ZAKSA w półfinale! Ale nie wyeliminowała kluczowego problemu

Jakub Balcerski
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle awansowała do półfinału PlusLigi po wygranej 3:1 (20:25, 25:20, 25:21, 25:21) ze Ślepskiem Malow Suwałki. Nie wyeliminowała jednak problemu, o którym w ich przypadku mówi się już od kilku tygodni - kędzierzynianie nie potrafią dobrze rozpocząć spotkania.

Tylko cztery dni przerwy od grania po rewanżowym meczu półfinału Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań miała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Nie można było zatem zbyt długo świętować awansu do finału europejskich rozgrywek. Tłumaczyli to także zawodnicy po meczu - Finał z Trentino? Najpierw jedziemy na długi wyjazd, do pięknych Suwałk - mówił Paweł Zatorski, libero ZAKSY.

Zobacz wideo F1 może wprowadzić zmiany po wypadku Grosjeana. Nie wszystko zadziałało

Kibice z Suwałk przywitali ZAKSĘ. "Ślepsk nie Zenit, łatwo nie będzie"

A te powitały kędzierzynian wyjątkowym transparentem pod wywieszonym przez kibiców Ślepska przed halą. "ZAKSA gratulacje! Ślepsk nie Zenit, łatwo nie będzie" - napisali. I mieli rację. Bo zaczęło się dokładnie tak, jak tydzień wcześniej w Kędzierzynie.

ZAKSA nadal nie wyeliminowała kluczowego problemu w swojej grze

ZAKSA nie potrafi dobrze wchodzić w spotkania, a oba mecze ze Ślepskiem to tego najlepszy dowód. W pierwszym spotkaniu zawodnicy Nikoli Grbicia przegrali 17:25. - Wejście w mecz było najbardziej niebezpieczną częścią spotkania dla wyniku. To wynikało z faktu, że za trzy dni gramy z Zenitem i zawodnicy mogli już myśleć o rewanżu w półfinale Ligi Mistrzów. I tak było. Chyba pobiliśmy rekord błędów w jednym secie odkąd jestem tutaj trenerem - mówił wówczas Serb.

Teraz nie było jednak żadnego meczu w kalendarzu, a jedynie szansa na awans do półfinału PlusLigi. - W pierwszym secie zagraliśmy kompletną padakę. To nie powinno się przydarzyć - mówił o podobnej sytuacji w meczu z Zenitem Kazań Łukasz Kaczmarek

Kraków, turniej finałowy Pucharu Polski. Mecz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski WęgielZAKSA na drodze po poczwórną koronę. Grbić: Mamy mistrzowską mentalność, możemy pokonać każdego

W Suwałkach pierwszego seta ZAKSA przegrała 20:25, a Ślepsk pokazywał swoją duszę. Bardzo ofensywną i dynamiczną siatkówkę, która miała dać im rywalizację z obecnie najlepszą drużyną w Polsce, a także być może w Europie. A Nikola Grbić zyskał materiał analizy, z którego będzie musiał wydobyć tendencje, które skłaniają kędzierzynian do braku koncentracji. Bo to siatkarze ZAKSY uważają za największy problem na początku spotkania. Jedyny tak duży, a kluczowy do tego, żeby myśleć o tym, jak ma się ułożyć dany mecz.

Kędzierzynianie wciąż w walce o cztery trofea. W półfinale zagrają z PGE Skrą Bełchatów

Choć to, co charakteryzuje ZAKSĘ w ostatnich meczach poza słabą grą przez pierwszy set to także powrót do dobrej dyspozycji już w kolejnej partii. Tak było w przypadku pierwszego meczu ze Ślepskiem, rewanżu z Zenitem i niedzielnego starcia z drużyną z Suwałk. Zawodnicy Andrzeja Kowala grali świetnie do stanu 13:10 w drugim secie. Wtedy kędzierzynianie zdobyli pięć punktów z rzędu i od tego momentu w zasadzie nie stracili już kontroli nad tym meczem. 

Wizualizacja nowej hali Urania w Olsztynie"Igloo" zostało pomnikiem polskiej siatkówki. Teraz przejdzie remont za 190 mln złotych!

Wygrali drugą partię do 20, a dwa kolejne sety do 21 i dzięki temu awansowali do półfinału PlusLigi. ZAKSA zrobiła kolejny krok w kierunku wywalczenia największej liczby trofeów dla jednego klubu w Polsce w tym samym sezonie. Zawodnicy Nikoli Grbicia wciąż mogą ich mieć aż cztery - wywalczyli już Superpuchar i Puchar Polski, a walczą o mistrzostwo kraju i wygraną w Lidze Mistrzów. - Udało nam się stworzyć zespół, jaki planowaliśmy. W dodatku mamy szczęście, że omijają nas kontuzje i problemy zdrowotne. Czasami, nawet gdy wkładasz w to wszystko maksimum wysiłku, to nie wystarcza ze względu na różne dodatkowe, niesprzyjające okoliczności. Na szczęście, one nas w tym sezonie ominęły. Dzięki temu jesteśmy tu, gdzie jesteśmy - mówił Serb w rozmowie z Jakubem Sewerynem, dziennikarzem Sport.pl

Siatkarze GKS-u Katowice zdołali urwać tylko jednego seta faworytowi z Kędzierzyna Koźla.
Do końca rundy zasadniczej pozostały trzy mecze, w których GKS musiał szukać zwycięstw i punktów, by myśleć o historycznym awansie do fazy play-off. Pierwszym przystankiem na drodze do tego rezultatu był lider PlusLigi Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, pewna pierwszego miejsca po pierwszej fazie rozgrywek. Zespół Nikoli Grbicia stracił w Katowicach tylko jednego seta. 
GKS Katowice - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (20:25, 19:25, 25:19, 23:25)
Siatkarska Liga Mistrzów. Gdzie i kiedy oglądać finał ZAKSA - Trentino? [TRANSMISJA TV, STREAM ONLINE]

W półfinale PlusLigi ZAKSA zagra z PGE Skrą Bełchatów, która jako pierwsza dwukrotnie doprowadziła kędzierzynian do walki w tie-breaku w tym sezonie - najpierw w lidze, a potem w fazie grupowej LM. Teraz stawką ich pojedynku będzie pewny medal mistrzostw Polski, a także miejsce w finale i walka o złoto. Według ramowych ustaleń sezonu mecze powinny się odbyć 3 i 7 kwietnia, ale o potwierdzonych terminach w najbliższych dniach poinformuje Polska Liga Siatkówki. Poza ZAKSĄ i PGE Skrą do półfinału awansował już także Jastrzębski Węgiel, a o ostatnie miejsce walczą Trefl Gdańsk i Verva Warszwa Orlen Paliwa. W pierwszym meczu wygrali gdańszczanie, a zwycięstwo w drugim po tie-breaku wyrwali warszawianie.