Polskie siatkarki chciały świętować po trzech setach. Trener szybko zwrócił im uwagę

Polskie siatkarki pewnie pokonały Szwajcarki 3:0 (25:19, 25:18, 25:22) w ostatnim sparingu sezonu reprezentacyjnego. Zespół już wtedy chciał się cieszyć ze zwycięstwa, ale trener Jacek Nawrocki przypomniał im, że grają jeszcze dodatkowy set. W czwartej partii było 25:21 dla rywalek.

Drugi sparing siatkarek w Łodzi miał być potwierdzeniem gry z drugiej części wtorkowego spotkania ze Szwajcarkami. Rywal ten sam, już rozpoznany, a w zespole dużo pewności po zwycięstwie 3:2, mimo że w pewnym momencie na tablicy wyników widniało 2:0 dla przeciwniczek. 

Zobacz wideo Drzyzga: Cieszy, że nie siedzieliśmy na kanapie. Wyjdzie nam to na zdrowie

Stysiak znów nie grała. W trakcie meczu bawiła się tekturową Łukasik

W pierwszej szóstce na środowe spotkanie pojawiła się tylko jedna zmiana - zamiast Zuzanny Góreckiej spotkanie rozpoczęła Paulina Damaske. Poza nią spotkanie zaczęły także Stencel, Centka, Fedusio, Grabka, Drużkowska i Stenzel. Na boisku ponownie nie pojawiła się Magdalena Stysiak. Zawodniczka Savino del Bene Scandicci przyjechała do Łódź Sport Areny, ale usiadła z bandami reklamowymi razem z Julią Nowicką, Martą Ziółkowską i Oliwią Bałuk.

Zawodniczki, które nie zagrały w meczu, znalazły sobie zabawę na czas gry partnerek z kadry. Poza wspieraniem ich zabrały z trybun tekturową podobiznę Martyny Łukasik, która wcześniej wyjechała ze zgrupowania ze względu na kontuzję mięśni brzucha. Zawodniczki posadziły ją na krześle, ubrały w reprezentacyjną bluzę, a następnie bawiły się nią i machały w trakcie kolejnych akcji. Zawodniczce Chemika Police wysłały zdjęcie z tekturową Martyną. 

Wygrywały seriami na zagrywce

Miały kogo oklaskiwać, bo Polki prezentowały się na boisku dużo lepiej niż dzień wcześniej. Pierwszy set rozpoczął się nie najlepiej, bo od przewagi Szwajcarek dochodzącej do pięciu punktów przy stanie 15:10. Od tamtego momentu zawodniczki Nawrockiego zaczęły jednak fenomenalnie zagrywać. Wygrywały seriami w polu serwisowym. Najpierw Monika Fedusio, a potem wprowadzona na boisko Martyna Łazowska sprawiły, że Szwajcarki traciły do polskiej kadry już sześć punktów. Taką przewagę udało się utrzymać do końca i Polki wygrały seta do 19. 

W drugiej partii przewaga była jeszcze większa, a zagrywki jeszcze bardziej agresywne. Słabo wyglądało też przyjęcie Szwajcarek, które po dwóch setach wyniosło tylko 26%. A po stronie Polek pojawiała się niezła skuteczność w ataku Fedusio i dwóch środkowych - Centki oraz Stencel. Skończyło się na zdecydowanej wygranej 25:18.

Polki zapomniały o czwartym secie. Przypomniał im dopiero Nawrocki

Kolejny set okazał się bardziej wyrównany. Zawodniczki Nawrockiego długo utrzymywały sześć-siedem punktów przewagi, ale w końcówce przyszedł moment nieco słabszej gry. Od stanu 22:16 dla Polek rywalki potrafiły odrobić do 23:22. Dwie kolejne piłki dały jednak punkty polskiej kadrze i jednocześnie zwycięstwo 25:22 w secie i 3:0 w meczu. 

Tuż po zakończeniu trzeciej partii kwadrat polskiej kadry ruszył świętować zwycięstwo, ale swoje siatkarki powstrzymał Jacek Nawrocki. - Dziewczyny, jeszcze dodatkowy gramy przecież - powiedział im szkoleniowiec, a te wydawały się trochę zdziwione. Czwarty set zakończył się wynikiem 25:21 dla Szwajcarek, które z perspektywy całego meczu zasłużyły, żeby chociaż dodatkową fazę spotkania zakończyć zwycięsko.

A Polki z uśmiechem zakończyły nietypowy sezon. Kilka z nich zadebiutowało, kilka się ograło, inne po prostu dostały szansę. Pierwszy mecz wygrały zaangażowaniem i wytrzymałością, a drugi głównie zagrywką, co pokazuje dziesięć asów serwisowych. Teraz czas na powrót do klubów.  

Przeczytaj także: