"Mieliśmy najtrudniejszego rywala na świecie". ZAKSA dumna po triumfie w LM

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zagra w półfinale siatkarskiej Ligi Mistrzów. Lider PlusLigi przegrał w rewanżu z Cucine Lube Civitanovą 0:3, ale wygrał w tzw. "złotym secie" 16:14. Szczęśliwi z końcowego rezultatu byli nie tylko zawodnicy, ale też trener Nikola Grbić. - Zrobiliśmy coś naprawdę wielkiego - powiedział atakujący ZAKSY, Łukasz Kaczmarek, w rozmowie z Polsatem Sport.

Zespół z Kędzierzyna-Koźla wygrał w pierwszym meczu na wyjeździe 3:1 i do rewanżu podchodził z wyrobioną przewagą. Do awansu do kolejnej fazy Ligi Mistrzów ZAKSA potrzebowała dwóch wygranych setów lub pokonania przeciwnika w tzw. "złotym secie". Do ostatecznego rozstrzygnięcia był potrzebny złoty set, w którym lepsi okazali się zawodnicy prowadzeni przez Nikolę Grbicia.

Zobacz wideo "To nie jest łatwe, żeby wrócić po covidzie i grać mecze co trzy dni"

ZAKSA jest szczęśliwa z awansu. Paweł Zatorski podkreśla, że jeszcze nic drużyna nie wygrała

Obecny lider PlusLigi jest drugim zespołem, który zapewnił już sobie awans do półfinału siatkarskiej Ligi Mistrzów. Wcześniej awans dzięki wygranej w dwumeczu z Leo Shoes Modena zapewniła sobie Sir Sicoma Monini Perugia. W najbliższy czwartek o awans powalczy PGE Skra Bełchatów w meczu z Zenitem Kazań – pierwszy mecz przegrała 1:3. Mimo wygranej z Lube Civitanovą nastroje tonuje Paweł Zatorski. – Wywalczyliśmy awans do kolejnej fazy, to wielkie osiągnięcie, ale rozgrywki nie zostały zakończone. Jeszcze niczego nie wygraliśmy, możemy wszystko wygrać, ale też wszystko przegrać. Uważam, że mieliśmy najtrudniejszego przeciwnika w ćwierćfinale – mówi libero ZAKSY w rozmowie z Polsatem Sport.

Zadowolony z awansu do półfinału siatkarskiej Champions League był też trener ZAKSY, Nikola Grbić. – Szczerze mówiąc, to wiedzieliśmy, że aby awansować, musimy zagrać tak dobrze, jak oni. Zawodnicy dali z siebie wszystko, a grali z najlepszym zespołem na świecie. Wiemy z historii siatkówki, że jeśli świetny zespół popełni jeden fałszywy krok, to potem nie będzie znów tak silny. Jestem dumny z moich zawodników, w każdym z trzech setów byliśmy blisko, a na sam koniec zagraliśmy najlepiej, jak potrafimy – powiedział trener drużyny z Kędzierzyna-Koźla.

Kaczmarek opowiada anegdotę z dzieciństwa na temat Osmanego Juantoreny. Miał okazję go widzieć w… 2010 roku

Łukasz Kaczmarek po zakończeniu spotkania nie krył swojej radości z wyeliminowania Cucine Lube Civitanovy. Atakujący ZAKSY zdradził, że w meczu grał z wybitym palcem. – Po takim zwycięstwie jesteśmy z siebie dumni, zrobiliśmy coś wielkiego. Na pewno nasz rywal był w świetnej dyspozycji, ale to nam udało się na styku wygrać. Od tygodnia gram z wybitym palcem i jest ciężko, ale w takich meczach jest adrenalina i tego bólu nie ma. Choć w pierwszym secie skakałem z piąstką i raz dostałem, ból wtedy był spory. Teraz targają nami emocje, ale musimy niedługo skupić się na kolejnych meczach. Przed nami najważniejsza część sezonu – powiedział Kaczmarek.

Atakujący zespołu z Kędzierzyna-Koźla opowiedział też anegdotę na temat środkowego zespołu z Trei, Osmanego Juantoreny. Kaczmarek miał okazję go widzieć w 2010 roku podczas Final Four w Łodzi. – Byłem wtedy w szkole i nasza grupa udała się na trening, aby zobaczyć, jak przygotowuje się Trentino Volley. Po treningu Osmany rzucił w nas swoim tejpem. Ja go złapałem i trzymałem przez pół roku w bursie. Teraz mogę rywalizować z nim i wygrywać w Lidze Mistrzów to niesamowite – dodaje zawodnik ZAKSY.