Vital Heynen: Mam nadzieję, że moi gracze nie są w stu procentach szczęśliwi, bo to byłby spory zawód

- Brąz nie może smakować jak złoto - mówi po meczu Polska - Francja szkoleniowiec biało-czerwonych. Mistrzowie świata zajęli 3. miejsce w mistrzostwach Europy po dość nieoczekiwanej porażce w półfinale ze Słowenią.
Zobacz wideo

Czy brąz może smakować jak złoto?

Vital Heynen: Absolutnie nie. Myślę, że są dwa ważne elementy. Miałem nadzieję, że wykażemy się pozytywną reakcją na naszą grę. Walczyliśmy. Zaczęliśmy źle, bo od 4:9, a wróciliśmy do seta, graliśmy do końca i byłem zadowolony z tego, w jaki sposób to zrobiliśmy. Nie graliśmy idealnie. Z drugiej strony, im bardziej walczyliśmy w meczu o brąz, tym bardziej myślałem o tym, co by było, gdybyśmy zaprezentowali się tak w starciu ze Słowenią. Bylibyśmy wtedy w finale.

Jak dużą wyrwą będzie dla pana porażka w półfinale?

- Nie będę o tym myślał, bo muszę się z tego uczyć. Myślę, że jest szansa, że nauczyliśmy się tego, że kiedy nie gramy na 100 procent, to jesteśmy bezbronni. Przyswoiliśmy też, że możemy "powrócić".

Patrząc generalnie, to całe lato kończymy z brązowym medalem Ligi Narodów, kwalifikacją olimpijską oraz brązem mistrzostw Europy. Planem jest wygranie kolejnego krążka w Pucharze Świata. Nie wiem czy chłopakom się uda, bo to nie lada wyzwanie, ale mimo to uważam, że to może być najbardziej imponujące lato w polskiej siatkówce. Wykonaliśmy bardzo dobrą pracę. Mam też nadzieję, że moi gracze nie są w stu procentach szczęśliwi, bo to byłby spory zawód.

Potrzebowaliście takiego medalu i takiej porażki w półfinale przed Tokio?

- Myślę, że najbardziej potrzebowaliśmy reakcji w naszej grze. Dzięki temu szansa na brąz była duża. Brązowy medal docenię dopiero za trzy tygodnie, kiedy wrócę z Pucharu Świata w Japonii. Do tej pory Polska nie była najlepsza w kolekcjonowaniu medali. Drużyna jest topowa, ale trochę czasu jej to zabiera. Ostatni krążek mistrzostw Europy zgarnęliście w 2011 roku. Teraz wygrywamy co chwilę.