Spotkanie rewanżowe już w środę o 18:00 w Kędzierzynie-Koźlu. Każde zwycięstwo ZAKSY da jej awans do finału. W przypadku zwycięstwa Zenitu 3:2, potrzebny będzie "złoty set", z kolei jeśli Rosjanie wygrają 3:0 lub 3:1, to oni będą pewni awansu do finału.
Władimir Alekno, legendarny rosyjski trener prowadzący Zenit Kazań, rozpływał się w zachwytach nad ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. – Dawno nie widziałem tak dobrze grającego klubu – przyznał. – Mają wielu siatkarzy, którzy na parkiecie umieją wszystko, a Nikola Grbić świetnie nimi zarządza. Drużyny zwykle ocenia się przez pryzmat wyników, a zespół Grbicia należy docenić też za znakomity styl. To nie przypadek, że awansowali do półfinału Ligi Mistrzów – zachwalał 54-latek przed meczem.
ZAKSA dobrze rozpoczęła to spotkanie, potrafiła wyjść na prowadzenie, jednak inicjatywę od połowy pierwszego seta przejęli siatkarze Zenita. Wykorzystali chwilę słabości polskiego zespołu i odskoczyli na 4 punkty (10:14). Wydawało się, że siatkarze Nikoli Grbicia już nie będą w stanie wrócić do seta, jednak błyskawicznie odrobili straty i doprowadzili do remisu (17:17). W końcówce jednak polscy siatkarze popełnili kilka błędów w przyjęciu, a kapitalną grą popisywał się Bartosz Bednorz, i to Zenit wygrał seta 25:22.
Druga partia zaczęła się jeszcze gorzej dla ZAKSY. Rosjanie szybko odskoczyli na kilka punktów (4:8) dzięki dobrej zagrywce. Po kolejnych błędach w ataku ta przewaga jeszcze wzrosła (5:12). Z kolejnymi minutami tego seta ZAKSA wracała do swojej dobrej gry i zaczęła odrabiać straty. W samej końcówce siatkarze Grbicia zdołali zbliżyć się nawet na jeden punkt (21:22), jednak w końcówce lepsi ponownie okazali się Rosjanie (22:25), którzy w całym spotkaniu prowadzili już 2:0.
Trzeci set zaczął się zdecydowanie lepiej dla ZAKSY. Polski zespół wreszcie prezentował swój dobry poziom w ataku, dzięki czemu udało się objąć prowadzenie (6:4). Obydwa zespoły walczyły ze sobą punkt za punkt. W kluczowym momencie seta sędziowie popełnili błąd - wskazali, że atak Kaczmarka był autowy. Wideoweryfikacja pokazała jednak, że było boisko i nadal był remis (17:17). Niewykorzystane dwie okazje sprawiły jednak, że Zenit odskoczył w końcówce seta (19:21).
W końcówce tym razem nie brakowało emocji. Rosjanie mieli piłkę meczową, ale popełnili fatalny błąd w przyjęciu po zagrywce Toniuttiego, który doprowadził do gry na przewagi (24:24). Wydawało się, że drugiej okazji nie zmarnują - po kapitalnej zagrywce Ngapetha mieli akcję na skończenie meczu, ale Wolwicz został zablokowany (25:25). Francuz chwilę później się zrewanżował - po jego ataku z 2. piłki, Rosjanie mieli czwartą piłkę meczową. Michajłow trafił jednak w aut z zagrywki i było 27:27. Bednorz w kolejnej akcji zaatakował w aut i to ZAKSA miała swoją okazję na skończenie seta. Po świetnej zagrywce Kaczmarka, Bednorz nie skończył ataku, a seta atakiem na potrójnym bloku skończył Semeniuk i było 2:1 dla Zenita.
Czwarty set to koncert w wykonaniu siatkarzy ZAKSY. Na początku to Zenit minimalnie prowadził (4:6), jednak ZAKSA dopiero się rozkręcała. Efekt? Kilka minut później to polscy siatkarze wyszli na prowadzenie (12:10), głównie za sprawą kapitalnie broniącego Zatorskiego i atakującego Semeniuka, który wielokrotnie atakował po bardzo ciasnym skosie. Siatkarze Grbicia dorzucili także kilka punktów blokiem, skutecznie zatrzymując Wolkowa i Michajłowa, dzięki czemu z bezpieczną przewagą zmierzali do końcówki partii (21:16). I choć w końcówce ZAKSA miała problem z postawieniem kropki na i - dwukrotnie Rosjanie punktowali blokiem - to Semeniuk skutecznym atakiem zakończył seta i doprowadził do tie-breaka.
Tie-break to była prawdziwa bitwa! Obydwa zespoły grały punkt za punkt, gdy po serii błędów ZAKSY Zenit odskoczył na trzy punkty (3:6). Wtedy polski zespół odpowiedział blokiem, a Ngapeth zaatakował w aut i był remis 6:6. Zenit zaczął jednak popełniać kolejne błędy - bajpierw na przyjęciu, gdy przechodzącą piłkę skończył Smith, a chwilę później w aut zaatakował Bednorz. W ataku jednak kapitalnie spisywał się Kaczmarek. Zenit nie odpuszczał, ale to ZAKSA była na prowadzeniu. Po znakomitym ataku Śliwki, polski zespół miał piłkę meczową (14:12). Zenit zdołał ją obronić po skutecznym ataku Bednorza, który po chwili dołożył jeszcze asa serwisowego! ZAKSA jednak się nie podłamała i po świetnej obronie Toniuttiego wykorzystała drugą piłkę meczową i wygrała mecz 3:2!