Polscy siatkarze deklasują rywali! Skład nie ma znaczenia. III set wygrany do 12!

W poniedziałek wystartował Puchar Świata siatkarzy. Polacy w dość niespotykanym dotąd składzie bez większych problemów pokonali w pierwszym meczu Tunezję 3:0 (25:16, 25:23, 25:12).

Grzegorz Łomacz, Bartłomiej Lemański, Łukasz Kaczmarek, Rafał Szymura, Bartosz Kwolek, Norbert Huber i Jakub Popiwczak w podstawowym składzie polskiej kadry? To może być tylko Puchar Świata!

Co się stało z Polakami w meczu ze Słowenią? Odpowiedź w tym materiale wideo:

Zobacz wideo

Wyzwanie Pucharu Świata

Jeszcze dwa dni temu biało-czerwoni kończyli mistrzostwa Europy z brązowym medalem. 1 października rozpoczęła się kolejna bardzo wymagająca impreza sezonu kadrowego - Puchar Świata w Japonii. Dwa tygodnie, 12 rywali, nagroda pieniężna i tylko jeden zwycięzca. Przez napięty terminarz gier polska reprezentacja nie mogła pojechać na te zawody jednym składem.

Kilka dni temu do Kraju Kwitnącej Wiśni dotarli polscy zawodnicy, którzy nie brali udziału w mistrzostwach Europy. To właśnie oni rozpoczęli pierwsze spotkanie Pucharu Świata z Tunezją. W ich gronie był też Bartosz Kurek, jednak nie znalazł się w podstawowym składzie. Vital Heynen zapowiadał, że chce dać atakującemu szansę, ale nie w pełnym wymiarze turnieju.

Lemański skuteczny w 100 procentach, reszta też jak z nut

Po początku meczu z Tunezją po raz kolejny nasuwała się myśl, że niezależnie od tego, jakim składem grają biało-czerwoni, to i tak mają przewagę. Pracowali w bloku w czwartej strefie, dobrze przyjmowali, dzięki czemu Grzegorz Łomacz częściej grał ze środkowymi i nie popełniali wielu błędów, co poskutkowało wynikiem 16:10 na stracie spotkania. Wyjątkowo przyjemnie oglądało się mierzącego 217 cm Bartłomieja Lemańskiego, który górował w ataku z pierwszego tempa nad zaskoczonymi rywalami (20:13). W końcówce na boisku pojawili się Marcin Janusz i Piotr Łukasik. Ten drugi zachował 75 procent skuteczności ataku (trzy punkty). Polska wygrała 25:16.

Trudniejszy początek, odbudowanie Kwolka w końcówce

Dużo lepsza zagrywka Tunezji na początku drugiej partii zagwarantowała jej dobry start i przewagę 3:0. Zespół o wiele pewniej prezentował się również w kontrataku dzięki lepiej funkcjonującemu systemowi blok-obrona. Choć sam trener Antonio Giacobbe mylił się, przerywając akcje źle użytym challenge'em, to Polacy nie byli w stanie odrobić strat (9:12). Z trudnej sytuacji starał się wyprowadzić swój zespół Vital Heynen, decydując się na taktyczną roszadę (Łukasik za Łomacza) na podwyższenie bloku. Dała ona nieco świeżości polskiej drużynie, jednak i tak przeciwnicy utrzymywali trzypunktową przewagę (16:19). Polsce pomógł mylący się w ataku Nagga i... antenka, którą zepsuł - ekipa techniczna miała problem z wkręceniem nowej, przerwa w grze była długa i wybiła z rytmu Tunezję (23:23). Piłkę setową mocnym atakiem dał swojemu teamowi dotąd niewidoczny na boisku Bartosz Kwolek i także on zakończył partię kiwką (25:23).

Mistrzowska klasa potwierdzona

Trzy sety trzeba było czekać, by zobaczyć Grzegorza Łomacza grającego pipe'a do Rafała Szymury. Tyle też zabrało Tunezyjczykom zablokowanie do tej pory bezbłędnego (8/8 w ataku) Bartłomieja Lemańskiego (8:6). Im dalej w set, tym bardziej nierówno grali jednak rywale biało-czerwonych (8:16). 22. drużyna rankingu FIVB nie potrafiła sobie poradzić z prezentowanymi przez ekipę Vitala Heynena mocnymi zagrywkami (Kwolek), obronami Jakuba Popiwczaka i kiwkami Norberta Hubera (10:19). Techniczne zagrania Szymury, atak Michała Szalachy (pozycja do ataku bardzo zamknięta) oraz uderzenie w czwartą strefę Tomasza Fornala zakończyły spotkanie na korzyść zespół mistrzów świata (25:12).

Ostatnie dwie edycje Pucharu Świata (2011 i 2015) skończyły się dla Polski kolejno srebrnym i brązowym medalem. Biało-czerwoni nigdy w historii nie wygrali tego turnieju. W środę w swoim drugim meczu zmierzą się z Japonią (12:20 czasu polskiego).

Polska - Tunezja 3:0 (25:16, 25:23, 25:12)