Jastrzębski Węgiel złamał ZAKSĘ! Joker Bucki i decydujący atak Gladyra

Jakub Balcerski
Jastrzębski Węgiel mistrzem Polski w sezonie 2020/2021! Zawodnicy Andrei Gardiniego wygrali drugie finałowe spotkanie 3:1 (22:25, 25:19, 27:25, 25:23) i zdobyli drugi złoty medal w historii klubu. W obu spotkaniach o wygranej decydowała przewaga w bloku i zagrywce, a dodatkowe atuty jastrzębianom w rewanżu dawali przede wszystkim Jakub Bucki i Tomasz Fornal.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wiedziała, co stanie się, jeśli w niedzielę przegra w Jastrzębiu-Zdroju. Jeszcze w połowie sezonu wydawało się, że jest najlepszą polską drużyną tego sezonu i pewnie zmierza do zdobycia dwóch, jeśli nie trzech trofeów. Tym jednym, w którego sprawie można było mieć wątpliwości miała być jednak Liga Mistrzów, a nie mistrzostwo Polski. 

Zobacz wideo PlusLiga. ZAKSA zagra o złoto. "Była w nas sportowa złość"

ZAKSA zaczęła jak w Kędzierzynie. Prowadziła, ale problemy zaczęły się później

Potem ZAKSA w niezwykłych okolicznościach awansowała do finału LM, ale skomplikowała się jej sytuacja w walce o triumf w PlusLidze. Przed drugim meczem półfinałowym z PGE Skrą Bełchatów z powodu kontuzji z gry wypadł Paweł Zatorski. Po wielu problemach ZAKSA awansowała do finału, ale tam przegrała pierwsze spotkanie. I od tego momentu kędzierzynianie mogli zacząć być postrzegani nie jako gigant, który ma fenomenalny sezon i sukces, jaki polskim klubom śni się od wielu lat. Stali się ludźmi, drużyną do pokonania, a Jastrzębski Węgiel zdał sobie sprawę, że jest o trzy wygrane sety od drugiego mistrzostwa Polski w swojej historii.

PGE Skra BełchatówSkra Bełchatów przegrała seta do 13, ale wygrała mecz. Trwa walka o brąz PlusLigi

Joker Bucki i "czarna robota" lewego skrzydła. Jastrzębski Węgiel znów znalazł sposób na finalistę Ligi Mistrzów

W pierwszym secie spotkania w Jastrzębiu wiele rzeczy działo się podobnie, jak w środę w Kędzierzynie. Jastrzębski nie kończy ataków, fatalnie gra Mohamed Al Hachdadi, a statystyka skuteczności ataków Zaksy wcale nie oddaje tego, jak grają. Ale były dwa elementy, które z pewnością pozwalały im odskakiwać na parę punktów od rywali. To przyjęcie, które utrzymali na poziomie ponad 70 procent, a także zagrywka, z którą Jastrzębski miał ogromne problemy. Zawodnicy Nikoli Grbicia wygrali pierwszą partię do 22, choć po zmianie Al Hachdadiego na Jakuba Buckiego zapowiadało się na bardziej wyrównaną grę obu drużyn w kolejnych setach. 

I to potwierdziło się już w drugiej partii. Różnicę zrobił właśnie Bucki. Jego seria świetnych zagrywek od stanu 19:17 do 23:17 sprawiła, że ZAKSA nie potrafiła już wrócić do rywalizacji w tym secie i przegrała 19:25. Został wielkim jokerem w talii Gardiniego, choć zaskakiwało, że Bucki wcale nie miał wysokiej skuteczności w ataku. Kończył kluczowe piłki i sprawiał bardzo dobre wrażenie, ale często nie potrafił przepchnąć piłki na siatce, a jego ataki w obronie za łatwo podbijali kędzierzynianie. Wielką zasługę przy wyniku miał zatem Lukas Kampa. Rozgrywający jastrzębian, widząc problemy Buckiego, potrafił zmienić skrzydło i świetnie utrzymywać lewy atak gospodarzy na dobrym poziomie. To tam "czarną robotę" robili Łukasz Szymura, czy Tomasz Fornal, których także trzeba wyróżnić. 

Kraków, turniej finałowy Pucharu Polski. Mecz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski WęgielZAKSA pod ścianą! Sensacja coraz bliżej, a Vital Heynen ostrzega

Jastrzębski Węgiel złamał ZAKSĘ i zdobył mistrzostwo Polski!

A ZAKSA? Miała problemy tam, gdzie błyszczał Jastrzębski Węgiel. Błędy w kluczowych momentach popełniał Kamil Semeniuk, a nie wszystkie piłki były idealnie wystawiane przez Benjamina Toniuttiego. Optymizmem mógł napawać atak i zagrywka Łukasza Kaczmarka, ale ten nie był w stanie pociągnąć za sobą całego zespołu. Drugim kluczowym elementem, często decydującym o wyniku był blok. Nikola Grbić uczulał swoich zawodników, że często poza coraz mniejszym ryzykiem przy serwisie, nie podobało mu się podbijanie piłki w bloku, a konkretniej nieutrzymywanie jej po swojej stronie przy atakach rywali. Zbyt często kędzierzynianom ataki rywali uciekały po bloku w aut. 

Nie inaczej było w trzecim secie, choć tam doskonale widać było moment, w którym ZAKSA mogła odzyskać kontrolę nad tym spotkaniem. Przy stanie 24:24 Łukasz Kaczmarek pokazał się świetną zagrywką i ustrzelił Jakuba Popiwczaka. Atakujący kędzierzynian napawał się tak ważnym punktem i próbował nakręcić resztę drużyny. W tamtym momencie o czas poprosił jednak Andrea Gardini i ZAKSA została wybita z rytmu. Kaczmarek zagrał w aut, Jastrzębski wygrał dwie kolejne akcje i było po secie. 27:25 dla gospodarzy, którzy byli o krok od historycznej i wciąż dość sensacyjnej wygranej w całym finale PlusLigi. ZAKSA była pod ścianą, ale mogła się trzymać tego, że nie psychicznie nie złamały jej nawet tak wielkie siatkarskie firmy, jak Zenit Kazań i Cucine Lube Civitanova. Choć już wcześniej jej zawodnicy przyznawali, że jest jeden sposób, żeby ją zatrzymać. "Dobra gra". Czyli dokładnie to, do czego doszedł zespół Jastrzębskiego Węgla.

Zmiany przed Siatkarską Ligą Narodów 2021. Zespoły będą mogły wymienić zawodnikówZmiany przed siatkarską Ligą Narodów 2021. Oficjalny komunikat

ZAKSA mogła wierzyć, że utrzyma przewagę, którą stworzyła sobie na początku czwartego seta. Grała solidniej niż w poprzednich partiach i prowadziła nawet czterema punktami (15:11). Przy stanie 18:17 po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie w drugiej połowie seta, a chwilę później było już 20:18 po asie serwisowym Jurija Gladyra. I Jastrzębskiego nie zatrzymało już nic. Ani powrót na 20:20 Zaksy, ani lekki uraz Lukasa Kampy, przez który najpierw utykał na boisku, a potem je opuścił, ani pierwsza zepsuta piłka meczowa na wagę mistrzostwa Polski. 

Kamil Semeniuk zaserwował, Yacine Louati przyjął, Eemi Tervaportti rozegrał do środka, a tam mecz i rywalizację o złoto skończył Jurij Gladyr. Jastrzębski Węgiel wygrał 25:23, 3:1 i 2:0. Powtórzył największe osiągnięcie w historii klubu - jedyny złoty medal zdobyty w 2004 roku.

Kto mógłby się tego spodziewać z perspektywy sezonu? Pewnie nikt. Ale finał pokazał, że jastrzębian trzeba postrzegać w roli wielkiego klubu polskiej siatkówki, nawet jeśli mają trochę mniej osiągnięć niż inne kluby. Pokonać tak silną Zaksę w tak trudnym dla siebie sezonie? Z trenerem, który pracuje tu zaledwie od stycznia? Tego kibice na pewno im nie zapomną.

Więcej o: