Andrzej Grzyb: AZS Częstochowa nie był potraktowany na równi z innymi klubami. Przejście LSK do TVP? Czas pokaże...

- Jesteśmy zwolennikami aby na tym etapie Komisja wyraziła zgodę na przyznawanie warunkowych licencji, opartych na porozumieniach zawartych pomiędzy klubami, a zawodnikami oraz pozostałymi pracownikami. To da czas klubom na realizację programów wyjścia z kryzysu - mówi w Sport.pl manager siatkarski, Andrzej Grzyb.
Zobacz wideo

Jakie jest pana zdanie o obchodzącej XX-lecie PLS?

Andrzej Grzyb: Znakomity pomysł. To był czas, gdy zaczęliśmy odnosić sukcesy juniorskie, ale klubowa siatkówka była w zapaści. Zorganizowanie wspólnego produktu zjednoczyło kluby i dało szansę na bycie partnerem dla mediów i firm. Ten pomysł ewoluuje do tej pory i chwała mu za to.

Jak podsumowałby pan 10 miesięcy urzędowania na stanowisku prezesa PLS Pawła Zagumnego? Co udało mu się zmienić, a czego jeszcze nie?

- Jest na początku drogi. Ma kilkadziesiąt lat doświadczeń jako zawodnik, ale jako działacz dopiero raczkuje. Podstawową jego sprawą jest zapoznanie się z sytuacją w klubach, podczas bezpośrednich spotkań. Musi, zapewne, osobiście zweryfikować informacje uzyskiwane od działaczy i od dziennikarzy.

Zapowiadano, że wzrośnie egzekucja przepisów odnoszących się do zadłużeń i nierentowności klubów siatkarskich w Polsce. Wprowadzono m.in. kary punktowe. Dlaczego liga czeka z decyzjami choć zapowiadane było konsekwentne działanie?

- Licencjami zajmuje się Komisja ds. Licencji przy PZPS, a nie PLS. To nie oznacza, że PLS trzeba odciąć od tego tematu, wręcz przeciwnie, oni powinni rozmawiać z PZPS o przejęciu przyznawania licencji dla klubów, których rozgrywki organizuje PLS. Zapowiedzi Komisji to czcze gadanie - nie zostały uchwalone na Zarządzie i nie weszły w życie. Ten temat trzeba uregulować w trakcie sezonu 2019-2020.

Proszę jednak zwrócić uwagę, że dotyka pani tylko sprawy kar w stosunku do klubów. Pozostaje najważniejszy czynnik – czynnik ludzki. Sezon już się rozpoczął, a w klubach są zatrudnieni zawodnicy, trenerzy i obsługa drużyn. Jeżeli teraz drastycznie podejdzie się do spraw wypłacalności, to kilkadziesiąt osób, jeżeli nie więcej, pozostanie bez pracy, bez środków do życia i bez jakiejkolwiek możliwości otrzymania zaległych pieniędzy. Dlatego jesteśmy zwolennikami, aby na tym etapie Komisja wyraziła zgodę na przyznawanie warunkowych licencji, opartych na porozumieniach zawartych pomiędzy klubami, a zawodnikami oraz pozostałymi pracownikami. To da czas klubom na realizację programów wyjścia z kryzysu. Jednak to dotyczy tylko obecnego sezonu.

Powinno to jednak dotyczyć wszystkich jednakowo. W tym sezonie mamy przykład skandalicznego potraktowania przez Komisję klubu AZS Częstochowa, który nie dostał licencji, mimo iż miał podpisane ugody z zawodnikami, managerami, a nawet z ZUS i Urzędem Skarbowym! Zaczął regulować zaległości, zgodnie z podpisanymi porozumieniami – a jednak interesy dolnośląskich działaczy wzięły górę i dla awansu klubu z ich okręgu do 1 ligi położyły klub z tradycjami na łopatki i pozbawiły pracy (i wypłaty zaległości) kilkunastu zawodników. Inne kluby, powiązane z Zarządem PZPS, takie licencje dostały, a miały takie same ugody lub ich nie mają do tej pory – a grają!

Po części, winę za taką sytuację ponosimy również my – managerowie. To my przez lata podpisywaliśmy umowy z klubami, które już wcześniej miały zaległości w stosunku do innych osób. Co prawda liczyliśmy na Komisję, że jeżeli przyznaje licencje to znaczy, że zrobiła audyty w klubach i te kluby są wypłacalne. Jednak „nie dmuchaliśmy na zimne”. Uważam jednak, że PLS działa o wiele bardziej profesjonalnie niż PZPS i ta Komisja powinna się znaleźć w ich kompetencjach.

Kary punktowe i ewentualne odebranie licencji dłużnikowi to jedna sprawa. Jak jednak pomóc siatkarzom w egzekucji należnych im wypłat? Czy są do tego jakieś prawne narzędzia? Siatkarz w przypadku niewypłacalności klubu nadal pozostaje sam. Niektóre procesy sądowe trwają wiele lat.

- Jak już wspomniałem, rekomendujemy, żeby PLS przejęła sprawę licencji od PZPS. W między czasie powinno się wprowadzić nowy regulamin, który da PLS możliwość karania punktami, ale również wstrzymywania wypłat dla klubów za prawa telewizyjne czy też od sponsorów. Proszę zwrócić uwagę, że kluby PLS są akcjonariuszami i mają udziały w spółce, warte określoną sumę pieniędzy. W przypadku wyeliminowania klubu z rozgrywek, PLS może przejąć te pieniądze i wypłacić je zawodnikom, w stosunku do których kluby mają długi. To złożony prawnie sposób ale możliwy do zrealizowania.

W kontekście ligi, ile wynosi obecne zadłużenie klubów siatkarskich?

- Dokładnie wie to Komisja, do której były kierowane sprawy przez managerów zawodników. Aby znać dokładne zadłużenie, PLS musi zwrócić się do firmy zewnętrznej o przeprowadzenie audytów, ponieważ długi klubów to nie tylko zaległości w stosunku do drużyny, ale i do hoteli, przewoźników itd.

Co powinno być zrobione, by zwiększyć atrakcyjność sponsorską Ligi Siatkówki Kobiet jako rozgrywek, które nie mają swojego tytularnego sponsora?

- Wiem, że PLS szuka dalej generalnego sponsora. Rozmowy są w toku. Słyszałem też o możliwością „autonomii” LSK, a wręcz odejścia od PLS. Kluby LSK nie mają równych praw z klubami PlusLigi, gdyż nie mają tytularnego sponsora. Krąg się zamyka. Wydaje się, że osobna organizacja może mieć większe szanse na znalezienie finansowego wsparcia dla rozgrywek poprzez przejście z transmisjami do TVP, a tym samym do rozszerzenia liczby pokazywanych spotkań w telewizji.

LSK powinna rozglądnąć się za zwiększeniem liczby transmisji w innych telewizjach. Polsat ma ograniczoną możliwość pokazywania meczów w swoim grafiku. Rozważnym byłoby więc pokazywanie kilku spotkań LSK w Telewizji Publicznej. Oczywiście, zapewne jest wiele uwarunkowań uzależnionych umowami z Polsatem, ale kluby LSK same wychodzą już z inicjatywami „autonomii” i kontaktów z telewizją publiczną. Czas pokaże…