N'Gapeth potrafił się uderzyć w twarz. Najsłabszy Zenit od lat i tak silniejszy od PGE Skry

Jakub Balcerski
To był najsłabszy Zenit Kazań w ostatnich latach, a PGE Skra Bełchatów i tak nie potrafiła pokonać rosyjskiego zespołu. Były momenty, w których można było uwierzyć, że dzięki zawodnikom Michała Mieszko Gogola wynik będzie niespodzianką podobną do tej, którą wcześniej sprawiła ZAKSA, pokonując Cucine Lube Civitanova. Niestety, bełchatowianom siły w środowym meczu starczyło tylko na jednego seta i to Rosjanie są bliżej półfinału siatkarskiej Ligi Mistrzów.

Przed meczem z Zenitem Kazań PGE Skra Bełchatów zdecydowanie nie była jego faworytem. To Rosjanie mieli lepszy zespół na papierze - z gwiazdami takimi jak Earvin N'Gapeth, Maksim Michajłow czy reprezentant Polski, Bartosz Bednorz. Ten ostatni wracał tym spotkaniem do hali swojego byłego klubu i wielu zastanawiało się w jakiej roli - tego, który skarci PGE Skrę, czy zostanie przez nią zaskoczony. Więcej było w tym spotkaniu jednak Bednorza karcącego. 

Zobacz wideo "To nie jest łatwe, żeby wrócić po covidzie i grać mecze co trzy dni"

PGE Skra przegrała 1:3 z Zenitem Kazań. Rosyjski gigant najsłabszy od lat, a i tak zbyt silny

Gospodarze potrafiki trafić Bednorza zagrywką, a także nie pozwalali mu na kończenie zbyt wielu ataków zwłaszcza przez pierwsze dwa sety. Polak zagrał jednak świetną drugą część meczu - w trzeciej i czwartej zdobył aż 15 z 22 punktów zdobytych w całym meczu - i wraz z Maksimem Michajłowem ciągnął Zenit do ważnego zwycięstwa. A nie było to łatwe zadanie - Rosjanie przyjechali w najsłabszej formie od lat. 

Siatkarze GKS-u Katowice zdołali urwać tylko jednego seta faworytowi z Kędzierzyna Koźla.
Do końca rundy zasadniczej pozostały trzy mecze, w których GKS musiał szukać zwycięstw i punktów, by myśleć o historycznym awansie do fazy play-off. Pierwszym przystankiem na drodze do tego rezultatu był lider PlusLigi Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, pewna pierwszego miejsca po pierwszej fazie rozgrywek. Zespół Nikoli Grbicia stracił w Katowicach tylko jednego seta. 
GKS Katowice - Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (20:25, 19:25, 25:19, 23:25)
Sensacja! ZAKSA pokonała klubowego mistrza Europy w ćwierćfinale LM!

W zespole z Kazania nie było widać tak wielkiej różnicy klas, do jakiej przyzwyczaili w zeszłych sezonach. Maksim Michajłow mógł kończyć kluczowe piłki, Bartosz Bednorz świetnie współpracować z Earvinem N'Gapethem, ale nawet wynik spotkania - 1:3 (23:25, 25:19, 23:25, 19:25) - wskazuje, że Zenit nie potrafił odskoczyć PGE Skrze na tyle, żeby ta nie nawiązywała kontaktu z rywalami. Ba! W pierwszej części spotkania wiele zagrań bełchatowian mogło wskazywać, że poziom drużyny Michała Mieszko Gogola da tu o wiele więcej niż tylko jednego wygranego seta. 

Zasiłek pogrzebowy 2021 - ile wynosi i gdzie się o niego ubiegać?Nie żyje Danuta Jośko-Żochowska, wybitna reprezentantka Polski w siatkówce

Były momenty, w których nawet N'Gapeth uderzał się w twarz. Bełchatowianie nie wykorzystali szansy

Szkoda przede wszystkim pierwszej przegranej partii, w której PGE Skra prowadziła nawet 23:22, żeby w samej końcówce przegrać trzy akcje z rzędu i oddać prowadzenie w ręce zawodników Władimira Alekno. W drugim secie udało się Skrze zmniejszyć częstotliwość błędów i wygrać ze znaczną, sześciopunktową przewagą. Niestety w kolejnych dwóch partiach Zenit już kontrolował sytuację, choć wydaje się, że PGE Skra straciła szanse na wygranie tego spotkania w połowie trzeciego seta. Do tego momentu Earvin N'Gapeth potrafił się nawet uderzyć w twarz wściekły na błędy, jakie popełniał i stracone punkty Zenitu.

Nie można Skrze zabrać tego, że walczyła z Zenitem w tym spotkaniu i nie ma się, czym wstydzić - porażka z faworytem i tak wygląda dużo lepiej niż wiele ligowych porażek, jakie przydarzyły im się w tym sezonie. Polski zespół nie wykorzystał jednak swojej szansy i niemalże zamknął sobie drogę do półfinału LM.

Karla Borger i Julia SudeNiemki rezygnują i protestują po decyzji Katarczyków. "Prawa kobiet wygasły"

Skrze do awansu potrzebny cud. Ale na Zenit może czekać ZAKSA

Co musi się stać, żeby bełchatowianie wygrali ćwierćfinałowy dwumecz z Zenitem? W rewanżu w Kazaniu muszą wygrać "za trzy punkty", czyli w trzech lub czterech setach, a potem jeszcze pokonać Rosjan w złotym secie. Nie ukrywajmy: musiałby wydarzyć się cud, żeby Zenitu zabrakło w dalszej fazie siatkarskiej Ligi Mistrzów. Drugie spotkanie zaplanowano na czwartek, 4 marca. Możliwe, że zawodnicy z Kazania zmierzą się w półfinale z innym polskim zespołem, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, która wygrała pierwszy mecz z Cucine Lube Civitanova, także w czterech setach