Polki wygrywają 3:0 w pierwszym meczu w pandemii! Nawrocki przeszczęśliwy. Dodatkowy set dla rywalek

"Enjoy the f*** game!" - krzyczał grecki trener do czeskich siatkarek. Ale we wtorek w Wałbrzychu siatkówką cieszyły się Polki. Pierwszy mecz w pandemii koronawirusa podopieczne Jacka Nawrockiego wygrały 3:0 (25:14, 25:19, 25:19). Dopiero dodatkowego seta 26:24 wygrały rywalki. W środę drugie spotkanie Polska - Czechy. Początek o 20:30.

Trzy lata temu Polki i Czeszki zmierzyły się w Warszawie w eliminacjach MŚ 2018. Nawrocki pracował wtedy z kadrą już trzeci sezon, o awans miał walczyć z Serbią. A przegrał nie tylko z nią. Tamto 2:3 mocno podcinało skrzydła. Musiał minąć jeszcze rok, by Polska z europejskiej drugiej ligi wróciła do pierwszej. A w roku 2019 już się rozgościliśmy w czołówce, zajmując czwarte miejsce w mistrzostwach Europy.

Czeszki budują formę, Polki jeszcze młodszą kadrę

Polki są pewne gry w kolejnym turnieju tej rangi, w 2021 roku, a Czeszki muszą walczyć w kwalifikacjach. Zaczną w sierpniu. One budują teraz formę na eliminacje. A my sezon bez ważnej dla nas imprezy wykorzystujemy na to, by kadrę młodą zmienić na bardzo młodą.

Zobacz wideo Wilfredo Leon w "Wilkowicz Sam na Sam"

Magdalena Stysiak rocznik 2000 i Maria Stenzel rocznik 1998: oto liderki aktualnej reprezentacji Polski. Poza nimi w kadrze na rok 2020 jest jeszcze tylko jedna zawodniczka z ubiegłorocznych ME - Martyna Łukasik urodzona w roku 1999.

"Selekcja jest bardzo trafiona. Kibice się przekonają"

- Selekcja jest bardzo trafiona, kibice wkrótce się przekonają, że na te dziewczyny będzie można liczyć w przyszłości - mówił o młodej Polsce trener Nawrocki w przedmeczowej rozmowie z Polsatem.

Nie znaczy to, że szkoleniowiec skreśla kilka dotychczasowych liderek. Malwina Smarzek-Godek to rocznik 1996, Klaudia Alagierska również 1996, Agnieszka Kąkolewska 1994, a i urodzoną w 1990 roku Joannę Wołosz trudno nazwać siatkarką starą. Nawrocki powtarza, że ubiegłoroczny konflikt w kadrze to przeszłość, która nie będzie miała wpływu na przyszłość. I że przyszłość nadal widzi z wymienionymi przed chwilą zawodniczkami.

Piłka nam nie przeszkadzała

To dobrze. I to dobrze, że również bez nich Polki potrafią grać. Jasne, że trudno wyciągać wielkie wnioski z towarzyskiego meczu rozgrywanego w warunkach pandemii. We wtorek w Wałbrzychu siatkarki nasze i czeskie grały pierwszy raz od kilku miesięcy. Ale miło, że naszym paniom piłka nie przeszkadzała.

Już pierwszy set był więcej niż udany. Bardzo pewne przyjęcie zagrywki, nasz serwis mocny i celny, do tego szczelny blok, wszędobylska w obronie Stenzel i pewne ataki Stysiak i Zuzanny Góreckiej - dzięki tym elementom wygraliśmy aż 25:14.

Piękne dwudziestoletnie

Stysiak w grudniu skończy 20 lat, Górecka skończyła w kwietniu. Młode, polskie skrzydła we wtorek musiały się podobać. Zwłaszcza w pierwszej partii. Wtedy Stysiak miała zapis 6/10 w ataku i dwa punkty blokiem, a Górecka 6/9 i jeden blok. Obie grały przez trzy sety (w dodatkowym Nawrocki sprawdzał zmienniczki), później ich statystyki trochę się pogorszyły (w sumie 14/31 Stysiak, do tego 2 blok i 1 as oraz 11/22 Góreckiej, 2 bloki i 1 as), ale i tak obie trzeba pochwalić.

Zresztą, na dobre słowa zasługuje cała kadra. Na przykład kolejna 20-latka, Weronika Centka, ze środka atakowała może jeszcze nierówno (5/12), ale w trzech setach zaliczyła aż 4 bloki.

"Enjoy the f*** game!"

To okrzyk trenera Czeszek z połowy trzeciego seta. Giannis Athanasopoulos i tak reagował spokojnie jak na skalę błędów swoich zawodniczek. Grek tracił nerwy, a nasz szkoleniowiec nie miał do tego powodów. - Dziś nic mnie nie będzie denerwowało - zapowiadał Nawrocki kilkanaście minut przed spotkaniem. - Jestem przeszczęśliwy, to jest święto siatkówki, to kapitalna sytuacja, że udało się doprowadzić do tego meczu - dodawał.

Słowa dotrzymał. Podczas przerw był rzeczowy i spokojny. Ciekawe czy w środę jego zawodniczki znów zapewnią mu taki komfort pracy swoją pewną, dobrą grą. Drugi mecz Polska - Czechy w Wałbrzychu również o godzinie 20.30.