"Dokonali cudu!" Zespół Heynena i Leona rozbił w półfinale Ligi Mistrzów!

Jakub Balcerski
Takiego wyczynu Vital Heynen nie ma za sobą nawet w reprezentacji Polski. Jego Sir Safety Conad Perugia przegrała pierwszy mecz z Leo Shoes Modena, ale potem odwróciła losy całego dwumeczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów - pokonała drużynę Andrei Gianiego 3:0 we wtorkowym rewanżu i złotego seta aż 15:5! "Perugia dokonała cudu" - opisali spotkanie dziennikarze "La Gazzetty dello Sport".

To brzmiało jak scenariusz dobrego filmu - Sir Safety Perugii pokonuje Modenę w rewanżowym spotkaniu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów, a także złotym secie i awansuje do półfinału. Zespół Vitala Heynena w pierwszym spotkaniu nie był sobą, przegrał w trzech partiach i był bardzo krytykowany. 

Zobacz wideo "To nie jest łatwe, żeby wrócić po covidzie i grać mecze co trzy dni"

Dla Modeny to miała być "magiczna noc". Perugia stała przed niemalże niemożliwym zadaniem 

Lokalne media w Modenie narzucały za to na zespół sporą presję. "To może być wielka noc dla Leo Shoes Modena w Perugii. Mają nadzieję, że magiczny wieczór da im awans do półfinału. A to możliwe przy dowolnym zwycięstwie lub porażce w tie-breaku, a także czterech setach, ale wygranej w złotym secie" - pisała Gazetta di Modena. "W pustej hali PalaBarton Modena zagra o ważny i niespodziewany cel - półfinał Ligi Mistrzów. Czyli prestiż, obecność w czwórce najlepszych zespołów w Europie i około 140 tysięcy euro premii" - wskazywała za to gazeta "il Resto del Carlino".

Wszyscy mieli świadomość, że na pierwszym meczu nic się tutaj nie skończyło i Perugia pozostaje faworytem drugiego spotkania. Z drugiej strony, skoro Modenie udało się zatrzymać liderów zespołu z Wilfredo Leonem na czele u siebie, to kto powie im, że na wyjeździe to już niemożliwe i drugiego takiego meczu nie zagrają. Inni przewidywali, że Perugia pobudzona porażką w Modenie, u siebie będzie nie do zatrzymania. Vital Heynen i jego zawodnicy mieli sobie coś do udowodnienia, choć stali przed jednym z najtrudniejszych zadań w tym sezonie. Tych niemalże niemożliwych, bo błędy były w zasadzie niedopuszczalne. 

piłka siatkowaNagła zmiana zasad! Polska Liga Siatkówki podjęła decyzję ws. fazy play-off

Gra błędów i trzy sety przewagi psychicznej Perugii

A jednak się pojawiły. Pierwszy set był w zasadzie walką na to, kto popełni ich mniej. Perugii brakowało zagrywki, ale po tym, jak tydzień wcześniej jej liderzy byli duchami na boisku, teraz Wilfredo Leon i Ołeh Płotnycki potrafili kończyć kluczowe akcje. Za to Modena świetnie broniła, ale nie radziła sobie najlepiej w ataku. Ostatecznie to drużyna gospodarzy wygrała do 23. I kolejne kilkanaście minut wyglądało tak, jakby ten set zupełnie podłamał Modenę.

W drugim secie polegali na prawym ataku i Luce Vettorim, ale nie mieli alternatywy na lewym skrzydle. Perugia miała podobny problem, ale większość piłek dostawał jednak Wilfredo Leon i zdobył siedem punktów, które dawały zespołowi dużo spokoju na boisku, a w konsekwencji seta wygranego do 18. Trzeci set miał być w zasadzie płynnym przejściem do złotego seta, który w głowach powoli rozgrywali już zawodnicy drużyny Andrei Gianiego. Perugia tymczasem ograła ich 25:21 i czekała na ostatnie minuty gry, które w tamtym momencie dzieliło obie drużyny od półfinału LM. Ale przewagę psychiczną miała ogromną.

Najpierw zaciął się system, a potem Modena. Los najpierw im sprzyjał, a teraz się z nich zaśmiał

Nikt nie przewidział jednak, że na możliwość rozegrania złotego seta decydującego o rozstrzygnięciu dwumeczu zbuntuje się włoski system obsługi protokołu meczowego. Problemy z nim trwały kilka minut i wyglądały kuriozalnie. Na tabelce z wynikiem spotkania wyświetlał się błąd, a sędziowie i organizatorzy starali się sprawić, żeby zniknął. Gdy już się udało, pozostało sprawdzić, kogo przerwa bardziej wybiła z rytmu. 

Ferdinando De GiorgiEuropejska potęga wyrzuciła trenera po meczu Ligi Mistrzów z ZAKSĄ

Okazało się, że to Modena nie była gotowa na dołączenie do najlepszej czwórki w siatkarskiej Europie, a w złotym secie zagrali jeszcze gorzej niż przez cały wtorkowy mecz. W momencie, gdy przy stanie 5:4 na zagrywkę wszedł Ołeh Płotnycki dwumecz się w zasadzie zakończył. Przy serwisie Ukraińca Perugia zdobyła aż osiem punktów i Modena mogła rozpaczać po straconej szansie. A drużyna Vitala Heynena dokonała cudu - odwróciła wynik dwumeczu i awansowała do półfinału Ligi Mistrzów. Modena ostatecznie przegrała 5:15. Skądś już znali ten wynik. 

W taki sam sposób kilka tygodni wcześniej awans do ćwierćfinału podarowała im Verva Warszawa ORLEN Paliwa. W swoim ostatnim spotkaniu fazy grupowej z Kuzbassem Kemerowo polski zespół przegrał w tie-breaku właśnie 5:15 i zabrakło mu czterech małych punktów, żeby wejść do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. A teraz los znów się zaśmiał, ale tym razem zabrał Modenie awans do półfinału. Choć sami zawodnicy jeszcze niedawno byli w stanie przyznać, że w ogóle nie powinno ich być w fazie play-off rozgrywek. 

"Perugia dokonała cudu" Media piszą o nokaucie w złotym secie

"KO w złotym secie" - brzmiał tytuł w "Gazzetta di Modena". Portal "Sportface" już przy stanie 11:4 pisał, że "Perugia widzi ten półfinał". "Kluczem do wygranej w złotym secie był cztery asy serwisowe i trzy bloki, a Perugia polegała na swoich specjalistach - Leonie i Płotnyckim. "Block Devils" zdominowali te dwa podstawowe elementy w całym spotkaniu - mieli trzynaście bloków i osiem asów, a Modena jedynie cztery bloki i trzy asy" - pisze volleyball.it. 

"La Gazzetta dello Sport" także chwaliła Perugię. "Dokonali 'cudu', odwracając wynik rywalizacji po przegranej na wyjeździe. Mecz w PalaBarton dostarczył tych emocji, których dodaje faza play-off. I w którym absolutnym bohaterem był Płotnycki" - czytamy w pomeczowej relacji. W opisie meczu pochwalony został także zdobywca 24 punktów i nagrody MVP, Wilfredo Leon, który swoimi decydującymi piłkami rozbijał obronę Modeny i świetnie wywiązywał się z roli lidera. W meczu po stronie Perugii zagrał także inny Polak - niedawno sprowadzony Maciej Muzaj, który wchodził na boisko w roli zmiennika w każdym z setów. 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Cucine Lube Civitanova w pierwszym meczu ćwierćfinałowym siatkarskiej Ligi Mistrzów"Zmiażdżeni!", "Co za lanie!" Włosi rozpaczają po koncercie ZAKSY w Lidze Mistrzów

Polskie drużyny też walczą o półfinał. Scenariusz Perugii przydałby się PGE Skrze, ZAKSA potrzebuje dwóch wygranych setów

Polscy kibice mogą się zatem cieszyć awansem trzech członków reprezentacji do półfinału Ligi Mistrzów, ale już w środę przydałoby się, żeby z Sir Safety Conad Perugii przykładu nie wzięło Cucine Lube Civitanova. Włoska drużyna z nowym trenerem, Gianlorenzo Blenginim będzie starała się pokonać ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, która w pierwszym spotkaniu wygrała 3:1 na wyjeździe. Teraz chce zapewnić sobie awans wygraną u siebie, choć wystarczą im do tego dwa sety. W wypowiedzi dla strony internetowej klubu trener Nikola Grbić twierdzi jednak, że "nie będzie żadnych kalkulacji". Początek meczu zaplanowano na godzinę 18:00.

Z kolei dzień później o 16:00 w Kazaniu z tamtejszym Zenitem zagra PGE Skra Bełchatów, która potrzebuje takiego samego scenariusza, jak Perugia. W pierwszym meczu Rosjanie byli lepsi od polskiej drużyny, ale ta pokazała, że zwycięstwo z tak silnym rywalem nie było niemożliwe. I choć udowodnienie tego w rewanżu będzie niezwykle trudne, byłoby na pewno miłą niespodzianką.