Sport.pl

Nowe wyzwanie Stephane'a Antigi. Niemożliwe nie istnieje. "Chcemy wygrywać każdy mecz"

Poprowadził naszą kadrę do mistrzostwa świata w 2014 roku, w zeszłym roku zdobył wicemistrzostwo PlusLigi z ONICO Warszawa, a w tym sezonie postanowił podjąć kolejne wyzwanie i osiągnąć sukces w siatkówce kobiet. Stephane Antiga trenuje Developres SkyRes Rzeszów, który jest jednym z faworytów do mistrzostwa Polski, ale nie narzuca jednak na zespół sztucznej presji. - Stephane dalej uczy się siatkówki każdego dnia - opowiada w rozmowie ze Sport.pl asystent francuskiego szkoleniowca, Bartłomiej Dąbrowski.

Stephane Antiga jest postacią-wizytówką dla europejskiej, a zwłaszcza polskiej siatkówki. Stał się legendą PGE Skry Bełchatów jako zawodnik i zdobył mistrzostwo świata z reprezentacją Polski w roli szkoleniowca, czym zagwarantował sobie pozycję, o jakiej wielu tylko marzy. Tym większym zaskoczeniem dla większości kibiców było jego przyjście na ten sezon do drużyny kobiecej – Developresu SkyRes Rzeszów. Kulisy tego transferu i pracy francuskiego trenera zdradza dla Sport.pl jego asystent, Bartłomiej Dąbrowski.

Zobacz wideo Antiga zdradził, w jakiej reprezentacji grałby jego syn:

Niemożliwe nie istnieje

Antiga w zeszłym sezonie był trenerem ONICO Warszawa. Zdobył z zespołem srebrny medal PlusLigi, ale mniej więcej od połowy rozgrywek wszyscy wiedzieli już, że Francuz nie będzie trenował zespołu w kolejnym roku, a zastąpi go Andrea Anastasi. Zamknął jednak ten etap walką w finale ligowych rozgrywek i wydawało się, że wyjedzie z Polski do Rosji, albo Francji. Wszystkich zaskoczyła zatem decyzja szkoleniowca, który postanowił przejąć drużynę Ligi Siatkówki Kobiet – Developres SkyRes Rzeszów.

Akcja promocyjna przy okazji przyjścia Antiga do Rzeszowa oznaczona była hashtagiem #NiemożliweNieIstnieje. - Po pierwszym meczu o brązowy medal w Policach stałem pod hotelem razem z naszym wiceprezesem Markiem Pieniążkiem i wymienialiśmy się pomeczowymi emocjami. Marek powiedział do mnie: "Myślę Bartek, że w przyszłym sezonie czeka cię bardzo dużo pracy”. Odpowiedziałem, że na ten moment skupiam się na tym, co jest tu i teraz, a o przyszłym sezonie kompletnie nie myślę. Marek zasugerował, że dobrze byłoby zacząć, dając mi sporo do myślenia - opisuje w rozmowie ze Sport.pl obecny asystent Antigi, Bartłomiej Dąbrowski, który pośrednio dowiedział się o tym transferze jeszcze w zeszłym sezonie.

Dąbrowski po odejściu z klubu Lorenzo Micelliego zdobywał wtedy z drużyną brązowy medal mistrzostw Polski jako pierwszy trener. - Po kilku sekundach powiedziałem, że marzyłoby mi się dalej zbierać doświadczenie jako asystent przy bardzo dobrym trenerze. Prezes zastanowił się chwilę i mówi: "Przecież wiesz, że ja jestem w siatkówce dopiero od tego roku i jedynych trenerów siatkarskich, których znam i coś osiągnęli to Hubert Wagner i Stephane Antiga." Powiedziałem, że to niemożliwe, aby Stephane z nami pracował. Tak myślałem, ale jak Markowi powiesz, że coś jest niemożliwe, to on staje na głowie, żeby udowodnić, że tak nie jest. Wykonał kilka telefonów, wysłał parę sms-ów i tak doszło do rozmów oraz podpisania kontraktu ze Stephanem – tłumaczy Dąbrowski.

Warcaby i inne gierki treningowe

Antiga wcześniej nie pracował z siatkarkami. To było dla niego wyzwanie, do którego od początku chciał się maksymalnie przygotować. Poza pojawieniem się w klubie obserwował swoje zawodniczki podczas sezonu reprezentacyjnego. Przyjechał m.in. na mecze Polek na mistrzostwach Europy. Podczas meczu ze Słowenią pierwsza atakująca Developresu, a w kadrze zastępczyni Malwiny Smarzek na tej pozycji, Katarzyna Zaroślińska-Król niespodziewanie pojawiła się wśród wyróżnionych w statystykach pierwszego seta, mimo że nie było jej na boisku. W dodatku w roli przyjmującej. - Dobra robota Kasi. Świetna była – śmiał się Antiga, siedzący na trybunie wraz z dziennikarzami.

Czy Stephane długo musiał się uczyć kobiecej siatkówki? - Stephane jest bardzo inteligentnym człowiekiem i siatkówki uczy się każdego dnia. Przyjeżdżając do Rzeszowa na pierwszy trening miał już za sobą kilkadziesiąt obejrzanych meczów żeńskiej siatkówki, rozmów z trenerami, którzy na co dzień pracują z kobietami oraz garść statystyk i analiz naszego zespołu z minionego sezonu. Dlatego ja trudności w jego pracy nie zauważyłem – wskazuje Dąbrowski.

Zaczął natomiast wprowadzać swoje przyzwyczajenia i styl pracy. Zwłaszcza dla najbliższych współpracowników. - Dba o rozwój całego sztabu, angażując nas w gry karciane, w których trzeba cały czas myśleć oraz budować strategię, a także obserwować ruch przeciwnika. Kiedy gramy we dwójkę, to rozgrywamy partię w warcaby, które są kapitalne, aby rozwijać umysł i budować strategię oraz przewidywać poczynania przeciwnika. Na ten moment Stephane nas ogrywa, ale nie poddajemy się. Oprócz rozwoju intelektualnego dbamy też o rozwój sportowy i praktycznie przed każdym treningiem 15 minut nasz statystyk Mateusz Janik, Stephane i ja gramy siatkarskie małe gierki. Na początku dostawaliśmy srogie baty, ale ostatnio zaczynamy dochodzić do głosu – przekonuje asystent Antigi.

Kilka punktów widzenia

Asystent szkoleniowca całe wakacje zastanawiał się, jak dokładnie będzie wyglądała ich współpraca. - Stephane bardzo zaimponował mi tym, że jest skromnym człowiekiem, który każdego dnia dba o swój rozwój w różnych dziedzinach życia. Imponuje jego spokój, opanowanie oraz cierpliwość. Także znajomość języków, bo zna ich perfekcyjnie aż pięć – opisuje.

- Uczy mnie rozwiązywać trudne sytuacje, patrzeć z kilku punktów widzenia, a nie tylko z jednego. Sam był wybitnym siatkarzem, więc rozumienie siatkówki i czytanie tej dyscypliny ma w małym palcu. Cieszę się, że Stephane jest otwarty na dyskusje, rozmowy, pytania oraz pomysły, bo to daje możliwość rozwoju w wielu aspektach – zauważa Dąbrowski.

Każdy dzień funkcjonowania rzeszowskiego klubu pod wodzą Antigi wygląda dość rutynowo. Zaczyna się od analizy video, która następuje w paru sesjach – odtwarzania poprzedniego treningu, dyskusji o wprowadzaniu nowych elementów i poprawianiu tych, które można robić lepiej, a także rozczytywaniu i układaniu taktyki pod kolejnych przeciwników. Później dokładane są kolejne fragmenty analizy lub trening. Sztab odbywa zajęcia w hali z zespołem i po tym wszystkim wraca do swoich domów. Tam odpoczywają albo kontynuują indywidualnie analizy na następny dzień. Przed meczem zawsze całym sztabem wchodzą do szatni, gdzie Stephane wygłasza krótką przemowę. Przypominając założenia taktycznym, stara się jeszcze dodatkowo zmobilizować zespół przed meczem.

Bez sztucznej presji

Przyjście do klubu takiego szkoleniowca, jak Antiga niesie ze sobą nacisk na dobry wynik. W zeszłym sezonie brązowy medal był sporym osiągnięciem dla klubu, ale panował spory niedosyt po kolejnym braku awansu do finału LSK. Zwłaszcza że złoto zgarnął ostatecznie bezpośredni rywal rzeszowianek z półfinału – ŁKS Commercecon, a najsłabszy od awansu do najwyższego poziomu rozgrywkowego był hegemon polskiej ligi, czyli Chemik Police.

W tym sezonie Chemik znów wydaje się odgrywać rolę największego z faworytów. Developres stara się go gonić. Utrzymał większość najważniejszych nazwisk z poprzednich rozgrywek, a transfery w postaci dziewięciu nowych zawodniczek zapewniły mu stabilność. - Nie narzucamy na siebie jakieś sztucznej presji, Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy silnym zespołem i wiemy, na co nas stać. Chcemy wygrywać każdy mecz. Kolejka po kolejce. Skupiamy się na pracy – wyjaśnia Dąbrowski.

Do końca sezonu zasadniczego pozostały jeszcze cztery spotkania, w tym najbliższe, z Energą MKS-em Kalisz, które rozpocznie się w sobotę o godzinie 18:00. Rzeszowianki w tym momencie są na drugim miejscu w tabeli, tracąc do Chemika jedynie dwa punkty. Jeśli mówić o tym, że ktoś ma podtrzymać passę pokonywania klubu z Polic w najważniejszych rozgrywkach, to powinien być właśnie klub Stephane’a Antigi. Francuz trenowaniem zespołu siatkówki kobiecej rzucił sobie jedno z największych wyzwań w karierze – nauczyć się pracy na zupełnie nieznanym terenie i odnieść sukces. Wydaje się, że jest na dobrej drodze do tego, żeby sprostać mu z wyróżnieniem. I kolejnym w karierze medalem na szyi.

Więcej o: