Mirosław Przedpełski: Żyjemy w państwie policyjnym. Muszę sprzedać dom, nie mam za co żyć

- Przez działania prokuratury straciłem prawie wszystko. Moja firma ma problemy, musiałem wpłacić 200 tys. zł kaucji, która jest zamrożona, płacę ogromne pieniądze prawnikom, muszę sprzedać dom, bo powoli nie mam za co żyć - w rozmowie z portalem "Sportowe Fakty WP" powiedział Mirosław Przedpełski, były prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, w którego sprawie prokuratura od kilku lat prowadzi śledztwo.

Od 2014 roku trwa afera związana z Mirosławem Przedpełskim i Arturem Popko. Właśnie wtedy działacze zostali zatrzymani przez CBA i na kilka miesięcy trafili do aresztu. Zatrzymanie miało związek z oskarżeniami dotyczącymi defraudacji pieniędzy przy okazji organizacji siatkarskich mistrzostw świata w Polsce. Po zatrzymaniach obydwaj zrezygnowali z funkcji pełnionych w PZPS, ale po dwóch latach wrócili na stanowiska. Jednak inne, niż te zajmowane wcześniej. Przedpełski został członkiem wydziału ds. kontaktów międzynarodowych, a Popko wszedł w skład kapituły Klubu Wybitnego Reprezentanta.

"Z Leonem w składzie możemy marzyć o medalu w Tokio"

Zobacz wideo

Działacze uważają, że są niewinni, a prokuratora cały czas bada sprawę. - To, co się dzieje w sprawach, w których jestem oskarżony przekracza wszelkie pojęcie. Traktują nas jak terrorystów, jak mafię, która morduje ludzi. Wchodzą do domów, przewożą na przesłuchania skutych kajdankami, kiedy jeden z aresztowanych podczas podróży do prokuratury chciał skorzystać z toalety, to najpierw zamknęli i oczyścili najbliższą stację benzynową, aby nie było możliwości ucieczki - w rozmowie z portalem sportowefakty.wp.pl przyznał Mirosław Przedpełski.

Mirosław Przedpełski: Żyjemy w państwie policyjnym

I dodał: Żyjemy w państwie, które można śmiało określić policyjnym. Żaden z obywateli nie może czuć się bezpiecznie. Przez działania prokuratury straciłem prawie wszystko. Moja firma ma problemy, musiałem wpłacić 200 tys. zł kaucji, która jest zamrożona, płacę ogromne pieniądze prawnikom, muszę sprzedać dom, bo powoli nie mam za co żyć. Mogę lekko szacować, że straciłem milion złotych. Do tego dochodzą sprawy niematerialne.

Przedpełski stwierdził, że do pewnego momentu nie bał się o wyrok, ponieważ wiedział, że jest niewinny. Teraz, przez działania prokuratury, zaczął się jednak bać. - Grozi mi wieloletni pobyt w więzieniu za to, że zorganizowaliśmy chwalone na całym świecie mistrzostwa, a na dodatek zrobiliśmy to z zyskiem i praktycznie bez pomocy państwa. Przecież impreza przyniosła ponad 20 mln złotych zysku dla Polskiego Związku Piłki Siatkowej - przyznał 68-latek.

Więcej o: