidetti, którego Vakifbank po drodze do finału pokonał choćby dwa polskie kluby. W grupie dwukrotnie był lepszy od ŁKS-u Commercecon Łódź, a w ćwierćfinale bez większych problemów i straty seta pokonał w dwumeczu Chemik Police.

- Zawsze ma bardzo dobry kontakt z zawodniczkami. Potrafił być kawałem, hm, nie powiem czego na boisku, a później złagodnieć, gotować dla dziewczyn, grać dla nich piosenki i śpiewać. Wymaga, ale jest bardzo ludzki. A warsztat ma oczywiście niezwykły - mówi nam Małgorzata Glinka-Mogentale, która grała w tureckiej drużynie i wygrywała z Guidettim Ligę Mistrzów dwa razy.

Seria 64 zwycięstw z rzędu i cztery trofea klubu Wołosz! Chcemy tego częściej

Jak wyglądała droga Polki do swojego najważniejszego trofeum w karierze? Pierwsze kroki w poważnej siatkówce Wołosz stawiała w Gwardii Wrocław i BKS-ie Aluprof Bielsko-Biała. Już w 2013 roku w wieku 23 lat wyjechała stamtąd do Włoch, gdzie spędziła dwa sezony w Busto Arsizio. Zyskała tam sporo doświadczenia, ale postanowiła wrócić do Polski. Stała się jedną z najważniejszych i najlepiej opłacanych zawodniczek Orlen Ligi. Była generałem dwóch sezonów mistrzowskich Chemika Police i rozwój, jaki przyniósł jej pobyt w klubie, pozwolił na powrót do Włoch.

Po marzenia! ZAKSA - Trentino. Gdzie i kiedy oglądać mecz? [TRANSMISJA]Po marzenia! ZAKSA - Trentino. Gdzie i kiedy oglądać finał Ligi Mistrzów? [TRANSMISJA]

Tym razem w roli zawodniczki, na którą postawiono w jednym z najlepszych klubów świata - Imoco Volley Conegliano. Także Wołosz weszła na poziom, na którym wcześniej było tylko kilka zawodniczek z Polski. Teraz stoi przed szansą na najcenniejsze klubowe trofeum - wygranie Ligi Mistrzyń. Polka trzykrotnie zdobywała już ze swoim klubem scudetto i Superpuchar Włoch, a dwa razy krajowy puchar. W Europie Conegliano było jednak zatrzymywane - w 2018 roku wygrało mecz o trzecie miejsce LM, a rok później przegrało finał. Teraz miało być inaczej i do bogatej gabloty miał dołączyć puchar za wygranie rozgrywek. I tak się stało - trafiły tam nawet cztery trofea. Conegliano wygrało poza Ligą Mistrzyń także mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Włoch. Włoski klub kończy sezon z serią 64 zwycięstw z rzędu, a wszystko to z wielkim udziałem Wołosz, która kreowała grę drużyny. Szkoda jedynie, że nie możemy się cieszyć grą na podobnym poziomie większej liczby zawodniczek lub klubu z polskiej ligi. To jednak nie oznacza, że sukces Wołosz nie jest do tego jakimś krokiem. Może młode pokolenie siatkarek, w tym tych przebywających obecnie na zgrupowaniu reprezentacji, za nią podąży? Przecież chcielibyśmy się tym cieszyć częściej. 

W Weronie drugim spotkaniem wieczoru był finał Ligi Mistrzów mężczyzn, w którym ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała z Trentino 3:1 i także sięgnęła po najważniejsze trofeum klubowe w europejskiej siatkówce. Później kędzierzynianie świętowali swój triumf razem z Wołosz.