Sport.pl

Wilfredo Leon wygrał i w nagrodę zostaje w Polsce

- Było super. Cieszę się, że zostaję na jeszcze kilka dni - mówi Wilfredo Leon, który we wtorek w Warszawie poprowadził Perugię do zwycięstwa nad Vervą w Lidze Mistrzów. - Mam nadzieję, że wszyscy są zadowoleni. No dobrze, drużyna z Warszawy chyba nie - dodaje przyjmujący reprezentacji Polski.

Komplet pięciu tysięcy widzów w hali Torwar w trzeciej kolejce siatkarskiej Ligi Mistrzów podziwiał przede wszystkim Leona. To on jest liderem zespołu prowadzonego przez Vitala Heynena. To on na równi z trenerem Perugii i reprezentacji Polski dostał największą owację od kibiców tuż przed rozpoczęciem spotkania.

Verva przegrała mecz 1:3 (17:25, 25:23, 21:25, 24:26), przede wszystkim dlatego, że zabrakło jej takiej armaty, jaką jest Leon. Po stronie gospodarzy ogromne problemy z kończeniem ataków mieli Artur Udrys i Kevin Tillie, a w zespole wicemistrzów Włoch Leon był niemal bezbłędny. Z 34 piłek zrobił 22 punkty (znakomita, 65-procentowa skuteczność), do tego dorzucił dwa bloki i jednego asa. Zasłużenie dostał tytuł MVP wtorkowego spotkania.

Leon da nam złoto na igrzyskach w Tokio?

Krótki urlop w Polsce

- Było nam ciężko - mówi Leon. - Bo graliśmy dwa dni temu i nie odpoczęliśmy za dużo - dodaje.

Rzeczywiście, Perugia w niedzielę wygrała w lidze włoskiej z Modeną 3:1, w poniedziałek przyleciała do Warszawy i już we wtorek musiała zagrać z Vervą. - Ale i tak to był dobry mecz z naszej strony. I też ze strony Warszawy. Mam nadzieję, że wszyscy są zadowoleni? - pyta Leon. I szybko się reflektuje: - Chyba drużyna Warszawy nie. Ale to był też ich dobry mecz. Dla nich to jest pierwszy rok w Lidze Mistrzów, nie? My pokazaliśmy tylko, że gramy w Lidze Mistrzów dłużej - tłumaczy przyjmujący naszej reprezentacji.

Po ostatnich, intensywnych dniach, Leon, planuje krótki odpoczynek. Heynen zdradził, że dał mu tydzień wolnego. - Zasłużył, ostatnio świetnie pracował -

stwierdził trener. - Bardzo się cieszę, że jestem w Warszawie, było super, kiedy gorąco powitali mnie kibice. A teraz zostaję jeszcze na kilka dni i będzie jeszcze lepiej - mówi. Razem z nim do Polski przyjechała rodzina.

Święta na boisku. Po nich znowu Polska?

Leon i jego najbliżsi najchętniej zostaliby w kraju na święta. Ale to się nie uda. - Muszę wrócić do Włoch, bo będziemy mieli mecz - tłumaczy. Swoje świąteczne spotkanie Perugia rozegra 26 grudnia, podejmując Top Volley Latina. - Może przyjadę do Polski w styczniu, gdy liga będzie miała przerwę. Ale nie wiem, co zdecyduje trener. Może będziemy mieli na ten czas zaplanowane zajęcia - dodaje Leon.

Włoska ekstraklasa rozgrywki wznowi dopiero 15 stycznia. Po świętach jej wiele gwiazd wyjedzie na zgrupowania swoich reprezentacji szykujących się do walki o igrzyska. Od 5 do 10 stycznia w Berlinie odbędzie się europejski turniej kwalifikacyjny. Do Tokio pojedzie tylko najlepszy zespół z grona: Francja, Serbia, Słowenia, Niemcy, Bułgaria, Holandia, Belgia i Czechy. Polska jest już pewna gry w turnieju olimpijskim.

Więcej o: