Rosja pokonana! Dobra passa Polaków w Pucharze Świata trwa

Puchar Świata jak na razie układa się po myśli biało-czerwonych. W środę pokonali 3:1 Rosję. W czwartek zmierzą się z Egiptem (5:30).

Polscy siatkarze kolejne mecze Pucharu Świata rozegrają w japońskiej Hiroszimie. Do zespołu dołączył również Michał Kubiak, który po mistrzostwach Europy przebywał na krótkim urlopie.

Ekspert tłumaczy, dlaczego nie wygraliśmy Euro:

Zobacz wideo

Kubiak, Leon i Kurek nie pomogli

Choć mecz z Rosjanami rozpoczął się graniem na remis, to błędy Polaków wkrótce wywindowały Sborną na prowadzenie (7:5). Dopiero zmienna zagrywka Mateusza Bieńka, którą punktował Jakowlewa, dały dwa punkty zapasu biało-czerwonym (17:15). Od tego momentu dobrze wyglądała również dystrybucja ataku Fabiana Drzyzgi. Posyłał piłki do Jakuba Kochanowskiego, który umiejętnie obracał je na siatce (17:15). Choć mistrzowie świata również tracili punkty (głównie przez głupie błędy np. po mocnym serwisie Kochanowskiego, który Rosjanie przyjęli na drugą stronę, a piłka wpadła pod nogi Leona), to bardzo szybko wyprowadzali kolejną akcję - stąd "gwoździe" nowego przyjmującego Polaków (20:17). Straty Sborna odrobiła dzięki Woronkowowi i po błędzie Bartosza Kwolka (22:22). Trener Polaków chciał pomóc zespołowi poprzez desygnowanie do gry Michała Kubiaka - Siergiej Grankin radził sobie jednak z polskim blokiem i dzięki wysokiej skuteczności jego kolegów zespół Tuomasa Sammelvuo raz po raz miał piłkę setową (26:25). Wykorzystano ją po błędzie przyjęcia Polaków i ataku Filippowa (27:25).

Nierówna gra zakończona zwycięstwem

Początek kolejnej partii przypominał inaugurujący set (7:5). W tym momencie z przyjemnością oglądało się postęp Kochanowskiego od mistrzostw Europy. To nie był zawodnik, który popełniał błędy w ataku i polu serwisowym, ale pewny siebie środkowy, non stop obracający piłkę na siatce tam, gdzie nie mogli go "złapać" blokiem rywale. Wkrótce zagrywka Leona i błąd w ataku Kruglowa dały Polsce cztery punkty zapasu (13:9), a Aleksander Śliwka kiwkami na lewym skrzydle powiększył go do pięciu (15:10). Im dalej w set, tym większa niewytłumaczona stagnacja wkradała się jednak w grę biało-czerwonych. Kiedy stracili czwarty punkty z rzędu, Michał Kubiak ponownie pojawił się na boisku (17:15). Ostatecznie 3 asy serwisowe w partii i 6 błędów przy 11 rywali dały zwycięstwo Polakom (25:21).

Wilfredo Leon wszedł na oczekiwany poziom

Zdecydowanie najlepszą wizualnie partią w meczu był trzeci set. Duża wariantywność rozegrania Fabiana Drzyzgi połączona z atakami Leona (łapał piłę na wysokości 3,5 metra) od samego początku dały mistrzom świata trzypunktowe prowadzenie 11:8. Trzy asy serwisowe przyjmującego z rzędu to już 9 punktów zapasu biało-czerwonych! Co jeszcze dało zwycięstwo Polakom? Przyjęcie na poziomie 73 procent i trzy bloki. Ostatnie punkty zdobywał dla swojego zespołu Aleksander Śliwka (64 procent skuteczności ataku, 89 przyjęcia).

Dobry finisz

Równie dobrze polski zespół prezentował się na starcie kolejnego rozdania (8:4). Na parkiecie brylował Śliwka, blokujący i atakujący mocno na lewym skrzydle, a Maciej Muzaj doskonale odnajdował się w piłkach sytuacyjnych (13:11). Rosjanie jednak nie odpuścili. Stawiając na grę środkiem przez większą część seta, chcieli zmylić polski blok, gdy z zaskoczenia kierowali piłkę na skrzydła (16:16). W trudniejszej sytuacji swojej drużynie ponownie pomógł Śliwka w akcjach, w których przyjmował i atakował po bardzo ciasnej prostej. Kiedy Muzaj dołożył do tego kolejne udane zbicia tablica wyników pokazała rezultat 20:17. Choć w końcówce meczu Mateusz Bieniek dwa razy zaatakował w blok, to ostatni punkt dla Polski padł po "przepchnięciu" piłki na drugą stronę boiska przez Drzyzgę (25:22).

To piąte zwycięstwo biało-czerwonych w Pucharze Świata (na koncie mają tylko jedną porażkę - z USA). W czwartek zespół Vitala Heynena zagra z Egiptem.

Polska - Rosja 3:1 (25:27, 25:21, 25:18, 25:22)