Spiridonow jednak bez klubu! "Odmówili podpisania kontraktu. Umowa była gotowa"

- Umowa z Olympiakosem została zerwana, oni ostatecznie odmówili zawarcia kontraktu - w rozmowie z RIA Novosti powiedział Aleksiej Spiridonow. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych siatkarzy w Europie wciąż nie ma klubu.

W poniedziałek Aleksej Spiridonow ogłosił podpisanie kontraktu z Olympiakosem Pireus. Po zaledwie kilkunastu godzinach przekazał jednak, że z transferu do Grecji nic nie wyjdzie. - Szefowie Olympiakosu odmówili podpisania kontraktu. Miałem umowę do podpisania pod ręką, były ustne ustalenia, ale nic z tego nie wyszło - powiedział rosyjski siatkarz w rozmowie z RIA Novosti.

Zobacz wideo

Spiridonow: Trenerzy się mnie boją

Spiridonow nie potrafi wskazać powodów wycofania się Olympiakosu z transferu. Podobnie jak jego menedżer. - Nie wiem, dlaczego to zrobili, nikt w żaden sposób tego nie wyjaśnił. Kontynuujemy poszukiwanie drużyny dla Aleksieja. Będziemy przyglądać się wszystkim ligom siatkówki - zdradził Dmitrij Rezwanow, agent siatkarza.

Możliwe, że zerwanie rozmów kontraktowych ze Spiridonowem ma związek z jego kontrowersyjnymi zachowaniami i wypowiedziami. Jednej z nich udzielił w rozmowie ze sport.business-gazeta.ru, której dziennikarze zapytali go o powody, przez które nie gra w Rosji. Nie gram w Rosji prawdopodobnie dlatego, że tutejsi trenerzy się mnie boją. Nie lubią zawodników z własnym zdaniem, nawet nie patrząc na ich umiejętności - powiedział Spiridonow.

Spiridonow, który w przeszłości dopuszczał się skandalicznych gestów i wypowiedzi pod adresem reprezentantów Polski, np. Karola Kłosa, przyznał także, że w Polsce nie jest lubiany. - W Polsce jestem uważany za wroga publicznego numer jeden. Czekam na taką atmosferę w Grecji - powiedział 32-latek jeszcze przed upadkiem transferu do Olympiakosu.

Przeczytaj także: