W końcu wraca PlusLiga! "Ludzie są spragnieni. To będzie zbliżone do normalności"

- Beniaminek zawsze ma coś do udowodnienia, ale nie ciąży na nich duża presja wyniku. To sprawi, że zagrają swoją najlepszą siatkówkę, dlatego spodziewam się bardzo ciekawego meczu - mówi o spotkaniu ze Stalą Nysa, środkowy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Jakub Kochanowski. Tym meczem w piątek o 17:30 jego zespół zainauguruje nowy sezon PlusLigi.

- Jeżeli dam z siebie wszystko i nie pojadę na igrzyska, to chociaż będę umiał stanąć przed lustrem i powiedzieć, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Jeśli pojadę, to będę dumny z siebie i drogi, jaką obrałem, żeby być w kadrze, która pojedzie do Tokio - mówi Sport.pl przed rozpoczęciem nowego sezonu PlusLigi Jakub Kochanowski, który dzięki występom dla ZAKSY Kędzierzyn-Koźle będzie się starał wywalczyć miejsce wśród dwunastki zawodników, którzy wyjadą na igrzyska olimpijskie. 

Zobacz wideo Poważny problem Linettego w kadrze. "Jeden z pierwszych, któremu kupujesz bilet na turniej" [Sekcja Piłkarska #62]

Jakub Balcerski: Dzięki rozpoczęciu sezonu ligowego siatkówka wreszcie wraca do normalności, czy jeszcze jest za wcześnie, żeby tak powiedzieć?

Jakub Kochanowski: Myślę, że to będzie już bardzo zbliżone do normalności. Kibice w mniejszej lub większej liczbie pojawiają się na trybunach, więc poczujemy się trochę, jakby wirusa już nie było.

Niektórzy twierdzą, że sukcesem w tym sezonie będzie już dogranie ligi bez przerw i drużyny w kwarantannie. Też tak uważasz?

Dla klubów priorytetem będzie, żeby grać do końca rozgrywek. Tak jak pokazał zeszły sezon - przerwanie go w połowie przyniosło same problemy nam, sponsorom, jak i właścicielom drużyn. My skupiamy się na grze i jak najlepszych wynikach.

Byłeś na kadrze, ale przydarzył się uraz barku i trochę cię ominęło. Ze zdrowiem już wszystko dobrze czy czasem ten bark się odzywa?

Ze zdrowiem u mnie już w jak najlepszym porządku. Odczuwam jeszcze bardzo lekki ból barku, ale jestem w stanie grać na sto procent swoich możliwości. Każdemu siatkarzowi czasem coś dokucza, ale najważniejsze, że teraz ten uraz nie przeszkadza mi już w graniu i trenowaniu.

Przez kadrę i samą obecność na zgrupowaniu przyzwyczaiłeś się trochę do tego, jak będzie wyglądała teraz siatkówka, że nie będzie w stu procentach jak wcześniej?

Będą pewne zasady, których będziemy musieli przestrzegać w ramach reżimu sanitarnego, ale samo granie i treningi w niczym się nie zmieniają, więc my robimy swoją robotę. Ona będzie wyglądała dokładnie tak samo jak wcześniej. Większość zmian pojawi się poza halą i w szatni. Do tego damy radę się przyzwyczaić.

Byłeś bohaterem jednego z głośniejszych transferów tego okienka w PlusLidze. Odczułeś to trochę, była jakaś dodatkowa ekscytacja związana z tym, że zostajesz zawodnikiem ZAKSY?

Starałem się podejść do tego, jak najbardziej profesjonalnie, nie czułem się, broń Boże, najgłośniejszym transferem. Przyszedłem do Kędzierzyna, bo w tym klubie mam szansę na spełnianie swoich marzeń, czyli wygrywanie trofeów. Teraz pozostaje przyłożyć się do realizacji tych celów.

Czujesz się tu pewniej? Potrafisz to już porównać z tym, jak było w Bełchatowie?

Tych dwóch klubów nie mogę ze sobą porównać, bo to kompletnie inne drużyny, inne miasta. Nie ma to sensu. Nie zmieniają się jednak cele, czyli zwyciężanie. Do tej pory nie mam też żadnych zastrzeżeń do funkcjonowania w drużynie. Jest przyjazna, a organizacja w klubie jest na najwyższym poziomie. O Kędzierzynie nie mogę powiedzieć na razie złego słowa.

Mówiąc o celach, w waszym przypadku w zasadzie trudno powiedzieć o innym niż obrona złota (sprzed dwóch lat, w zeszłym sezonie nie przyznano medali, choć Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zajmowała pierwsze miejsce w tabeli przy przerwaniu sezonu - przyp.red.) i zbudowanie stabilnej drużyny? Czy trener Grbić mówi wam o czymś jeszcze?

Jesteśmy już na tyle świadomymi sportowcami, że trener nie musi nam mówić o celach, sami je sobie wyznaczamy. Jest to gra o Puchar i mistrzostwo Polski, a także zajście jak najdalej w europejskich pucharach. Pierwsze trofeum już zdobyliśmy, bo wygraliśmy w Superpucharze. Nazywam go “małym Pucharem Polski”, bo miał podobną formę do turnieju finałowego, który zawsze rozgrywamy na wiosnę. Cieszę się, że w tym momencie sezonu, na samym początku, potrafiliśmy pokazać najlepszą formę spośród drużyn, które grały w Arłamowie. To dobry prognostyk przed ligą.

Jak pracuje ci się z trenerem Grbiciem? Czymś się wyróżnia?

Trener jest bardzo wymagający i dużo uświadamia nas w tym, co robimy. W każdym ćwiczeniu zawsze tłumaczy, o co w nim chodzi i na co zwrócić uwagę, przez co podchodzimy do nich świadomi. W taktyce świetnie potrafi przewidzieć zamiar przeciwnika. To akurat mnie nie dziwi, bo będąc tej klasy sportowcem, jakim był Nikola Grbić, to musi tak wyglądać. Nasza współpraca wygląda dobrze i czekam na to, co przyniesie na przestrzeni całego sezonu.

W twoim przypadku to będzie też pośrednio walka o wyjazd na igrzyska. Myślisz o tym, czy wolisz, żeby samo przyszło?

Staram się w ogóle o tym nie myśleć, mam do tego dystans. To marzenie każdego sportowca, więc to naturalne, że ja będę patrzył formę innych środkowych i wiem, że oni też będą obserwować mnie i samych siebie. Będę dawał z siebie wszystko z dnia na dzień, w każdym kolejnym meczu, bo z doświadczenia wiem, że to najlepszy sposób na zbudowanie dobrej formy. Jeżeli dam z siebie wszystko i nie pojadę na igrzyska, to chociaż będę umiał stanąć przed lustrem i powiedzieć, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Jeśli pojadę, to będę dumny z siebie i drogi, jaką obrałem, żeby być w kadrze, która pojedzie do Tokio.

Ligę zaczynacie od derbów Opolszczyzny ze Stalą Nysa, beniaminkiem PlusLigi. To może być dla was trudny przeciwnik?

Mają w składzie kilka ciekawych nazwisk, więc myślę, że to nie będzie łatwe spotkanie. Beniaminek zawsze ma coś do udowodnienia, ale nie ciąży na nich duża presja wyniku. To często kilkuletnie projekty, więc oni nie muszą tego spotkania wygrywać. Przy porażce nikt nie będzie miał do nich pretensji. To sprawi, że zagrają swoją najlepszą siatkówkę, dlatego spodziewam się bardzo ciekawego meczu.

Przypadnie wam zainaugurować sezon. Przez to mecz ze Stalą będzie wyjątkowy?

Na pewno oglądalność będzie wysoka, bo ludzie są spragnieni siatkówki. Chcą oglądać sport, bo nie ma go jeszcze aż tak dużo, ale wraca małymi krokami tak, jak my. Podchodzimy do tego, jak do normalnego meczu, w którym musimy dać z siebie maksa, ale fajnie będzie zainaugurować sezon. Mam nadzieję, że zwycięstwem.

Przeczytaj także: