Finał Ligi Mistrzów meczem imienia Nikoli Grbicia. Trener Zaksy znów mierzy się ze swoją przeszłością

Jakub Balcerski
Jeśli Nikola Grbić chce wygrać Ligę Mistrzów z Grupą Azoty Zaksą Kędzierzyn-Koźle, po raz kolejny musi się zmierzyć ze swoją przeszłością. Serb może wygrać najważniejsze europejskie rozgrywki po raz pierwszy w trenerskiej karierze, ale do tego potrzeba mu wygranej ze swoim byłym zespołem - włoskim Trentino. - Czuję tu sporo emocji, ale na boisku to wszystko zniknie. Przyjechałem, żeby zdobyć trofeum z Zaksą - mówił Grbić przed spotkaniem.

W jednym ZAKSA i Trentino przed sobotnim meczem w finale Ligi Mistrzów są do siebie bardzo podobne. Miały sporą przerwę przed finałem, choć kędzierzynianie nieco krótszą i oba zespoły mają za sobą rozczarowanie rozstrzygnięciami mistrzostw kraju. Trentino odpadło już w półfinale Serie A z Cucine Lube Civitanova, a ZAKSA przegrała finał PlusLigi z Jastrzębskim Węglem. To sprawi, że obie drużyny w Weronie nie będą do końca w tempie meczowym i liczyć się będzie to, co wypracowali przez czas wolny od spotkań, a także, kto lepiej poczuje się we włoskiej hali.

Zobacz wideo Polscy siatkarze szczepili się przeciwko COVID-19. "To bardzo ważne, że możemy się zaszczepić przed igrzyskami"

Finał imienia Nikoli Grbicia. "Zdobyliśmy tu wspólnie nasz pierwszy tytuł w Serie A, choć tak długo grał już we Włoszech"

Nieformalnym gospodarzem spotkania jest Trentino - w końcu z Trydent i Werona są od siebie oddalone o niewiele ponad 100 kilometrów. W Zaksie jest jednak człowiek, który może się tu czuć, jak w domu. To trener, Nikola Grbić, który we Włoszech spędził 19 lat, grając w ośmiu klubach. Występował przez dwa lata i osiągając wielkie sukcesy w Trentino, a później już jako trener spędził trzy lata w Calzedonii Werona. Ten finał wygląda, jak stworzony dla Grbicia, jest meczem jego imienia.

- W pierwszym sezonie zdobyliśmy mistrzostwo Włoch, w drugim Ligę Mistrzów i pierwsze, co mi przychodzi na myśl w przypadku czasu w Trentino to właśnie te świetne wyniki - mówi Sport.pl Michał Winiarski, przyjmujący, który w latach 2008-2009 grał z Grbiciem w Trydencie. - Myślę, że Nikola też bardzo miło wspomina ten pobyt w Trento. W pierwszym roku zdobyliśmy wspólnie tytuł w Serie A, który był dla niego pierwszym w karierze, choć tak długo grał już przecież we Włoszech. Mieszkaliśmy blisko siebie i razem jeździliśmy na treningi. Do dzisiaj świetnie się rozumiemy. Mamy ze sobą dobry kontakt i ilekroć się spotkamy to trochę dłużej rozmawiamy - wskazuje Polak.

Płomień Sosnowiec po zdobyciu Pucharu Europy w roku 1978. W górnym rzędzie (od lewej): Andrzej Hawranek (drugi trener), Waldemar Wspaniały, Waldemar Kmera, Krzysztof Kasprzyk, Wiesław Gawłowski. Jan Rogowicz, Wiesław Pawlik, Aleksander Skiba (trener). W dolnym rzędzie: Wojciech Piątek, Włodzimierz Sadalski, Jerzy Malinowski, Ryszard Bosek, Leszek MolendaPolski cieśla dołowy lepszy niż konstruktor samolotów z Czechosłowacji. Tak Płomień zdobył pierwszy polski Puchar Europy

Włoskie media znów nazwały Zaksę "Dawidem". Ale czy Trentino na pewno jest "Goliatem"?

Przed meczem Grbić zapewnił jednak, że wraz z wejściem na boisko przestanie myśleć o przeszłości. - Grałem przeciwko Trentino już wielokrotnie, więc to nic nowego. Czuję tu oczywiście sporo emocji, ale z początkiem spotkania to wszystko zniknie. Przyjechałem tu, żeby zdobyć to trofeum z Zaksą - stwierdził. Włoskie media znów nazywały kędzierzynian "Dawidem", a Trentino "Goliatem" tak, jak w przypadku Cucine Lube, czy Zenita, które po porażkach z polskim zespołem odpadły z rozgrywek. Dlaczego to uzasadnione? Trentino ma w swojej historii pięć medali Ligi Mistrzów, w tym trzy złote zdobywane w ciągu trzech kolejnych sezonów od 2008/2009 do 2010/2011. ZAKSA ma tylko jeden brąz z 2003 roku i jest zwyczajnie mniej doświadczona w tak ważnych spotkaniach. W kontekście porównania sił obecnych drużyn z Włoch i Polski można polemizować - Trentino z pewnością ma większe nazwisko, ale trudno przyznać, że większą jakość przez nie zapewnianą.

Kraków, turniej finałowy Pucharu Polski. Mecz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski WęgielNajwiększa broń Zaksy i nowy as Heynena. "Ma wszystko, żeby być wśród najlepszych na świecie"

W statystykach tego sezonu Ligi Mistrzów zawodnicy Zaksy i Trentino królują w wielu rankingach. Włosi wśród najlepiej punktujących mają najlepszego Nimira Abdula-Aziza (188 punktów, 4,37 punktu na set), a w dziesiątce jeszcze siódmego Ricardo Lucarelliego (124 punkty, 2,82 punktu na set) oraz dziesiątego Srećko Lisinacia (100 punktów, 2,44 punktu na set). W tej samej statystyce jest trzech zawodników kędzierzynian - drugi Kamil Semeniuk (153 punkty, 3,92 punktu na set), trzeci Łukasz Kaczmarek (144 punkty, 4 punkty na set), a szósty Aleksander Śliwka (128 punktów, 3,66 punktu na set). Trentino blokuje znacznie lepiej - ma dwóch najlepszych zawodników w tym elemencie - Lisinacia (27 bloków) i Podrascanina (23 bloki), a ZAKSA lepiej atakuje. Co prawda Włosi mają najlepszego w tej kategorii Abdul-Aziza (133 skuteczne ataki), ale miejsca od drugiego do czwartego należą do Polaków. A konkretniej drugiego Semeniuka (122), trzeciego Kaczmarka (120) i czwartego Śliwkę (115). Liczby nie przynoszą zatem konkretnej odpowiedzi.

Grbić: Pole zagrywki będzie "miejscem zbrodni". Lorenzetti: Zatorski elementem, który najtrudniej przeskoczyć

Wśród największych zalet Zaksy najczęściej wymienia się grę w obronie. A co jest najsilniejszą stroną Trentino? - Są zespołem zagrywki. Maja sześciu graczy, którzy serwują z wyskoku - stwierdził kapitan i rozgrywający kędzierzynian, Benjamin Toniutti. - Nie ma co ukrywać, pole zagrywki będzie "miejscem zbrodni". Znamy ich atuty i wiemy, że mają zawodników, których nie da się zneutralizować, a jedynie ograniczyć na pewien czas - wskazał za to trener Nikola Grbić.

Kraków, turniej finałowy Pucharu Polski. Mecz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski WęgielZaksa gra historyczny finał Ligi Mistrzów. Polska czeka 43 lata! Gdzie i o której obejrzeć? [Transmisja TV, stream]

A jak o polskiej drużynie mówił Angelo Lorenzetti, szkoleniowiec Trentino? - Zaksa jest mocna, wiemy o tym. Widzę jednego kluczowego zawodnika w ich składzie. To libero, Paweł Zatorski, on jest elementem, który najtrudniej przeskoczyć, gdy gra się przeciwko Zaksie - wskazał trener Włochów. Obie drużyny chciałyby zakończyć ten udany sezon w Europie triumfem. Obie przeszły do niego długą i bardzo trudną drogę, ogrywając głównych faworytów. Przed meczem trudno zdecydować, kto ma większe szanse na wygraną, ale już okoliczności w trakcie spotkania jak najbardziej mogą w tym pomóc. - Ale tu znowu trudno przewidzieć, jak potoczy się mecz - stwierdził Benjamin Toniutti. - Przez pewien okres w ostatnich tygodniach mieliśmy problem z wejściem w mecz, później w finale z Jastrzębskim wygrywaliśmy tylko pierwsze sety. Nie zgadniemy, co się wydarzy, ale to pewne, że musimy dobrze reagować na to, jak ułoży się nasza gra - dodał Francuz. Początek spotkania Zaksy z Trentino w finale Ligi Mistrzów o godzinie 20:30 w Weronie. Relacja na żywo na Sport.pl.

Więcej o: