Bednorz z kontraktem życia w najlepszym klubie świata. "Żaden zawodnik urodzony w Polsce tyle nie zarabiał"

2015, 2016, 2017, 2018 - taka seria triumfów w Lidze Mistrzów mówi wszystko, prawda? Zenit Kazań to najlepszy siatkarski klub świata ostatnich lat. I nowe miejsce pracy Bartosza Bednorza. - Umowa jest na dwa lata. To dla Bartka kontrakt życia. Żaden zawodnik urodzony w Polsce tyle nie zarabiał i nie zarabia - mówi w rozmowie ze Sport.pl Jakub Michalak menedżer przyjmującego.

Bednorz w lipcu skończy 26 lat. To idealny wiek, żeby podbijać sportowy świat. Zwłaszcza kiedy ma się za sobą dwa bardzo udane lata w lidze włoskiej, uznawanej za najlepszą na świecie.

Zobacz wideo Kubiak o relacjach z Heynenem: nie jesteśmy kolegami

Bednorz przez dwa sezony był gwiazdą Modeny, czołowej drużyny Serie A. Błyszczał w towarzystwie zawodników z bardziej znanymi nazwiskami, m.in. Matthew Andersona i Iwana Zajcewa. Od dawna mówiono o zainteresowaniu jakie wzbudził w Zenicie. Jego przejście do rosyjskiego giganta było niemal pewne już kilka tygodni temu. Wszyscy czekali tylko na oficjalne potwierdzenie.

W środę Zenit w swoich mediach społecznościowych pokazał coś takiego:

Oficjalne ogłoszenie transferu dziesięciokrotny mistrz Rosji i sześciokrotny zwycięzca Ligi Mistrzów zostawił sobie na czwartek.

- Bardzo się z Bartkiem cieszymy. Dla niego to nowe, wielkie wyzwanie - mówi Michalak. - To też dla Bartka kontrakt życia - przyznaje.

Legendarny trener zrobił mu miejsce

Co to dokładnie znaczy? - Żaden inny siatkarz urodzony w Polsce nie zarabiał i nie zarabia tyle, ile Bednorz dostanie w Kazaniu - zdradza Michalak (z reprezentantów Polski lepsze kontrakty podpisywał tylko urodzony na Kubie Wilfredo Leon).

Informacja powielana w mediach od długiego czasu była taka, że za każdy rok gry w ekipie dziesięciokrotnego mistrza Rosji i sześciokrotnego zwycięzcy Ligi Mistrzów Bednorz otrzyma 900 tysięcy euro. - Nie chciałbym tutaj za dużo powiedzieć, bo dla klubów siatkarskich to są newralgiczne informacje, zwłaszcza w dobie koronawirusa - mówi menedżer zawodnika.

Pieniądze są ważne, ale - to prawda - że nie najważniejsze. W Zenicie Bednorz ma być jedną z kluczowych postaci zespołu odświeżanego po słabszym sezonie. W fazie zasadniczej rosyjskiej Superligi Zenit był drugi, za Lokomotiwem Nowosybirsk (z Fabianem Drzyzgą w składzie), a że play-offy odwołano z powodu pandemii koronawirusa, to Zenit nie został mistrzem kraju.

Na ławkę trenerską wraca legendarny Władimir Alekno. Były szkoleniowiec m.in. reprezentacji Rosji dla Bednorza zrobi miejsce na przyjęciu, przesuwając z niego na atak Maksima Michajłowa, który we wcześniejszych latach z powodzeniem występował już w tej roli.

"Bednorz sam mówi, że jest jak wysysacz krwi"

Od Bednorza w nowym klubie wszyscy będą oczekiwali, że zrobi to samo, co robił w Modenie. - Bartek bardzo dobrze reaguje na nowe bodźce. Na wyjazd do Włoch zareagował świetnie. Sam mówi, że funkcjonuje trochę jak wysysacz krwi z partnera z drużyny. W pierwszym sezonie trochę wysysał krew z Tine Urnauta, a w drugim sezonie z Matthew Andersona. W obu przypadkach ten człowiek na drugim przyjęciu miał być niby zdecydowanie lepszy, miał być liderem, a Bartek go przyćmiewał. Chyba taka jest nasza mentalność, nam się często wydaje, że polskie to gorsze. Bartek tak nie myśli - komentuje Michalak.

Kogo Bednorz miałby przyćmiewać w Zenicie? - W szóstce będzie grał z Ngapethem. Stworzą bardzo ciekawą parę. Są zupełnie różni, inni. Cała gra defensywna, wszystkie zachowana Ngapetha w polu - to może bardzo inspirować Bartka do pewnych nowych rzeczy. A że to młody chłopak, ze świetną pamięcią mięśniową, to może szybko pewne ruchy i ustawienia skopiować czy zaadaptować do swojej siatkówki - podsumowuje Michalak.

Więcej o: