Maciej Muzaj nie wie, jak dotrze do nowego klubu. "Kraj jest praktycznie zamknięty. Bardzo mocny reżim sanitarny"

- W Rosji reżim sanitarny jest teraz bardzo mocny. Jest tak, jak u nas było w kwietniu. Klub codziennie pracuje nad tym, żeby mnie jakoś bezpiecznie przetransportować - mówi Maciej Muzaj. Wkrótce atakujący reprezentacji Polski siatkarzy będzie próbował wprowadzić się do Ufy.

W środę i czwartek w Zielonej Górze polscy siatkarze rozegrali swoje pierwsze mecze w kadrze w 2020 roku. Mistrzowie świata dwukrotnie pokonali Niemców - 3:2 i 3:1. Teraz zespół prowadzony przez Vitala Heynena miał zagrać w Łodzi z Estonią, ale w niedzielę i poniedziałek rozegra tylko wewnętrzne sparingi, bo goście zrezygnowali z przyjazdu. Za kilka dni nasi reprezentanci rozjadą się do klubów na przygotowania do nowego sezonu. W trudnej sytuacji jest Maciej Muzaj, który związał się kontraktem z Uralem Ufa.

Zobacz wideo Drzyzga: Cieszy, że nie siedzieliśmy na kanapie. Wyjdzie nam to na zdrowie

Łukasz Jachimiak: Za Tobą pierwsze mecze w reprezentacji w tym roku, a już za chwilę będą mecze ostatnie i ruszą przygotowania w klubach. Byłeś w stanie uporządkować swoje sprawy w Ufie?

Maciej Muzaj: Jeszcze się do Ufy nie wprowadziłem, a sytuacja jest skomplikowana. Problem z koronawirusem w Rosji jest bardzo duży. Widzę, ile jest zachorowań [prawie po sześć tysięcy nowych przypadków dziennie]. W tym momencie kraj jest praktycznie zamknięty.

Ufa to duże miasto, z ponad milionem mieszkańców. Pewnie pandemia jest tam mocno widoczna?

- Zgadza się. Trochę już odwykłem od stresu związanego z pandemią, bo w Polsce już wszystko wraca do normy. A w Rosji reżim sanitarny jest teraz bardzo mocny. Jest tak, jak u nas było w kwietniu. Ale klub codziennie pracuje nad tym, żeby mnie jakoś bezpiecznie do Rosji przetransportować. Z dnia na dzień opcje się zmieniają, a ja cały czas czekam na informacje, kiedy i w jaki sposób będę się mógł dostać do Rosji.

Bezpieczniej byłoby drogą lądową niż samolotem?

- Myślę, że to jest za duży dystans, żeby jechać samochodem. Jakbym się zwinął, żeby się zmieścić do samochodu, to po tak długiej podróży już bym się chyba nie rozwinął. Mam nadzieję, że da się polecieć. Ale nie wiem kiedy i czy jakieś loty będą.

Czyli nie masz sztywnego terminu stawienia się w klubie? Nie ma takiej presji?

- Oczywiście byłoby najlepiej, żebym był jak najszybciej. Mam nadzieję, że uda mi się długo potrenować z drużyną przed sezonem. Sam chcę nie mieć przestoju po reprezentacji. Byłoby źle, gdybym znowu wracał do siatkówki po długiej przerwie.

Jak Ci się grało w Zielonej Górze z Niemcami po czterech miesiącach bez meczów?

- Jesteśmy wielkimi wygranymi. Cała drużyna. Że zagraliśmy, że przetrwaliśmy bez kontuzji, że już wchodzimy w rytm grania na wysokim poziomie.

Dużo jeszcze brakuje do tego wysokiego poziomu?

- Tak, mówiąc o wysokim poziomie, mam na myśli poziom reprezentacyjnych rozgrywek. Bo jeśli chodzi o nasze możliwości, to w meczach z Niemcami nie byliśmy nawet blisko naszej dobrej gry. Ja od siebie oczekuję dużo więcej niż pokazałem w tych sparingach. Mam w głowie cały czas jak i co mam zrobić, a ciało jeszcze odmawia posłuszeństwa. To frustrujące. Ale po tak długiej przerwie nie możemy się zbyt surowo oceniać. Weszliśmy w granie ze zwycięstwami. I z uśmiechami na twarzy możemy iść dalej. Przecież ja tak naprawdę nawet nie miałem prawa zagrać dobrze, zwłaszcza pierwszego meczu. No i widziałem, że to nie wychodzi, tamto nie wychodzi, a tylko raz na jakiś czas coś wyjdzie. To było za mało, to nie jest ten poziom, który chcę prezentować. Ale spokojnie.

Mówisz "to nie wychodzi, tamto nie wychodzi" - z czym masz największy problem?

- Z elementami siatkarskimi, które po paru treningach wrócą. Chodzi o czucie tempa z rozgrywającym, o odnalezienie dobrego nabiegu do piłki. W drugim meczu z Niemcami czułem się dwa razy lepiej niż w pierwszym, więc nie jest tak, że potrzebuję dużo czasu. Przez ostatnie dwa tygodnie tak naprawdę siatkówkę trenowałem raz, więc powtarzam, że ten pierwszy mecz nie miał prawa mi wyjść. Ale będzie już tylko lepiej.

Dwa sety - bo po tyle dał Wam grać Vital Heynen - to dawka na teraz optymalna?

- Tak myślę. Gdybym był w pełnym treningu i trwałby normalny sezon reprezentacyjny, na pewno byłoby to dla mnie zdecydowanie za mało. Ale na ten moment to idealna dawka.

Więcej o: