Trener kadry siatkarek skomentował powołania. "To nie są rewanże za ostatnie wydarzenia"

Selekcjoner polskich siatkarek Jacek Nawrocki skomentował powołania na turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Tokio. - Powołania to nie są rewanże za wydarzenia ostatnich tygodni - zapewnia Nawrocki.

Jacek Nawrocki podał szeroki skład reprezentacji Polski siatkarek przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich, który zostanie rozegrany w dniach 7-12 stycznia w Apeldoorn. Choć istniały obawy, że w kadrze zabraknie wielu czołowych zawodniczek, w składzie podanym przez Nawrockiego, w porównaniu do składu z mistrzostw Europy, zabrakło Katarzyny Zaroślińskiej-Król, Pauliny Maj-Erwardt i Martyny Grajber. Dwie ostatnie traciły najwięcej na faworyzowaniu Marii Stenzel i Magdaleny Stysiak, co było jednym z przedmiotów konfliktu między siatkarkami, a trenerem reprezentacji Polski

Ten siatkarz da nam złoto w Tokio?

Zobacz wideo

Nawrocki: Powołania to nie są rewanże

Selekcjoner siatkarek skomentował powołania w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.- To nie są rewanże za wydarzenia ostatnich tygodni. Kierowałem się przede wszystkim walorami sportowymi, koncepcją gry i systemem, który przyjąłem - zapewnia Nawrocki.

Selekcjoner odniósł się do konfliktu, jaki ostatnio wyszedł na światło dzienne. Siatkarki wystosowały oświadczenie, w którym krytykowały trenera i chciały jego zwolnienia. Nawrocki twierdzi, że jest po rozmowie z zawodniczkami i konflikt udało się zażegnać. - Rozmowy były bardzo otwarte i szczere, czasami też trudne. Ustaliliśmy z dziewczynami, że ich treść zostawiamy między nami, że to są nasze wewnętrzne sprawy. To, co usłyszałem od dziewczyn w sprawie gry w drużynie narodowej jest bardzo budujące. Najważniejsze, że wszystkie wykazały dużą odpowiedzialność i dużą świadomość jeśli chodzi o reprezentowanie barw narodowych i wszystkie możemy mieć w reprezentacji - przyznał. 

Nawrocki o sporze: Wymazałem z pamięci

Nawrocki dodał, że etap sporu wszyscy zostawiają za sobą i skupiają się na styczniowych kwalifikacjach do igrzysk w Tokio. O awanturze w reprezentacji wszyscy mają zapomnieć. - Wymazałem ją z pamięci. Rozmawiając z dziewczynami nie chciałem, by się one z tych opinii wycofały. Chciałem się z nimi porozumieć, jak trener z zawodniczką i jak osoba, która ma przygotować zespół do bardzo ważnego turnieju w Apeldoorn - dodał.