Swędrowski chciał rzucić pracę. "Wszyscy śmiali się z Polaków, nigdy czegoś takiego nie widziałem"

- Czułem ogromny smutek i żal, głównie z uwagi na te wszystkie kombinacje, które miały doprowadzić gospodarzy do strefy medalowej. Generalnie wszyscy śmiali się z Polaków, że wygrywają mecze - powiedział Tomasz Swędrowski w rozmowie ze "Sportowymi Faktami" o imprezie, po której chciał rzucić dziennikarstwo.

Tomasz Swędrowski jest bardzo dobrze znany wszystkim fanom siatakówki w Polsce. To mistrz Polski i dwukrotny wicemistrz z Gwardią Wrocław, a od lat komentuje mecze siatkówki na antenach Polsatu. Przez "Sportowe Fakty" został zapytany o mecz, po którym chciał rzucić dziennikarstwo.

Zobacz wideo Kubiak o relacjach z Heynenem: Nie jesteśmy kolegami
Nie będzie to konkretny mecz, tylko cała impreza. Mistrzostwa świata 2010 we Włoszech. Mistrzostwa oszustw. Tak mocno zmanipulowanej idiotycznym regulaminem imprezy nigdy nie widziałem. Szczerze mówiąc poważnie zastanawiałem się nad tym, czy nie opuścić tego turnieju i przestać pracować w tym zawodzie. Czułem ogromny smutek i żal, głównie z uwagi na te wszystkie kombinacje, które miały doprowadzić gospodarzy do strefy medalowej. Generalnie wszyscy śmiali się z Polaków, że wygrywają mecze. W drugim etapie fazy grupowej trafiliśmy na reprezentacje Brazylii oraz Bułgarii, które wyeliminowały nas z turnieju. Później ta sama Brazylia, chcąc uniknąć silnego rywala gra mecz bez nominalnego rozgrywającego, który występuje jako środkowy. Wyglądało to karykaturalnie

- stwierdził Swędrowski. Mistrzostwa we Włoszech przeszły do historii ze względu na niechlubny system rozgrywek, który czasem zachęcał do przegrywania meczów, by trafić na teoretycznie łatwiejszych rywali, a system miał ułatwić Włochom drogę do półfinału - do którego awansowali, ale przegrali dwa ostatnie mecze i zajęli 4. miejsce.

Mistrzem świata została Brazylia, która pokonała w finale Kubę, a brązowe medale zdobyli Serbowie. Polacy zajęli wtedy miejsca 13.-18., po tym, jak w drugiej fazie rozgrywek przegrali z Brazylią i Bułgarią.

Przeczytaj też: